“Nieobliczalny” – dziś premiera kinowa, czyli kiedy mówimy sobie: dość

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
Kiedy człowiek pęka? O, to zależy od wielu rzeczy. Od napięć, jakimi jest dociskany co dnia, od tego, jak długo te napięcia musi znosić, od materiału, z jakiego jest ulepiony... Ale gdy w końcu przychodzi ten jeden kopniak za dużo, to frustracja wybucha. Czasami tak spektakularnie, jak u bohatera “Nieobliczalnego”.

Ostrzyłem sobie zębiska na ten film okrutnie. Bo raz, że wreszcie w kinie, a nie przed telewizorkiem, dwa, że Russell Crowe, trzy, że z zapowiedzi wynikało, że “Nieobliczalny” to taki “Upadek” z Michaelem Douglasem, tyle że ćwierć wieku później. W epoce, w której powodów do frustracji raczej nam przybyło, niż ubyło. Choćby za sprawą mediów społecznościowych.

No i co? No i trochę ostrzyłem sobie te zębiska bez sensu. “Nieobliczalny” to żwawo zmajstrowany thriller, trzymający nas nawet w napięciu pewnym, i to mimo dziurawego scenariusza. Ale to by było na tyle. Cała społeczna diagnoza świata wykluczonych i sfrustrowanych, to tak naprawdę stek banałów, mający jedynie zapewnić akcji sensowne tło.

I rzeczywiście aż ciągnie do porównań z “Upadkiem”, w którym frustrat Douglas wędruje przez miasto, a my oglądamy kolejne kręgi piekła zdeklasowanego białego faceta z klasy średniej. Tu mamy parę tropów - jak koniec społecznych hamulców przed wylewającą się z nas frustracją i agresją - ale tylko leciuchno naszkicowanych. Jest też delikatny malunek tej dorosłej już generacji, która trochę z winy świata, ale bardziej z własnej, przekonuje się boleśnie, że będzie miała gorzej niż własni rodzice. A tego nie doświadczył nikt przed nimi.

Tak więc oglądamy historię faceta, który pęka. I kobiety, która staje się celem jego obsesji. On nie ma pracy, bo zwolniono go tuż przed emeryturą i nikt nie chce go zatrudnić. Żona go zdradza, a jej adwokat skubie okrutnie. Kiedy wbija sobie w głowę, że przez całe swoje pracowite życie był tylko wykorzystywanym przez wszystkich frajerem, wybucha. I wtedy pewna pani, też z masą problemów na główce, spiesząca się z synem do szkoły, agresywnie trąbi na niego na skrzyżowaniu. No i wkrótce nasz bohater zrobi wszystko, żeby jej pokazać, co to znaczy naprawdę zły dzień.

Najbardziej boli mnie w tym filmie główny heros. Douglasa w “Upadku” rozumieliśmy doskonale, kiedy zamiast pulchnego burgera z reklamy dostawał zdechłą, płaską bułę, i go nosiło. Bo też przywykliśmy do tego, że żyjemy w świecie, w którym wszyscy nas permanentnie okłamują. Do bohatera “Nieobliczalnego” jako nie sposób się przekonać, bo to płaska figurka z thrillerowej wypożyczalni. Nie pomaga jej otyły niemożebnie Russell Crowe, grający mocno papierowo. I to też boli solidnie.

Podwyżka dla noblistów

Wideo

Materiał oryginalny: “Nieobliczalny” – dziś premiera kinowa, czyli kiedy mówimy sobie: dość - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3