System do spiętrzania wody być może sprawdziłby się w naszym mieście, gdyby jakakolwiek bydgoska drużyna miała sekcję kajakarstwa górskiego. A nie ma.
Do tego by otworzyć wrota jazu farnego potrzeba wielu uzgodnień, w tym - kurii biskupiej, która włada terenem po prawej stronie jazu. Poza tym taki spust wody kosztuje. Nic więc dziwnego, że ostatni raz tor uruchomiono kilka lat temu na parę godzin, specjalnie na imprezę „Ster na Bydgoszcz”. Choć impreza była spektakularna, to wcześniej jednak tor przez osiem lat był nieczynny. I tak już prawdopodobnie pozostanie.
Bez pozwolenia
- Tor kajakarski w Bydgoszczy jest nieczynny od kilku lat, wygasło dla niego pozwolenie wodnoprawne, jednak obecnie nie powoduje on żadnych kosztów. Jego rozebranie jest dosyć drogie i RZGW w Gdańsku nie ma na to środków - przyznaje Bogusław Pinkiewicz, rzecznik prasowy RZGW w Gdańsku.
-Użytkownik tego obiektu już nie istnieje, klub został rozwiązany, trener pomysłodawca tego obiektu zmarł. O ile wiem, to zawody odbyły się tam 4 razy. W tej sytuacji można powiedzieć, że obiekt jest do likwidacji, z tego, co się orientuję, władze miasta Bydgoszcz są za. Pozostaje tylko kwestia sfinansowania prac.
- W ostatnich latach tor nie był wykorzystywany. W związku z tym nie widzimy przeszkód, by właściciel przebudował ten fragment koryta rzeki - przyznaje Anna Strzelczyk-Frydrych z zespołu prasowego bydgoskiego ratusza.
Rozbiórka wkrótce?
- Jeszcze przed rozpoczęciem modernizacji jazu farnego przygotowaliśmy opinię w tej sprawie dla RZGW - twierdzi Anna Strzelczyk-Frydrych. - Jednocześnie podejmujemy działania zmierzające do uporządkowania brzegu Brdy na wysokości Wyspy św. Barbary.
Najpierw musimy uregulować sprawy własnościowe, związane z koniecznym przejęciem nieruchomości. Nie wykluczamy tego, że prace związane z rewitalizacją tego fragmentu nabrzeża zostaną powiązane z rozbiórką toru. Jesteśmy gotowi rozmawiać z RZGW o współfinansowaniu tego przedsięwzięcia.