[break]
- To się nie powinno było zdarzyć. Spółka Tramwaj Fordon ma narzędzia prawne do egzekwowania napraw. Będę tego oczekiwał. Osobiście zamierzam spotkać się z wykonawcami linii i poznać przyczyny takiego stanu rzeczy. Będę także od nich oczekiwał propozycji działań, żebyśmy mogli zachować ciągłość komunikacji - komentował czwartkową awarię prezydent Rafał Bruski.
Tramwaj do Fordonu. Skrzypi na Niepodległości
W czwartek ruch tramwajowy na ulicy Lewińskiego został wstrzymany z powodu wygięcia się szyn. Na trasy w zastępstwie wyjechały autobusy. Pasażerowie z Fordonu wracali do swoich domów nawet dwie godziny. - O tym, że tory na tym odcinku są krzywe, wiadomo było od dawna. Wprowadzono ograniczenie prędkości i co? Czekano na katastrofę? Przecież tory nie mają nawet pół roku - komentuje oburzona Aleksandra Gierszewska, pasażerka z osiedla Szybowników. W czwartek wieczorem na feralnym odcinku torowiska pojawiły się ekipy remontowe firmy Tor-Krak. Wycięły fragment szyn i je wyprostowały.
- Doprowadzili je do takiego stanu, że odcinek, który uległ awarii, może być eksploatowany. Zapewnili, że będą na miejscu przez kolejne dni i zajmą się m.in. analizą przyczyn awarii. Podobną deklarację złożył Marek Gotowski, szef konsorcjum, które budowało linię. Dziś jest za wcześnie, aby przesądzać kto ponosi winę za awarię. W poniedziałek spotykamy się w gronie projektantów i wykonawców. Mam nadzieję, że po tym spotkaniu przedstawimy więcej informacji - tłumaczy „Expressowi” Mirosław Kozłowicz, wiceprezydent.
Wiceprezydent odpiera zarzuty, że od kilku tygodni z uszkodzonym torowiskiem nic nie zrobiono. - Nie jest tak, że po pierwszej awarii nie podjęto żadnych działań. Tor-Krak usunął awarię, a na czwartek miał zaplanowane kolejne prace przy tym fragmencie torowiska - mówi Mirosław Kozłowicz.
- Do wygięcia szyn doszło na skutek zbyt wysokiej temperatury - tłumaczą władze spółki Tramwaj Fordon. - Mają około 45 - 50 stopni Celsjusza - powiedział prezes Maciej Kozakiewicz. Nie potrafił jednak wytłumaczyć, dlaczego upały nie spowodowały awarii na całej trasie, tylko w tym jednym miejscu. - Będziemy to analizowali. Być może, doszło do jakiś uchybień na etapie projektowania bądź budowy. Jest jednak za wcześnie, aby o tym przesądzać. Teraz cała nasza energia skupia się na wyeliminowaniu usterki. Ekipy Tor-Kraku będą pracować przez 3 noce - zapewnił nas prezes Tramwaju Fordon. Wczoraj na całej długości trasy tramwajowej do Fordonu pracowały polewaczki.
Słychać też głosy mieszkańców osiedla Niepodległości, zaniepokojonych stanem pętli tramwajowej w tym rejonie. - Z tygodnia na tydzień dobywa się z szyn coraz większy hałas. Wszystko tam zgrzyta i skrzypi... Po pół roku eksploatacji... - zgłasza nam Czytelniczka.
Tramwaj do Fordonu. Radni chcą wyjaśnień
Awaria torowiska będzie jednym z głównych tematów na najbliższej sesji Rady Miasta, która odbędzie się w środę.
- Na pewno zgłoszę tą sprawę pod obrady - mówi Rafał Piasecki z PiS. Był w czwartek na miejscy awarii. - To, że szyny się wygięły, to jedno, ale wraz z nimi przesunęły się betonowe podkłady, co oznacza, że robota została po prostu spartaczona - nie przebierał w słowach radny. - Warto przypomnieć, że pierwsze odkształcenia ujawniły się przy temperaturze plus 8 stopni Celsjusza. W ten weekend ma być około 35. Mam nadzieję, że tory to wytrzymają.
Jan Szopiński z SLD także jest zaniepokojony: - Zawnioskuję, aby prezydent powołał niezależną komisję, która zbada tę sprawę. Taka historia nie ma prawa się powtórzyć.