By na łóżko szpitalne nie paść z wycieńczenia

Sławomir Bobbe
Sławomir Bobbe
Filip Kowalkowski
O szpitalnym jedzeniu napisano już wszystko, a na Facebooku powstają nawet specjalne grupy w których można wymieniać się fotkami z tych - rodem z rzymskiej uczty - posiłków.

Kawałki chleba z czymś co przypomina masło i kawałek brei, która kiedyś była pasztetem nie jest zaskoczeniem ani wyjątkiem. Chorych w szpitalach wspiera rodzina i dzięki temu nie umierają tam z głodu. Prawdziwy żal bierze, gdy widzi się osoby starsze i samotne, którym dodatkowego posiłku przynieść nie ma kto.

Są jednak miejsca, gdzie chorego można zostawić bez obaw o to, że wróci go do domu kilka kilogramów mniej. Centrum Onkologii od lat zbiera tylko dobre recenzje za oferowane posiłki. Całkiem dobrze jest również w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym, gdzie młodzi pacjenci mają spory wybór posiłków i mogą je sobie komponować. Prawdziwy dramat czeka jednak tych, którzy stosują diety (jak bezglutenowa) czy nie jedzą niektórych produktów. Ze swoim jedzeniem do szpitali muszą iść wegetarianie i weganie, bo szanse że zjedzą pełnowartościowy posiłek są żadne.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie