W Przewodowie rakietowa śmierć, a w Krąpiewie schron na sprzedaż [Minął tydzień - komentuje Jarosław Reszka]

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Schron na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego - często pokazywany, bo w dobrym stanie
Schron na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego - często pokazywany, bo w dobrym stanie Tomasz Czachorowski, archiwum
Wprawdzie schron przeciwatomowy w Krąpiewie liczy sobie prawie pół wieku, lecz powstawał jako jedna z najważniejszych budowli ochronnych na terenie Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Prywatny obecnie właściciel schronu o powierzchni 1200 m2 nie zrobił na nim interesu. Chce go sprzedać. Czy państwo nie jest zainteresowane odzyskaniem tak porządnie wybudowanego schronu bardzo blisko miasta wojewódzkiego?

Są wreszcie w Polsce ludzie, którzy poważnie zainteresowali się stanem tzw. budowli ochronnych. To... dziennikarze. Po ataku Rosji na Ukrainę Polskę obiegła fala uderzeniowa publikacji mówiących o tym, ile to mamy w naszym kraju w ogóle, a w regionach i miastach w szczególności, schronów i ukryć. Dzięki tym publikacjom młodsze pokolenie dowiedziało się, że schrony istnieją naprawdę, nie tylko w filmach wojennych i internetowych „strzelankach”. Starsi zaś odświeżyli sobie wiedzę z lekcji przysposobienia obronnego m.in. na temat tego, czym różni się hermetycznie zamykany schron od niehermetycznego ukrycia.

I co jeszcze? Ano niewiele. Po rosyjskiej agresji przeczytaliśmy, że mieszkańcy liczącego ponad dwa miliony mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego mają do dyspozycji około 11 tysięcy miejsc, w których można się schronić przed zagrożeniem wojennym. W 350-tysięcznej Bydgoszczy zaś takich miejsc jest około 160, licząc łącznie z piwnicami w blokach, które mają wzmocnione stropy. Nawiasem mówiąc, niepokojąco brzmi to zestawienie liczb, zważywszy że w Bydgoszczy mieszka 1/6 mieszkańców województwa.

Tak czy siak, daleko nam do Szwajcarii, w której w latach 60. ubiegłego wieku, w najgorszym okresie zimnej wojny, zrealizowano program zapewnienia miejsca w schronie przeciwatomowym dla każdego obywatela. Wprawdzie dziś nawet w Szwajcarii jakość schronów i liczba miejsc w nich jest daleko od ideału, ale Helweci poważnie potraktowali ukraińską przestrogę i zabrali się do wymiatania ze schronów domowych gratów czy baniaków na wino. Skala ich zaniedbań w tym zakresie jest zresztą niewielka z naszej perspektywy. W okolicach Genewy ludzie narzekają na przykład na to, że Ukraina leży niedaleko, a w schronach jest miejsce zaledwie dla trzech czwartych z nich...

Dla Polaków Ukraina chyba leży dalej niż dla Szwajcarów. Permanentne naloty rakietowe na okolice Lwowa nie skłoniły nas bowiem do odkurzania schronów i ukryć, choć liczba miejsc w nich jest znacznie mniejsza niż pod Genewą i polskie budowle są w gorszym stanie niż szwajcarskie.

Nawet tragiczna śmierć dwóch mieszkańców Przewodowa w powiecie hrubieszowskim, na których prawdopodobnie spadła rakieta w służbie obrońców Ukrainy, nie zmieniła naszego podejścia do bezpieczeństwa przed zagrożeniem, które może nadejść z nieba.
W Polsce na razie wciąż trwa liczenie miejsc w schronach i ukryciach. Ten etap zakończyć się ma grudniu i wtedy pod egidą rządu powstanie aplikacja na telefon, która w czarną godzinę pokieruje Polaków do bezpiecznego miejsca za grubymi murami.

Ilu się tam może zmieścić rodaków, dokładnie nie wiadomo (ponoć mniej niż 3 proc.). Nie wiadomo też, w jakim stanie są te budowle. Podejrzewam, że nikt tego tematu nie rusza, by nie wywołać następnego: kto ma zapłacić za remonty i z jakiej puli? Pewne jest, że od samego liczenia ani miejsc w schronach nie przybędzie, ani ich jakość się nie poprawi.

Bydgoszcz chwali się jednym nowoczesnym schronem, o którym pomyślano kilka lat temu, podczas budowy szkoły w Fordonie. Większość pozostałych znajduje się na Osiedlu Leśnym i Kapuściskach. Mają więc pewnie ponad pół wieku na żelbetowym (mam nadzieję) karku. Łatwo więc też sobie wyobrazić, w jakiej są kondycji.

Tymczasem najnowsza wieść, która dotarła do mnie ze schronowej łączki w regionie, dotyczy... sprzedaży takiej budowli. Myślę o schronie przeciwatomowym w Krąpiewie. Wprawdzie i on liczy sobie prawie pół wieku, lecz powstawał jako jedna z najważniejszych budowli ochronnych na terenie Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Prywatny obecnie właściciel schronu o powierzchni 1200 m2 nie zrobił na nim interesu. Chce go sprzedać. Czy państwo nie jest zainteresowane odzyskaniem tak porządnie wybudowanego schronu bardzo blisko miasta wojewódzkiego?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Co Marcin Możdżonek sądzi o nowym Fernando Santosie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie