[break]
Dwa miesiące temu miasto rozpoczęło kosztowny remont budynku po dawnym Gimnazjum nr 13 na Kapuściskach. Jeszcze niedawno prawie pewnym było, że z początkiem 2016 roku zostanie tu ulokowana siedziba Zarządu Dorzecza Wisły. Dziś wiadomo na sto procent, że ten termin nie wchodzi w rachubę. Niestety, wiele wskazuje również na to, że w najbliższej przyszłości żaden termin nie będzie brany pod uwagę.
Nowela PO do kosza
Wszystko rozbiło się o nowelizację Prawa wodnego, którą przygotowywała Platforma Obywatelska, ale nie zdążyła jej dokończyć. Projekt miał wejść w życie 1 stycznia 2016 roku, ale długo dyskutowany był na komisjach sejmowych, nie mogąc uzyskać akceptacji poszczególnych resortów. Jeden z jego punktów przewidywał usytuowanie w Bydgoszczy Zarządu Dorzecza Wisły. W naszym mieście miały zapadać decyzje związane z zarządzaniem Wisłą. Stare gimnazjum miało się zamienić w biurowiec, w ZDW planowano zatrudnić około 200 osób.
Po wygranych przez PiS wyborach uchwalono wprawdzie nowelizację Prawa wodnego, ale nie w oparciu o projekt Platformy. Ten trafił do kosza. Nowa ustawa nie reformuje gospodarki wodnej. Nie ma w niej mowy o utworzeniu w Bydgoszczy siedziby Zarządu Dorzecza Wisły. Została uchwalona w pośpiechu i tylko dlatego, że wymagała tego dyrektywa unijna.
O niespełnionych obietnicach byłej premier Ewy Kopacz przypominał w czasie kampanii wyborczej bydgoski radny PiS Marek Gralik. Dziś zadaje pytanie o sens inwestowania przez miasto ok. 6 milionów złotych w coś, co ma niepewną przyszłość.
Co tam się znajdzie?
- Taką kwotę zapisano w tegorocznym budżecie na remont budynku po gimnazjum przy Baczyńskiego. Ma być tam między innymi wymieniony dach, instalacje i okna, odnowiona elewacja. Uspokajające jest jedynie to, że zakres robót nie przystosowuje obiektu pod potrzeby konkretnej instytucji. Do tego będą konieczne nowe inwestycje - mówi Gralik.
Na razie nie wiadomo, co w końcu znajdzie się w gmachu przy Baczyńskiego. Jeszcze w połowie roku 2014 bardzo poważnie rozważano zlokalizowanie tam komendy straży miejskiej wraz z centralą monitoringu. Cieszyli się strażnicy, radości nie ukrywał też Adam Ferek, kierujący wydziałem zarządzania kryzysowego Urzędu Miasta. Mówił m.in. o pilnej potrzebie znalezienia miejsca zwłaszcza dla studiów monitoringu miejskiego, które od dłuższego czasu „duszą się” w dwóch ciasnych pomieszczeniach w różnych punktach miasta. Na Baczyńskiego miało się również przeprowadzić Archiwum Miejskie. Przygotowywano się już do zlecenia projektu budowlanego.
Wszystkie te plany stały się nieważne po wystąpieniu ówczesnej premier Ewy Kopacz, w listopadzie 2014 r. w Ostromecku. Z jej ust padła wówczas, brzmiąca jak konkret, obietnica utworzenia w Bydgoszczy siedziby Zarządu Dorzecza Wisły.
- Jesteśmy odpowiedzialnym samorządem, dlatego rozpoczęliśmy remont budynku przy ulicy Baczyńskiego pod kątem umiejscowienia w nim siedziby Zarządu Dorzecza Wisły. Takie mieliśmy uzgodnienia z ministerstwem środowiska i z wojewodą kujawsko-pomorskim. Zamierzamy nadal zabiegać o tę instytucję, bo mimo wszystko liczę na odpowiedzialność władz państwowych i skuteczność lokalnych parlamentarzystów - mówi dzisiaj Rafał Bruski, prezydent Bydgoszcz. Kilka dni temu ogłosił powołanie kilkuosobowego zespołu, który ma rozmawiać z ministerstwem i wojewodą o wywiązaniu się z obietnicy poprzedniego rządu. Na czele zespołu stanął prof. Andrzej Babiński z UKW, kierujący katedrą rewitalizacji dróg wodnych.
Co zrobi nowy wojewoda?
Zamieszanie z ZDW nieoczekiwanie może być zagrożeniem dla innej inwestycji miejskiej, a mianowicie Parku Akademickiego, który ma zostać utworzony przy ul. Rejewskiego w Fordonie, częściowo na gruntach Skarbu Państwa. Tereny te miały być przekazane miastu m.in. w zamian za wyremontowany budynek przy Baczyńskiego. Podpisano nawet list intencyjny w tej sprawie, porozumienie między wojewodą i prezydentem miasta.
- Mieliśmy gwarancję wojewody, że po wycenieniu wartości budynku po remoncie zostanie wydane zarządzenie o przekazaniu miastu 5 ha przy Rejewskiego - mówi Andrzej Bereda z wydziału mienia i geodezji UM Bydgoszczy.
Teraz gdy wojewoda się zmienił, a budynek nie jest już rządowi potrzebny, transakcja stoi pod znakiem zapytania. Tymczasem na opracowanie wstępnej koncepcji parku miasto wydało już 315 tys. zł.