Siła muzycznego doświadczenia [MÓZG FESTIVAL W BYDGOSZCZY - RELACJA]

Łukasz Jędrzejczak/fot. Michał Bukolt - Crocslide
Na zdjęciu amerykański pianista Chris Jarrett Michał Bukolt - Crocslide
Po tegorocznej, jedenastej już edycji Mózg Festival (w tym roku impreza odbyła się także w Warszawie – koncerty zakończyły się w sobotę 14 listopada), szczególne wyrazy uznania należą się muzycznym weteranom, którzy porwali słuchaczy do swoich intrygujących, dźwiękowych światów. Nie pozostawili oni cienia wątpliwości, że ich występy, w ubiegły weekend na scenie Teatru Polskiego, były koncertami klasy światowej.

Po pierwszej, październikowej odsłonie festiwalowych występów, kiedy na scenie Teatru Polskiego zagrał Roscoe Mitchell w towarzystwie Sławka i Qby Janickich oraz Jerzego Mazzolla, w dniach 5 – 7 listopada odbyła się główna część bydgoskiej odsłony Mózg Festival.

Mimo, że obejrzane przeze mnie koncerty Dark Horse, Chrisa Jarretta, The Necks, Nomad-X, Davida Mossa, duetu Jan Jelinek/Masayoshi Fujita, Luo Chao-Yun, Trilok Gurtu czy Stiana Westerhusa nie zainteresowały tłumów, jakie artyści z tej listy byliby w stanie zgromadzić (i na jakie bez dwóch zdań zasługują), to dzięki nim festiwal zaliczam do koncertowych wydarzeń roku w naszym mieście.

Wielość w jedności

Kto spośród instrumentalistów i performerów przodował w tym roku? Palma pierwszeństwa należy się muzycznym weteranom.

Pierwszym tegorocznym „strzałem w dziesiątkę” był występ amerykańskiego pianisty Chrisa Jarretta.

Chris Jarrett
Michał Bukolt - Crocslide

Muzyk zachwycił wirtuozerią i techniczną sprawnością, łącząc z ogromną lekkością jazzową improwizację oraz abstrakcyjne formy z lirycznymi i często romantycznymi zarysami klasycznych melodii. Kompozycje, jakie Jarrett zaprezentował w czwartek, miały zwięzłą formę, zachwycały intensywnością i mnogością detali, przechodząc płynnie od abstrakcji do konkretnych melodii i akordów.

Swego rodzaju przeciwieństwem Jarretta był, wywodzący się z australijskiego Sydney, tercet The Necks. Tony Buck, Lloyd Swanton i Chris Abrahams przy użyciu podstawowego dla jazzu instrumentarium – perkusji, kontrabasu i fortepianu, zagrali blisko godzinną improwizację, opartą na prostych, powtarzanych wielokrotnie figurach, które budziły skojarzenia z takimi terminami, jak „ambient”, „trans” czy „minimalizm”.

Zaczęli bardzo cicho - od plam budowanych delikatnie akordem fortepianowym Abrahamsa, smug generowanych przez kontrabas Swantona i delikatnej gry Bucka na dzwoneczkach, przechodząc w fragmenty głośniejsze i gęstsze, jeśli chodzi o fakturę i ilość mikrotonów.

Z pozoru monotonna muzyka wprowadzała w trans, eksponując z czasem dużą ilość detali i drobnych zmian w obrębie gry każdego z muzyków. Ogromne wrażenie robiła niesamowita dyscyplina artystów oraz umiejętność operowania długością poszczególnych fragmentów koncertu, tworząc narrację, która działała niesamowicie na poziomie emocjonalnym. Zapamiętywalne było też wrażenie obcowania z dźwiękowym monolitem, czymś w rodzaju potężnej chmury, unoszącej się leniwie nad głowami słuchaczy.

Kosmos nie tak zimny

Najmocniejszym punktem piątkowego wieczoru był koncert duetu Jan Jelinek i Masayoshi Fujita. Niemiecki weteran chłodnej i abstrakcyjnej elektroniki, generowanej za pomocą m.in. syntezatorów modularnych, samplera i kostki gitarowej, oraz japoński wibrafonista, który ochoczo modyfikował brzmienie swojego instrumentu za pomocą mniej lub bardziej nietypowych przedmiotów (m.in. folii aluminiowej, zabawkowego ksylofonu czy smyczka), wprowadzili słuchaczy w świat, który jeden z siedzących obok mnie słuchaczy określił mianem „opuszczonej stacji kosmicznej”.

Dźwięki, sprawiające wrażenie obcych i pozaziemskich, łagodzone były ciepłym brzmieniem wibrafonu, co tworzyło świetnie zazębiającą się dźwiękową strukturę, która wprowadzała w błogi trans, podobny do tego, który udało się wypracować muzykom The Necks.

Mimo że elektronika Jelinka brzmi w dobie Abletona nieco archaicznie, to jego piątkowy koncert udowodnił, że styl ma na tyle charakterystyczny, by być wciąż uważanym za jednego z czołowych światowych twórców dźwięków budowanych za pomocą urządzeń elektronicznych.

Ogniste rytmy skąpane w wodzie

W sobotę najlepiej wypadł koncert hinduskiego perkusisty i perkusjonalisty Triloka Gurtu. Muzyk, który współpracował m.in. z Johnem McLaughlinem czy Billem Laswellem, pokazał ogromne możliwości zestawu perkusyjnego, wzbogaconego o różne egzotyczne dla polskiego odbiorcy perkusjonalia, takie jak gongi (także zanurzane w wiadrze z wodą) czy table, na których muzyk zagrał transowe i niezwykle efektowne solo, iskrzące od precyzyjnych, gęstych uderzeń.

Trilok Gurtu
Michał Bukolt - Crocslide

Koncert Gurtu, oprócz świetnej warstwy muzycznej, miał w sobie duży walor rozrywkowy. Na bis artysta, jedynie przy pomocy dzwonków i instrumentu cajón, zaśpiewał orientalną pieśń, do czego zachęcił również słuchaczy.

Trilok Gurtu
Michał Bukolt - Crocslide

Oprócz tego, do festiwalowych ciekawostek zaliczyć można widowiskowy występ Davida Mossa – eksperymentalnego wokalisty i perkusisty, który podczas swojego show melodeklamował, śpiewał, mruczał, chrząkał i wył, robiąc to czasem zupełnie a capella, a czasem wykorzystując efekt zapętlenia sygnału z mikrofonu.

David Moss
Michał Bukolt - Crocslide

Wokalista za pomocą licznych powtórzeń tekstów, sprawiających wrażenie kompulsywnych, trochę na modłę burroughsowską, trochę w stylu nieżyjącego perkusisty i wokalisty Sun City Girls - Charlesa Gochera, snuł swoją opowieść o czasie i przestrzeni. Dla jednych ten koncert mógł być zbyt radykalny w swej surowości. Pomimo ograniczonych środków, miał jednak w sobie bardzo duży potencjał muzyczny.

Do najsłabszych tegorocznych koncertów zaliczyć można występ norweskiego trio Dark Horse, które zaproponowało nieco wtórną i dość nużącą wersję jazzowej sonorystyki, bazującej na pocieraniu, uderzaniu i stukaniu w instrumenty. Pomimo młodego wieku muzyków, ich dźwięki brzmiały nieznośnie archaicznie.

Stian Westerhus
Michał Bukolt - Crocslide

Nie zachwycił również norweski gitarzysta Stian Westerhus, który połączył ciekawe dźwiękowo i potężnie brzmiące abstrakcyjne improwizacje na gitarę przepuszczoną przez efekty, amplifikowane potężnym nagłośnieniem, z zarysami piosenek. Niestety zaśpiewy te wprowadzały niepotrzebny patos i pretensjonalność, odzierając występ z tajemnicy i surowości, zbliżając go niebezpiecznie w rejony zarezerwowane dla Sigur Rós czy Duńczyków z Efterklang.

Stian Westerhus
Michał Bukolt - Crocslide
67,5 Minut Projekt
Michał Bukolt - Crocslide

Warto też przypomnieć o świetnych, późnowieczornych występach w klubie Mózg, które miały miejsce tuż po koncertach w teatrze.

Zdecydowanie hitem sobotniego wieczoru był występ tria 67,5 Minuty Projekt w składzie: Jan Emil Młynarski (perkusja), Piotr Zabrodzki (klawisze) i Macio Moretti (automat perkusyjny). Panowie zagrali żywą i popisową wersję muzyki jungle i drum'n'bass, jak zwykle rozgrzewając publikę do czerwoności.

67,5 Minut Projekt
Michał Bukolt - Crocslide

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
spoza

Publiczność byłaby większa gdyby - mimo sporej dotacji z publicznej kasy- team Janickich zaproponowałby niższe ceny biletów. 3x50 pln bodajże to jednak nie dla każdego mały wydatek.

B
Bydgoszczun

Zabiegają i zabierają ! W Warszawie festival a w Bydgoszczy mózg zostanie , jeszcze trochę . Ale co ma Toruń do tego ? Chyba znów się czepiasz .

H
Huragan

Mariusz ,wyluzuj trochę. Jaka Bydgoszcz jest, każdy widzi... do Torunia to wam jeszcze daleko...

M
Mariusz !!!

Bydgoszcz jest WIELKA i ma ogromny potencjał, skoro nawet w Warszawie zabiegają o to, żeby się podzieliła swoimi osiągnięciami takimi jak: MÓZG FESTIVAL. Przyjdzie także czas, że i w Toruniu to zaczną dostrzegać.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3