Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Przeszłość nie chciała odejść - recenzja "Zrostu" Roberta Małeckiego

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Koneserzy będą usatysfakcjonowani psychologiczną nadbudową kryminalnej zagadki
Koneserzy będą usatysfakcjonowani psychologiczną nadbudową kryminalnej zagadki
Prawie cztery lata Robert Małecki dał odpocząć czytelnikom od postaci komisarza Bernarda Grossa - policjanta z Torunia, który po rodzinnej tragedii wyniósł się do pobliskiej Chełmży i tam kieruje kryminalnymi w komisariacie. Wreszcie jednak główny bohater najpopularniejszej bodaj serii powieści Małeckiego powraca, zajmując się bardzo nietypową sprawą.

Czy „Zrost”, najnowszy tom serii książek o komisarzu Grossie, można właściwie nazwać powieścią kryminalną? Odpowiedź wymaga dłuższego namysłu - podobnie jak odpowiedź na pytanie, czy śledztwo prowadzone w „Zroście” dotyczy zabójstwa czy nietypowego samobójstwa.

Na pewno jednak nie tylko o rozwikłanie zagadki śmierci 88-letniego Stanisława Sądeckiego w tej książce chodzi.
Jej autor postawił przed sobą i czytelnikami zadanie bardziej ambitne niż tylko odgadnięcie, w jaki sposób staruszek pewnej mroźnej nocy znalazł się ubrany tylko w piżamę w pobliskim jeziorze i czy ktoś mu pomógł w przenosinach z domu do lodowatej wody. Roberta Małeckiego w równym stopniu zainteresowała historia, jej wpływ na psychikę ludzi zarówno w chwili tragicznych zdarzeń, jak i wiele lat później.

Kanwą opowieści są fakty z końcowego okresu II wojny światowej. W okolicach Chełmży utworzono wtedy podobóz obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Trafiły do niego same kobiety - Żydówki, które wykorzystywano do ciężkich prac ziemnych, nieustannie dręcząc, głodząc i pozbawiając ciepłej odzieży. Tuż przed wejściem na Pomorze oddziałów Armii Czerwonej Niemcy zmusili więźniarki do marszu śmierci na północny zachód. Część z kobiet zmarła w drodze, niektóre utopiono w jeziorze Bielczyńskim - tam właśnie, gdzie po wojnie miał dom Stanisław Sądecki, który w styczniu 1945 roku był 15-letnim wyrostkiem.

Akcja „Zrostu” toczy się w dwóch planach czasowych. W styczniu 1945 roku Staszek Sądecki bardzo chce pomóc dręczonym Żydówkom. On, jego ojciec i koledzy po pierwsze nie wiedzą, jak to zrobić. Po drugie, przeżywają lęki i rozterki. Wolność jest tak blisko, że głupio byłoby zginąć tuż przed jej nadejściem. Czy one, Żydówki, zasługują na takie poświęcenie i czy naprawdę można jeszcze pomóc tym cieniom ludzkich istot?

Wspomnienia i rozterki odżyją pod koniec życia Staszka Sądeckiego, gdy starcza demencja pomiesza to, co realne z tym, co żyje jedynie we wspomnieniach…

Robert Małecki ciągnie swą opowieść nieśpiesznie, dużo uwagi poświęcając opisom, szczególnie opisom stanów wewnętrznych swoich bohaterów. Historia Stanisław Sądeckiego i jego sąsiadów splata się w „Zroście” z perypetiami, które komisarz Gross przechodzi w życiu rodzinnym i zawodowym. Dla miłośników szybkiej akcji jest to być może irytujące. Koneserzy literatury z pewności jednak będą usatysfakcjonowani psychologiczną nadbudową kryminalnej zagadki, którą zafundował im Robert Małecki.

Robert Małecki, Zrost, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Wachowicz szaleje z piłą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera