Zaszczep się, kto może (kiedy może, gdzie może)... [Kronika bydgoska]

Ewa Czarnowska-Woźniak
Ewa Czarnowska-Woźniak
W piątek w Bydgoszczy w przychodniach sytuacja nie wyglądała tak dramatycznie, jak w innych miastach. Nie znaczy to, że nasi seniorzy mieli mniejsze problemy w rejestracji na koronawirusowe szczepienia
W piątek w Bydgoszczy w przychodniach sytuacja nie wyglądała tak dramatycznie, jak w innych miastach. Nie znaczy to, że nasi seniorzy mieli mniejsze problemy w rejestracji na koronawirusowe szczepienia Fot. Dariusz Bloch
Niezaszczepieni jeszcze medycy i seniorzy jeszcze przed początkiem akcji już tworzą miliony chętnych do zastrzyku cudów. Z ich systemową obsługą już się dzieją cuda. Co będzie później?

Zobacz wideo: Nauczyciele z Bydgoszczy testują się na SARS-CoV2

Mem, który obiegł całą sieć, najlepiej ilustruje systemową „łatwość”, która miała charakteryzować proces rejestracji na przeciwcovidowe szczepienia. Opiekuńcze państwo na drugi - zaraz po medykach - ogień wystawiło osoby najstarsze. Wciskając im do spracowanych rąk takie same narzędzia rejestracji, jak młodym wilkom: internet. Ten się natychmiast odwdzięczył dowcipnym komentarzem: sugestią, że każda babcia i każdy dziadek 80 plus poradzą sobie prościutko - zakładając profil zaufany przez bankowego tokena (ściągniętego za pomocą bezprzewodowego wi fi hulającego po gumnie z dużą prędkością). Na szczęście - jak podkreślił z czułością „Express” - do pomocy w obsłudze rejestracji szczepienia solidarnie ruszyły młodsze pokolenia uprawnionych.
Zaprawieni w komunowych bojach nestorzy (którym wiek i choroby współistniejące nie odebrały sprawności) nie zaufali systemowi i bezpośrednio podreptali o piątkowym świcie do kolejek przed przychodnie. Skoro można było sprawę załatwić także twarzą w twarz, woleli sprawę załatwić osobiście. Stali już w czasach dawno minionych po kawę i pomarańcze, woleli nie ryzykować i ustawili się w kolejki do zastrzyków.
I kto wie, czy w tym swoim akcie niewiary nie postąpili najsłuszniej. W redakcyjnym gronie mamy szczęśliwie jeszcze wiele osób z sędziwymi rodzicami. I każda z nich ćwiczyła system z kompletnie różnymi doświadczeniami. Co niepokojąco ową systemowość dyskredytuje...
Przykład własny. Czwartkowy telefoniczny research po przychodniach najbliższych naszej seniorce 80 plus (wszak podobno, przynajmniej na początku, można było sobie wybrać miejsce i czas). Bezowocny. W jednej przychodni nie umiano nam podać (24 godziny przed akcją!) żadnych informacji, w drugiej podobnie, choć z nieoczekiwaną propozycją wpisania na listę do... brudnopisu. Słuszniejszą ścieżką wydała się w tej sytuacji druga opcja: ogólnopolska infolinia. 90 minut prób od północy i bingo: skierowanie na konkretną datę i godzinę. Ale już nie w wybrane miejsce, bo o 1.30 najbliższe nam przychodnie z listy były (już? jeszcze?) niedostępne.
Koleżanka A. Telefon do lekarza rodzinnego w przychodni, która szczepić nie będzie (czyli opcja jeszcze do niedawna podawana za podstawową: pośrednictwo lekarza POZ). Zgłoszenie przyjęte, termin nieznany. Oddzwonią (?).
Koleżanka B. Samodzielne obdzwanianie szczepiących przychodni w mieście - akt desperacji - z takim skutkiem, że placówka na drugim końcu miasta akces zaakceptowała, ale ma oddzwonić z datą realizacji.
Kolega C. Piątek, przyzwoita godzina poranna. Przychodnia rejonowa - dziś nie rejestrujemy, nie mamy... personelu. Infolinia ogólnopolska chwilę później: nie ma problemu, wybieramy miejsce i czas.
Kolega Z. W poniedziałek (wielki akt desperacji) bezskutecznie objeżdżający całe miasto, bo mama kończąca w tym roku 80 lat była... za młoda, żeby się zapisać, zanim zgłoszą się starsi.
List do redakcji Czytelnika X., oburzonego, że jego 92-letnia mama będzie zaszczepiona znacznie później niż młodsze koleżanki...
I tak dalej, i tym podobnie. Co ciekawe, każdy z nas był w tej wymianie doświadczeń przekonany, że jego własna ścieżka była tą najbliższą zbliżoną do tego, co system zaproponował seniorom w rzeczywistości. Co się działo w piątek z pacjentami z grupy 70 plus (którym do niedawna jeszcze wmawiano, że są w tej samej grupie rejestracyjno - szczepiennej co 80 plus) - wszyscy Państwo słyszeli. Oni najczęściej słyszeli, że miejsca do końca marca zajęli starsi pacjenci. Chyba, że mieli łut szczęścia i z wielkiej Bydgoszczy, z 55 punktami szczepień, udało im się wbić na zastrzyk do... Ciechocinka. Duuużo mniejszego i z jedną dziesiątą miejsc na zapisy. Cud kolejny, cud mniemany.

Jak w tej sytuacji mam wierzyć systemowi ja? Też skorzystałam z pierwszego dnia tak zwanej życzeniowej rejestracji grupy „nie-lekarze-nie-prokuratorzy-nie-politycy-nie-celebryci-nie emeryci” i czekam, aż oddzwonią. Za pół roku albo za rok. I tak nie wierzę, że oddzwonią. A, zapomniałam dodać, że oprócz 55 plus mam „uprzywilejowaną” astmę, tylko nigdzie nie można było tego wpisać. Halo, czy ktoś mnie słyszy?!...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie