Czyż nie dobija się (kulawych) koni? Recenzja książki Micka Herrona

Ewa Czarnowska-Woźniak
Ewa Czarnowska-Woźniak
Mick Herron został już okrzyknięty nowym angielskim Johnem le Carre, co samo w sobie jest ogromną nobilitacją w świecie literatury szpiegowskiej
Mick Herron został już okrzyknięty nowym angielskim Johnem le Carre, co samo w sobie jest ogromną nobilitacją w świecie literatury szpiegowskiej Fot. Pixabay
Udostępnij:
Na początku jest trzęsienie ziemi, a potem temperatura zaczyna rosnąć... River Cartwright, agent JKM w służbie MI5 - angielskiego Security Service - uczestniczy właśnie w spektakularnej akcji antyterrorystycznej na stacji londyńskiego metra. I koncertowo zawodzi - gdyby nie były to tylko ćwiczenia, River byłby winien hekatomby.

Zobacz wideo: W Bydgoszczy trwają zdjęcia do filmu „Magiczny kwiat paproci”

Tylko fakt, że jest wnukiem legendy wydziału sprawił, że nie wyleciał z agencji z hukiem, a trafił na zesłanie do stajni „Kulawych koni”, Slough House. To biuro „przegrywów”: trafia się tu za służbowe wtopy - alkoholizm, narkotyki lub (podobnie jak River) kompromitujące agentów wpadki. Trzeba być bardzo zdeterminowanym, by wybrać dalszą „karierę” w tym peryferyjnym, smutnym, niedofinansowanym biurze, gdzie codziennie wykonuje się nikomu niepotrzebną pracę papierkową miast błyskotliwych zadań agenta JKM. Slough House ma nawet dowództwo depresyjne - „kulawym koniom” przewodzi odrażający typ Jackson Lamb, o mocno niejasnym życiorysie zawodowym. Pomiędzy nim a podległymi pracownikami nie ma żadnej chemii czy solidarności. Sfrustrowane „kulawe konie” nie czują się zespołem. Aż zdarza się coś, co poderwie je do galopu...

To Cię może zainteresować

Internet przynosi mrożące krew w żyłach informacje: doszło do porwania wysoko urodzonego młodego Anglika pakistańskiego pochodzenia. Porywacze grożą, że za kilkadziesiąt godzin dokonają na nim publicznej egzekucji przez dekapitację - w dokładnie taki sposób, jak ISIS morduje swoich jeńców. Przerażająco odwrócony dramat - jakieś ekstremistyczne bojówki angielskie chcą ukarać świat Wschodu. Z biegiem akcji okaże się jednak, że mamy tu do czynienia z wiele bardziej skomplikowaną sytuacją. River nie myli się, składając z okruchów pracy śledczej większą całość, która nie przyniesie sławy MI5, a wręcz ją skompromituje. W jej krwawe rozwiązanie zostaną wkrótce wprzęgnięte wszystkie pogardzane „kulawe konie” i będzie to morderczy wyścig. Udowodnienie sugestii, że każdy obywatel może stać się pionkiem wywiadowczej grze własnego aparatu władzy może wstrząsnąć podwalinami naszego zaufania do państwa. Czy pracownicy Slough House to udowodnią?

To Cię może zainteresować

Mick Herron został już okrzyknięty nowym angielskim Johnem le Carre, co samo w sobie jest ogromną nobilitacją w świecie literatury szpiegowskiej (ostatnio Marcin Meller wyrażał się o cyklu z wielkim entuzjazmem). Historia wydziału wyrzutków doczekała się nie tylko kontynuacji („Martwe lwy” oraz „Prawdziwe tygrysy”), ale i ekranizacji - wkrótce będziemy mogli oglądać serial, w którym Jacka Lamba ma grać Gary Oldman. To ciekawa informacja, gdyż wygodnie jest czytać, gdy bohatera możesz utożsamić z konkretną (choćby i mocno ucharakteryzowaną) twarzą. W mojej opinii, „Kulawe konie” są idealnym tworzywem do przygotowania filmowej wersji. Ma bowiem rzeczywiście Mick Herron jakiś dar prowadzenia narracji, który każe przekładać sobie literackie obrazy na ruchome obrazki.

  • Mick Herron, Kulawe konie, Wydawnictwo Insignis, Kraków 2021

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie