Jazda bydgoska, czyli niedziela na rowerach - komentuje Ewa Czarnowska-Woźniak

Ewa Czarnowska-Woźniak
Ewa Czarnowska-Woźniak
Może się okazać, że bezpieczna jazda na rowerze, to jazda samotna, z dala od miasta
Może się okazać, że bezpieczna jazda na rowerze, to jazda samotna, z dala od miasta Fot.Pixabay
Udostępnij:
Zaczęło się. Wiosenne starcie każdego z każdym. Pieszych z kołowymi, jednośladowych z wielośladowymi. Każdy ma trochę racji i każdy ma wiele za uszami.

Przebudowa zajezdnia tramwajowa przy ul. Toruńskiej w Bydgoszczy

Jako zwierzę kanapowe, dawno mające za sobą szalone czasy ujeżdżania otrzymanego na komunię roweru „Wigry”, teoretycznie nie powinnam się odzywać. Bo co ja teraz wiem o byciu fit, wietrze we włosach i zrównoważonym transporcie. Ale jednak, jako że moja komunikacja terenowa odbywa się równoważnie - samochodowo i tramwajowo - postanowiłam zabrać głos w sprawie.
Głos wydałam z siebie, a wręcz wyryczałam, w minioną niedzielę, kierując prywatnym autem na drodze z Leśnego do Fordonu. Miłośnicy dwóch kółek i postulatorzy dokończenia Wielkiej Pętli Fordonu mogą mieć wiele pretensji do wszystkich zmian władz Bydgoszczy za lecia zaniechań w budowie tras rowerowych, na odcinku wzdłuż Lewińskiego i Akademickiej akurat jednak nie mają prawa się odezwać - ścieżka rowerowa jest piękna i bardzo dobrze oznaczona. No i co z tego... Wspomniana niedziela, dokładniej wczesne popołudnie, środkiem (!) ulicy Lewińskiego jadą sobie obok siebie (!!) w peletonie (!!!) panie i panowie w średnim wieku. Sprzęt full wypas

(„rower mam, posłuchaj, w taki różowy jazz” oraz „ubierz się w obcisłe, bo to warto mieć styl”)

, z manierami gorzej. Bo oto gdy po kilku próbach wyprzedzenia niedzielnych wycieczkowiczów spróbowałam użyć swej nadrzędności na jezdni, krótkim sygnałem dźwiękowym (gardło i klakson) podkreślając swe niezadowolenie, zobaczyłam las środkowych paluszków wycelowanych jednocześnie w górę i we mnie. Well... Mili Państwo - przypominam, że sprawę reguluje ustawa Prawo o ruchu drogowym, a dokładniej jej 33 artykuł: „Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza” oraz „Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu”. Spróbujcie się domyślić, kto byłby winny zdarzenia drogowego, gdyby coś podczas tego naszego spotkania poszło nie tak... A gdy już wysiądę z auta i wybiorę przyjaźniejszy środowisku (nie mnie jednak, jak się okaże) tramwaj, moje życie wcale nie jest bezpieczniejsze.

To Cię może zainteresować

Bo oto człowiek sobie czeka na przystanku tramwajowym na takiej Gdańskiej, widzi wjeżdżający na przystanek wóz ulubionej linii nr 10, stawia nogę na charakterystycznej zygzakowatej linii (znak P17, wyznaczający strefę przystanku) i bach! Odskakuje na chodnik, bo dziewczę na damce lub młodzieniec w kolarkach przecież mają na Gdańskiej „swój” pas, którego posiadanie widocznie dopuszcza rozbryzgiwanie pieszych po chodnikach, gdzie ich miejsce. Na usprawiedliwienie rowerzystów trzeba jednak dodać, że mądrale za kierownicami też mają zwyczajowe przekonanie, że jeszcze zdążą „myknąć” przez przestrzeń przystanków, zanim zacznie się wysiadanio-wsiadanie do tramwajów. Jak to się często kończy, pokazują smutne policyjne statystyki.
A jak się w tej historii odnajdują główni przedstawiciele grupy nazywanej przez policjantów NURD-ami? Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego to zarówno piesi, jak i rowerzyści (bo nie chroni ich metalowe nadwozie pojazdu) muszą się strzec sami przed sobą. Świadczy o tym mrożąca krew w żyłach historia opowiadana przez redakcyjnego kolegę. Tej samej uroczej niedzieli, którą opisałam wyżej, on zażywał ruchu na hulajnodze w Myślęcinku. I był świadkiem, jak matka w ostatniej chwili wypchnęła malutkie dziecko spod kół rowerzysty. Sęk w tym, że cyklista był jak najbardziej na miejscu, czyli poruszał się szybko ścieżką rowerową, a wzburzonej mamusi nie przeszkadzało, że maluch się na trasie zastrzeżonej dla jednośladów ... bawi. Bo na chodniku było za ciasno...
Myślmy, Drodzy Bydgoszczanie, o innych. Pamiętajmy, że nie jesteśmy wszędzie najważniejsi. Przestrzegajmy reguł, szanujmy zasady drogowe. Dla własnego dobra.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie