[break]
Dobiega końca odyseja bydgoskiego tramwaju w drodze do Fordonu. Podczas wczorajszej konferencji ratusz, spółka Tramwaj Fordon oraz PESA przyznały wreszcie oficjalnie to, o czym od kilku miesięcy wiedzieli wszyscy interesujący się tematem. Nowy tabor nie wyjedzie na szyny 2 stycznia, jak planowano, ale z dwutygodniowym opóźnieniem.
Miesiąc spóźnienia
Przypomnijmy, że od poniedziałku czekaliśmy na odpowiedzi z Urzędu Miasta na szereg pytań, dotyczących tej gigantycznej, wartej blisko 0,5 mld zł, inwestycji. Z odpowiedzią kazano nam wstrzymać się do konferencji prasowej.
Odbyła się ona wczoraj. Całą odpowiedzialność związaną z opóźnieniami w realizacji kontraktu wzięła na siebie Pesa.
- Tramwaje dostarczymy do piętnastego stycznia - zapowiada Marcin Jędryczka, członek Zarządu Pesa SA. - Zapewniam, że ani Bydgoszcz, ani spółka Tramwaj Fordon nie stracą na tym opóźnieniu. Mieszkańców przepraszamy.
Zakład zawarł ze spółką Tramwaj Fordon porozumienie pod auspicjami Centrum Unijnych Projektów Transportowych. Jest ono podobne do tego podpisanego przez Pesę z PKP Intercity. Pieniądze za niedostarczone pojazdy trafią do bankowego depozytu. Będą z niego uwalniane stopniowo, po przekazywaniu kolejnych tramwajów.
PRZECZYTAJ:Wykonaj plan
Według zapisów umowy za niedostarczenie swingów w terminie Pesie grożą kary umowne. To 0,5 proc. wartości pojazdu za każdy dzień zwłoki. Pojazdy dostarczone miały być do 16 grudnia.
Rzutem na taśmę
Dlaczego ratusz zwlekał z podaniem tych informacji i przyznaniem się do błędu?
Na konferencji „Express” zadał te same pytania, które przesłaliśmy do Urzędu Miasta dwa dni wcześniej. Czasu, by przygotować odpowiedzi, było aż nadto. Okazało się jednak, że ani prezes spółki tramwajowej Maciej Kozakiewicz ani nadzorujący gigantyczną inwestycję wiceprezydent Mirosław Kozłowicz nie pamiętali, kiedy nastąpił kontakt z Centrum Unijnych Projektów Transportowych, aby rozwiązać sytuację i nie dopuścić do utraty dotacji unijnej. Dopiero po konferencji udało się nam taką informacje wydobyć od wiceprezydenta.
- Podczas listopadowej sesji prezydent poinformował radnych o rozmowach z prezesem Pesy i zapewnieniach z jego strony o dotrzymaniu terminów - napisał do redakcji Mirosław Kozłowicz. - 2 grudnia podjąłem informację ze spółki TF o niepokojącym zaawansowaniu realizacji montażu tramwajów, stwierdzonym podczas audytu. Informację tę przekazałem tego samego dnia prezydentowi. Prezydent spotkał się z prezesem Zaboklickim również tego samego dnia i przekazał treść raportu z prośbą o wyjaśnienia. Jednocześnie polecił podjęcie rozmów pomiędzy Tramwajem Fordon a CUPT, a także z producentem tramwajów - bydgoską Pesą pod moim nadzorem. Spotykaliśmy się lub rozmawialiśmy niemal codziennie. W konsekwencji umówiliśmy się na 10 grudnia w CUPT, gdzie rozmawialiśmy o możliwych rozwiązaniach. 18 grudnia podpisano porozumienie pomiędzy Pesą i spółką TF, którego treść została wcześniej uzgodniona z CUPT.
Trzeba było interwencji Rafała Bruskiego, by Maciej Kozakiewicz zrobił to, czego należało oczekiwać od prezesa TF.
Co ciekawe, Maciej Kozakiewicz zarzekał się, że często kontrolował w Pesie zaawansowanie prac nad swingami. Wiceprezydent Kozłowicz prac na miejscu nie sprawdzał, o czym poinformował nas podczas konferencji.
Można było szybciej
- Zawsze uważałem, że prawda, choćby najbardziej gorzka, jest lepsza od przemilczeń czy kłamstw - komentuje całą sytuację Rafał Piasecki, radny Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Rady Miasta. - Byliśmy świadkami typowego mydlenia oczu radnym i mieszkańcom, ponieważ sprawa tak naprawdę toczy się od wakacji. Już wtedy wiadomo było, że producent będzie miał problem z dotrzymaniem terminu. Czasu na reakcję było więc aż nadto. Uważam, że zamówiony tabor, jeżeli nawet nie w całości, to w większości mógł wyjechać na tory w terminie. Sposób rozwiązania problemu to kompromitacja prezydenta i jego zastępcy. Ubolewam nad ich nieprofesjonalnym podejściem do sprawy.
Ceny bez zmian
Ratusz zamierza zaproponować radnym przyjęcie uchwały o darmowych przejazdach fordońskim tramwajem. „Promocja” miałaby trwać 16 oraz 17 stycznia.
- Ceny nie ulegają zmianie, a bilety na nowe linie zaczniemy sprzedawać w styczniu - informuje Rafał Grzegorzewski, zastępca dyrektora ds. transportu ZDMiKP. - Pasażerowie nie stracą.
