Książka, niczym komercyjne czytadło, nosi chwytliwy podtytuł: „Horror przyrodoleczniczy”. Jak łatwo się domyślić, jest to oczko puszczone przez autorkę w stronę wyrobionych czytelników. Chociaż nie jest to blaga. Rzeczywiście elementy klasycznego horroru są w tej powieści widoczne. Niczym zła pogoda jesienią, na początku są prawie nieobecne, raczej przeczuwane, by pod koniec nie tylko nabrać realnych kształtów, lecz i pokazać się w całej okrutnej okazałości.
Do świata czarnej magii odsyła też główny tytuł książki. Empuzjon to bowiem miejsce, w którym gromadzą się zjawy czy czarownice. Również te tajemne byty zamanifestują swą moc u Olgi Tokarczuk.
Nie łudźmy się jednak, że „Empuzjon” zafascynuje pożeraczy horrorów od deski do deski. Lwią część fabuły wypełniają bowiem dysputy pięciu panów, toczone głównie przy obficie zastawionym stole.
Jest jesień 1913. Za rok o tej porze stary świat nie będzie już istniał. Pochłonie go okrutna wojna. Na razie jednak panuje stary porządek. We wsi Görbersdorf u podnóża Sudetów, w pensjonacie przy sanatorium przeciwgruźliczym zamieszkali kuracjusze z odległych miast: Królewca, Berlina, Wrocławia, Wiednia i Lwowa. Trzech mieszkańców pensjonatu jest w zaawansowanym wieku, dwóch to młodzi ludzie. Jednym z młodzieńców jest narrator - Mieczysław Wojnicz, Polak, były ziemianin, student Politechniki Lwowskiej. I jak się potem okaże, człowiek mający potężne kłopoty z określeniem własnej tożsamości.
Dysputy chorych, niemniej wciąż przekonanych o swojej dominacji w świecie samców z gatunku homo sapiens, niebyt posuwają do przodu akcję „Empuzjonu”, lecz to one decydują o wartości książki. Najczęstszym ich tematem są kobiety. Kobiety traktowane nadzwyczaj protekcjonalnie. Pada nawet określenie, że kobiety to gatunkowy „defekt” i że same nie potrafiłyby zarządzać nawet plemieniem, a co dopiero państwem.
Kobiety wszakże, a raczej ich emanacja w postaci tuntschi - pasterskich leżących lalek z patyków, mchu i kamieni, wykorzystywanych w celu zaspokajania chuci przez samotnych mężczyzn, przygotowują bowiem srogą zemstę, która dotknie także samozwańczych samców alfa z pensjonatu. Swoisty realizm magiczny, który dochodzi do głosu w rozdziale, w którym pojawiają się tuntschi, jest zarazem najpiękniej napisanym fragmentem powieści.
Jest wreszcie jeszcze jeden, cichy bohater „Empuzjonu”. To Schwärmerei - ziołowa nalewka, czarodziejski napój,który wpierw pobudza umysł, a następnie zasnuwa go niczym narkotyk.
Olga Tokarczuk , Empuzjon, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022.
