Bydgoski duet znów elektryzuje. „Evolutions” to nowa płyta Pinky Loops

Justyna Tota
Justyna Tota
Pinky Loops: Asia Czerwińska (elektryczna wiolonczela) i Marta Lutrzykowska (elektryczne skrzypce) łączą klasykę z nowoczesnością. Nowa płyta „Evolutions” dostępna stacjonarnie w Bydgoszczy w Toniebajka. Księgarnia dla wszystkich i online na: Chodzą Słuchy Store Anna Łukaszewicz
Wraz z czerwcem ukazał się drugi album elektrycznego duetu Pinky Loops. - Tak jak cytaty z muzyki klasycznej ewoluują na tej płycie w nasze nowe kompozycje, tak też zmieniamy się my. Stąd album nazwałyśmy „Evolutions” - mówią Marta Lutrzykowska i Asia Czerwińska. Okładka płyty to efekt sesji zdjęciowej w bydgoskim Teatrze Polskim. Wkrótce powstanie również klip promujący nowy krążek. Oczywiście, w Bydgoszczy!

Zobacz wideo: Jedziesz na wakacje? Potrzebujesz szczepienia i certyfikatu

Przy tej płycie chcę zapytać o moment, w którym Wy, wykształcone instrumentalistki, zaczęłyście inaczej postrzegać muzykę klasyczną?

Asia Czerwińska: Tak stało się w momencie, w którym podjęłyśmy decyzję, że zakładamy Pinky Loops. Tworząc nasz duet, oderwałyśmy się od nut. Nie zapisujemy swoich kompozycji, mamy je w głowach, zapętlając na looperze.

Marta Lutrzykowska: Prawda jest taka, że to nasze utwory określają nas muzycznie. Nie jesteśmy już odtwórczyniami, tworzymy i gramy muzykę, która płynie z nas. Nie jest jednak tak, że odwróciłyśmy się od muzyki klasycznej, wręcz przeciwnie. Ludzie, którzy twierdzą, że nie słuchają klasyki, bo jest dla nich nudna albo niezrozumiała, często nie zdają sobie sprawy, jak bardzo właśnie ta muzyka jest im potrzebna jako odbiorcom filmów. I to jest nasz kierunek - komponować muzykę o charakterze filmowym.

Asia: Która jest w zasadzie muzyką klasyczną, ale dobraną do współczesnych ram.

Wasza muzyka zmienia się jednak. Na nowym albumie nie proponujecie już coverów, ale własne kompozycje jako materiał na całą płytę.

Marta: Tak, ale do tego musiałyśmy dojrzeć. Poczuć, że jesteśmy na tyle silne, by pokazać to, co w nas drzemie, wystawiając się na ewentualną krytykę. Covery zawsze mają jakiś kontekst. Dotrzeć do ludzi własną muzyką jest trudniej, bo trzeba do siebie przekonać odbiorców.

Asia: Od początku istnienia Pinky Loops wiedziałyśmy jednak, że chcemy tworzyć własne kompozycje. Zaczęłyśmy od coverów na szybki start, ale już po niecałym roku powstał nasz pierwszy utwór „Polifonic” i okazało się, że w zasięgu naszych możliwości jest więcej. Na pierwszej płycie zamieściłyśmy cztery własne kompozycje, drugi album to już tylko nasze utwory, z czego jesteśmy dumne!

Czy każda z dziewięciu kompozycji, w tym także Prolog, na płycie „Evolutions”, jest z zaloopowanym cytatem z klasyki, o czym wspominałyście podczas naszej poprzedniej rozmowy?

Asia: Tak, chociaż sposób podania cytatów jest różny. W niektórych utworach cytat jest bardziej słyszalny, jak na przykład w „Dumce”, gdzie aria Jontka z opery „Halka” Moniuszki przebija się niemal przez całą kompozycję. A niekiedy cytat to subtelny motyw jak „Zima” Vivaldiego w naszym „Winterstellar”…

Tak podpytuję o te muzyczne cytaty, bo spoglądając na tytuły kompozycji, to niektóre kojarzą mi się bardziej z filmem, dajmy na to „Summerlove”.
Marta: Bo i nasze utwory brzmią bardzo filmowo, ale faktem jest, że cytaty są tylko z muzyki klasycznej.

Asia: Przyznam szczerze, że wymyślanie tytułów, które będą miały związek z cytatem, od jakiego wychodzimy w danym utworze, było drugą - zaraz po komponowaniu - najbardziej energochłonną pracą. Jedną z naszych kompozycji nazwaliśmy, na przykład „Navia” jak rzekę przepływającą przez hiszpańską Asturię, bo i cytat jest z utworu „Asturias” Isaaca Albeniza.

To trochę taką słowno-muzyczną łamigłówkę przygotowałyście słuchaczom…
Marta: Nie zawsze będzie łatwo o pierwsze skojarzenie, ale…
Asia: Kto jest dociekliwy, ten tytuły rozszyfruje (śmiech).

Patrzę na okładkę płyty - nie ma już różowych flamingów, widzę Was: współczesne artystki w czarnych kryzach z elektrycznymi instrumentami. Oryginalnie wymowne zestawienie.

Marta: Połączyć klasykę z nowoczesnością - taka jest wymowa naszej twórczości, taki też jest przekaz sesji zdjęciowej wykonanej przez Annę Łukaszewicz w Teatrze Polskim w Bydgoszczy. Anna miała własną wizję tej sesji, efekt tak mocno nam się spodobał, że zmieniłyśmy okładkę płyty, która początkowo miał być inna.

Czy macie już na oku miejsce, w którym nagracie klip promujący album „Evolutions”?

Asia: Nasza płyta, po raz drugi przy wsparciu miasta Bydgoszcz, powstała w studio Miejskiego Centrum Kultury i myślimy o tym, by nagrać tam też klip.
Marta: Chcemy zrealizować go możliwie jak najszybciej.

O duecie Pinky Loops pisaliśmy także tutaj

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie