- Na zdjęciu nie widać tego wyraźnie, ale papież trzymał mnie za rękę - mówi Łucja Wachowiak, była tancerka i kierownik Zespołu Pieśni i Tańca „Krajna”.<!** Image 2 align=none alt="Image 197069" sub="W 1985 roku „Krajna” występowała na Festiwalu Zespołów Ludowych w Avanos w Turcji / Fot. Archiwum">
Tańczyć zaczęła Pani w „Krajnie”?
Już wiele lat przed jej powstaniem, jako uczennica szkoły podstawowej, chodziłam na zajęcia zespołu tanecznego do świetlicy Społem przy ulicy Dąbrowskiego. A do przyjścia na próbę „Krajny” jesienią 1979 roku namówiła mnie koleżanka z klasy Hania, siostra Elżbiety Kornaszewskiej, która zespół prowadziła. Poszłyśmy z siostrą Leokadią i... zostałyśmy na dłużej.
Zespół miał już dwa lata.
Nie był jeszcze zapraszany na konkursy, nie jeździł po świecie, na to musiał dopiero zapracować. Powoli wyrabiał sobie markę - dorabiał się kostiumów, wzbogacał repertuar i nawiązywał kontakty. Wielkie zasługi w tym miał jego pomysłodawca, Zygmunt Kornaszewski, bez którego „Krajny” by nie było, nie jeździlibyśmy też po świecie, który w tamtych czasach nie był dla nas tak otwarty jak dzisiaj. Początkowo zespół zapraszany był na lokalne uroczystości, czasem jeździliśmy dalej - Kielce, Warszawa, Chojnice.
Ile osób w nim występowało?
Par tanecznych było od 6-8, przede wszystkim uczniów szkół ponadpodstawowych, których do wstępowania namawiała Elżbieta Kornaszewska. Była duża rotacja członków, którzy w większości odchodzili z zespołu po skończeniu szkoły. W kapeli na klarnecie grał Henryk Skrzypczak i Andrzej Otto, na skrzypcach Helena Wojciechowska, nauczycielka matematyki w Technikum Przemysłu Spożywczego, Rysiu Maćkowski, który był też kierowcą naszego autobusu grał na skrzypcach diabelskich. Akordeonistami byli pan Józefowicz z Bydgoszczy i drugi Rysiu Maćkowski (lub Maciejewski), na kontrabasie grał Roman Andrzejewski z Sadek i Stasiu Łącki, który, podobnie jak Janusz Redlak, teraz wrócił do kapeli. Grupę śpiewaczą tworzyły panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Sadkach.
Jakim repertuarem zdobywaliście publiczność?
Początkowo był to folklor krajeński i pałucki. Stopniowo jednak, w miarę zdobywania nowych strojów, dochodziły tańce i śpiewy krakowskie, kaszubskie, łowickie i lubelskie. A kiedy zakupiono stroje Księstwa Warszawskiego zatańczyć mogliśmy z gracją i elegancją mazura, i poloneza. Publiczności to się podobało, a my mieliśmy satysfakcję, że tańczymy, chcą nas oglądać i nagradzają brawami.
Dodatkową atrakcją były też wyjazdy zagraniczne. Nie każdy mógł wówczas wyjechać do Turcji.
Pierwszy wyjazd był do Czerkas na Ukrainę, na obchody rewolucji październikowej. A występowaliśmy też w Turcji, Rumunii, na Węgrzech, w Estonii, we Francji, Anglii, dwa razy na Sycylii. Mamy wiele miłych wspomnień z tych wyjazdów. W Turcji, kiedy jechaliśmy do Avanos, 300 kilometrów od Stambułu, zepsuł się autokar i musieliśmy nocować w wiosce, w domach Turków. Różnie się o nich mówiło, więc baliśmy się, szczególnie długowłose blondynki, ale strach miał wielkie oczy, bo gospodarze byli bardzo mili.
Z Włoch przywieźliście zdjęcia z papieskiej audiencji...
Nie doszło do niej podczas pierwszego wyjazdu, ale za drugim byliśmy u papieża w Castel Gandolfo. Ja stałam koło Jana Pawła II, na zdjęciu - które robił papieski fotograf - nie widać tego wyraźnie, ale trzymał mnie za rękę. To było wielkie, niesamowite przeżycie nie tylko dla mnie.
Z okazji 35-lecia zespołu znowu zatańczycie razem.
To już nasza tradycja. Kiedy organizowałam dwudziestolecie „Krajny” razem z zespołem, który wtedy prowadziłam wystąpili też dawni jego członkowie. Tak będzie też jutro o godzinie 17 w Nakielskim Ośrodku Kultury. W imieniu komitetu organizacyjnego - Andrzeja Janeczko, Beaty Głąbickiej, Romany Koniecznej, Elżbiety Barcz i Moniki Kochanowskiej - serdecznie zapraszam.<!** reklama>
Ilu was będzie, co pokażecie?
Tańce regionu Krakowa wschodniego. Wystąpi 12 par! Występ potrwa 20 minut. Przygotowujemy się do niego od wiosny. W maju i czerwcu ćwiczyliśmy co sobotę; w sierpniu pojechaliśmy nawet na zgrupowanie do Sypniewa koło Jastrowia. Najwięcej jest nas z Nakła, ale są też osoby z Bydgoszczy, Chojnic, Piły, Szubina, Wyrzyska... Nikt już nigdzie nie tańczy, ale z sentymentu dla „Krajny”, wszyscy wystąpią na jubileuszu. Tylko wtajemniczeni wiedzą, że w „Krajnie” poznało się wiele par małżeńskich: Małgosia i Dariusz, Joanna i Roman, Leokadia i Wojtek, Beata i Zdzisław, Elwira i Sławek, Hania i Sławek, Dorota i Krzysztof.
Łucja Wachowiak
Tancerka Zespołu Pieśni i Tańca „Krajna” od 1979 do 1991 roku, później przez 10 lat jego choreograf, członkini komitetu organizacyjnego obchodów jubileuszu 35-lecia zespołu. Absolwentka pedagogiki na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Bydgoszczy, nauczyciel w Szkole Podstawowej nr 4 w Nakle; sekretarz Stowarzyszenia Integracja Europejska 2000. Miłośniczka tańca (absolwentka studium tańca ludowego w Poznaniu) i pieszych wędrówek po górach.