Jak lawirować pomiędzy czytelnikami a życzeniami partii i nożycami cenzora [WSPOMNIENIA]

Krzysztof Błażejewski
Krzysztof Błażejewski
Spotkanie dziennikarzy bydgoskich z I sekretarzem KW PZPR Józefem Majchrzakiem (w środku). Trzeci od lewej Zefiryn Jędrzyński
Spotkanie dziennikarzy bydgoskich z I sekretarzem KW PZPR Józefem Majchrzakiem (w środku). Trzeci od lewej Zefiryn Jędrzyński Z książki „Było jak było”
Był wiele lat na świeczniku. Najpierw jako redaktor naczelny „Nowości” w Toruniu, a od 1981 roku szef „Gazety Pomorskiej”, dziennika PZPR w Bydgoszczy. Zefiryn Jędrzyński wydał właśnie książkę pod tytułem „Było jak było”.

[break]
85-letni dziś Zefiryn Jędrzyński wydał właśnie swoje wspomnienia w formie książki. To oczywiste, że wie jak mało kto, na czym polegało dziennikarstwo w okresie PRL-u, jak redagowano wówczas codzienną prasę, jak wyglądało rozdarcie pomiędzy spełnianiem oczekiwań i potrzeb czytelników a poleceniami z wojewódzkiego komitetu partii i nożyczkami stosowanymi przez cenzora. Jędrzyński był również bezpośrednim świadkiem wielu ważnych zdarzeń w okresie swojego szefowania. Spisanie tego wszystkiego to niezaprzeczalna wartość książki.

Ogrom pracy twórczej

Prawie 400- stronicowy, opasły tom „Było jak było” ukazał się w tych dniach nakładem Towarzystwa Miłośników Torunia, gdzie Zefiryn Jędrzyński mieszka. Na łamach swojej książki spisał wspomnienia od najmłodszych lat poczynając, łącznie z historią swojej rodziny, aż po lata ostatnie. Dołączył do tego potężny aneks, zawierający wybraną bibliografię o sobie i swoje wybrane publikacje, pozwalający czytelnikom uświadomić sobie ogrom materiałów napisanych przez jednego aktywnego człowieka w ciągu całego życia. Całość ilustrowana jest i to bardzo obficie, zdjęciami z prywatnego archiwum autora, dotyczącymi przeważnie jego życia zawodowego.

Już tylko uświadomienie sobie obfitości archiwalnego materiału zamieszczonego w „Było jak było” kwalifikuje tę pozycję do przeczytania przez każdego, kto jest zainteresowany zapoznaniem się z realiami życia w II połowie XX wieku widzianymi przez człowieka, który brał znaczący udział w kształtowaniu opinii publicznej. Dodatkowo to znakomite źródło dla wszystkich, którzy chcieliby wiedzieć, jak w czasach „słusznie minionych” wyglądało redagowanie gazety codziennej w Bydgoszczy i Toruniu, przez książkę przewija się przecież liczna galeria osób powszechnie w naszym regionie znanych, nie tylko dziennikarzy „Gazety Pomorskiej” i „Nowości”, którymi Zefiryn Jędrzyński dowodził.

Spisywanie własnych wspomnień niesie jednak ze sobą zawsze określone ryzyko. Rzadko udaje się autorowi zachować właściwe proporcje pomiędzy porcją swoich przemyśleń i refleksji, zapisywanych na użytek wewnętrzny, a informacjami mogącymi zainteresować szersze grono czytelników. Pod tym względem książka Jędrzyńskiego jest nierówna. Są rozdziały, które osoby nieznające autora bliżej potrafią przynudzić, są też i takie, które wciągną i zafrapują każdego.

Tak było, bo... było

Każdy, kto był na świeczniku w czasach PRL-u i dziś publikuje swoje wspomnienia, powinien (przynajmniej częściowo) w jakiś sposób odnieść się do ówczesnej rzeczywistości i swojego w niej miejsca i zachowania. Nie brak takich, którzy twierdzą po wielu latach, że zawsze byli „przeciw”, w opozycji i usiłowali rozmontować system od środka, choć działania takie nie tylko nie przyniosły żadnych owoców, ale nawet nie zostały przez nikogo innego dostrzeżone. Druga metoda to usprawiedliwianie siebie, że nie było innej drogi i choć wiele spraw się wówczas nie podobało, to droga, którą kroczyła partia, była generalnie słuszna. Jędrzyński nie zajmuje ani pierwszego, ani drugiego stanowiska, stara się rzetelnie opisać swoją działalność w czasach ograniczenia wolności, nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że popadł w pułapkę przypisywania sobie nadmiernej liczby zasług, co jest jak najbardziej ludzkim i często spotykanym zjawiskiem.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
migro

Wole 100 razy dawna nomenclature z PZPR no obecna z PIS rodem z najcemniejszej kruchty. Dudu i inne człowiekopodobne osobniki nalzey demaskowac jako wrogow ludu co czyni dobrze TVN i chwala im za to! Cala normalna demokratyczna Polska was oglada na złosc PIS i klerowi!

s
stary komuch

ale tow.z PZPR dzialali jak Niemcy : miejsce kobiet to kosciol, dzieci i kuchnia ,

w
wkurzony

a reszte waszych kolegow po piórze /dzis komputerze/ to kto opisze ?

T
Tomek

Fajny telewizor. Chyba Ametyst.

A
AdamM

do kiszczan- a co to ma do faktów? Czyżby dzięki donosicielstwu i plagiatowi Majchrzakowie osiągnęli swoje stanowiska? Nie wiem skąd w ludziach (ponoć) tyle jadu.

M
MK

Komuna ma się dobrze po dziś dzień. Zobaczcie tylko co wyprawia z nowym Prezydentem RP. Obejrzyjcie sobie kilka minut propagandy TVN. Komuna w PO oszkalowała Prezydenta nawet w Brukseli, gdzie do dziś siedzą wilcze oczy.

k
kiszczan

a ilu towarzyszy tajnych współpracowników plagiatowało na twojej cudownej toruńskiej uczelni umk i donosiło na kolegów z pracy...?

i
iks

Takie bydgoskie zebranie konspiracyjne haha.

J
Jan2

Troje braci Majchrzaków nie3źle się urządziło.
Jeden był I sekretarzem PZPR woj.
bydgoskiego, drugi wojewoda a trzeci /na wszelki wypadek ?/ naczelnikiem więziennictwa w bydgoskiem.

Dodaj ogłoszenie