Samosiejki wyciąć w pień - to plan rozwoju dla bydgoskiego Fordonu?

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Po 20 latach z samosiejek mogą wyrosnąć spore drzewka
Po 20 latach z samosiejek mogą wyrosnąć spore drzewka Arkadiusz Wojtasiewicz
Ostatnie dni stały pod znakiem ekologicznych alarmów z Fordonu. Nie, żadni ekolodzy nie przykuwali się tam do drzew i nie szalał Wyrwidąb ani harvester. Na alarm bili zwykli mieszkańcy dzielnicy, zaniepokojeni tym, co się dzieje za ich oknami.

Pierwszy alarm rozległ się z pobliża ulicy Korfantego. Przy pętli tramwajowej ma tam powstać jeden w dwóch planowanych w Fordonie parkingów typu Park&Ride.

Sieć takich parkingów na obrzeżach miasta ma skłonić nie tylko mieszkańców sąsiednich ulic, lecz także dojeżdżających do pracy ludzi spod Bydgoszczy do pozostawiania na Park&Ride samochodu i przesiadki na tramwaj lub miejski autobus.
Cel jest jasny i oczywiście słuszny. Ma to uwolnić centrum od korków i oczyścić atmosferę. Pal sześć zbyt idealistyczne podejście. Trudno mi bowiem uwierzyć, że wiele osób, dojeżdżających na przykład z Ostromecka czy Jarużyna, będzie gotowa porzucić auto w połowie drogi, by wsiąść do tramwaju.

Owszem, można maksymalnie utrudniać życie tym, którzy będą upierali się przy dalszej podróży swoim samochodem, chociażby poprzez likwidowanie miejsc parkingowych w centrum i podwyższanie godzinowych stawek na pozostałych miejscach. Na generalną zmianę sposobu myślenia społeczeństwa raczej bym jednak szybko nie liczył.

Paradoksem jest natomiast cena, jaką płacą mieszkańcy dzielnic położonych dalej od środka miasta za to, że w centrum prawdopodobnie będzie się oddychało nieco lepszym powietrzem (bo najbardziej zatruwają środowisko nie auta, tylko piece na węgiel). By powstał ratujący środowisko w centrum parking przy Korfantego, ściętych musi tam być kilkaset drzew. Rzecznik bydgoskiego Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej bagatelizuje wprawdzie zagrożenie, tłumacząc, że wśród tych drzew jest „tylko” 167 okazów, których wycięcie wymaga zezwolenia. Ale dodaje też zaraz, że idąca pod topór pozostałość to ponad 500 samosiejek i drzewek mikrych rozmiarów.

Jaki z tego wniosek? Nie czas żałować róż, kiedy lasy płoną? Czy trafniej: że dąb „Bartek” też kiedyś był małym drzewkiem?…

Na Korfantego przynajmniej na szali leżą dwa cenne, ekologiczne dobra. Inaczej jest na osiedlu Pod Skarpą, konkretnie w pobliżu ulicy Żemojtela. „Deweloper, firma z Wyrzyska, chce postawić trzy bloki czterokondygnacyjne - niepokoi się nasza Czytelniczka. - Na miejscu była już firma przez nich wynajęta do inwentaryzacji drzew, jest tu ich około 400. Wniosek o ich wycinkę ma być złożony jeszcze w tym tygodniu. Co prawda wniosek o pozwolenie na budowę do urzędu miasta jeszcze nie wpłynął, ale jeden z bloków jest już w fazie projektowej, więc jak tylko otrzymają pozwolenie na wycinkę, to złożą wniosek o pozwolenie na budowę”.

Widać wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi… W tym wypadku jednak jakby nie do końca. Okazuje się bowiem, że przy Żemojtela dzieje się wszystko zgodnie z prawem, bo zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Tyle że uchwalonym 20 lat temu. Nie żyjemy wprawdzie w środku amazońskiej puszczy, ale i u nas przyroda nie próżnuje. Coś, co dwie dekady temu było zaledwie zarodkiem drzewa, teraz mogło się stać sporym wyrostkiem.

Nasza Czytelniczka z Fordonu zdradza ambicje trybuna ludowego. Stara się zebrać ludzi, utworzyć front obrony zagrożonych 400 drzewek i ruszyć na ratusz ze stanowczą petycją. Jest to jakieś rozwiązanie. Nie wiem wprawdzie, czy skuteczne, ale na pewno nie wichrzycielskie. Może po 20 latach warto byłoby spojrzeć na miejscowy plan zagospodarowania świeżym okiem i zastanowić się, czy przynajmniej części tych drzewek nie dałoby się ocalić?

Odnoszę bowiem wrażenie, że zbyt łatwo nam przychodzą decyzje o wycince, jeśli tylko nie dotyczą jakiegoś chronionego obszaru czy okazu. W pozostałych wypadkach krytykom usta zamyka się stwierdzeniem, że w zamian planowane są nasadzenia zastępcze. Jakbyśmy zapomnieli o tym, jak długo żyje człowiek i jak długo rośnie drzewo.

To zaś, jak nierzadko marnie kończą drzewka z nasadzeń zastępczych, jest również dobrym tematem, ale na osobną opowieść.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Nie chcę hejtować, ale żadne inne określenie na ZDMiKP jak "młoty" nie przychodzi do głowy. Po co wycinać drzewa na Korfantego ? Skoro kawałek dalej, na Prof. Kaliskiego, np. koło stacji benzynowej są rozległe nieużytki bez lasu, bez zagospodarowania, które od dawna szpecą ten fragment Fordonu. Takie pomysły, jak wycinka drzew, to chyba tylko w państwowych instytucjach mają, albo nw Bydzi

Dodaj ogłoszenie