Nasze małe problemy, gdy na świecie wojna

Nasze małe problemy, gdy na świecie wojna

Ewa Czarnowska-Woźniak

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Wydarzenia, do których doszło w czwartek na granicy ukraińsko-rosyjskiej, wstrzymały oddech świata. W prawie międzynarodowym, zamach na bezbronnych cywilów podczas działań wojennych, jest przestępstwem najcięższego kalibru.
W ubiegłym roku w Bydgoszczy wystrzelano 26 naboi na jednego funkcjonariusza...

W ubiegłym roku w Bydgoszczy wystrzelano 26 naboi na jednego funkcjonariusza...

A nad Ukrainą dokonała się hekatomba. Ta tragedia wskazuje proporcje różnym sprawom, sporom, problemom. Pokazuje też, niestety, z całą siłą, że nikt z nas nie może być do końca pewien, że jest obok czegoś. Pasażerowie tego lotu też wracali - ze studiów, z wakacji, z pracy. Nikt się do niczyjej wojny nie chciał mieszać...

Tak jak nikt nie chciał być przypadkowym świadkiem ataku furiatów, którzy rzucali ostatnio nożami i siekierami na ulicach i szpitalach Rudy Śląskiej i Gorzowa. Przy tej okazji rozgorzała dyskusja, na ile profesjonalni są nasi policjanci? Czy mają niezawodne - sprzęt i nerwy? Czy są pod każdym względem przygotowani do konfrontacji z takimi agresorami? Nad tymi pytaniami pochylili się też w minionym tygodniu dziennikarze „Expressu”.

W Bydgoszczy nie ma - przynajmniej oficjalnie - powodu, by bić na alarm. Mamy nawet na wyposażeniu unikalną wideostrzelnicę, która „wyświetla” symulację prawdziwego zagrożenia, a pistolet z nią sprzęgnięty udaje nawet fizycznie ostrą amunicję (markuje odrzut broni po strzale, żeby mundurowy wiedział, jak to jest). Ale z ćwiczeniami ze strzelania jest tu równie biednie, jak w całym kraju. Przepisy mówią, że ćwiczyć trzeba 4 razy do roku, za każdym razem oddając 28 strzałów. Ale z kolei statystyki mówią, że w ubiegłym roku wystrzelano 26 naboi na jednego funkcjonariusza...

Trzeba więc wierzyć, że jak już dojdzie co do czego, będą oni umieli zrobić z tej broni właściwy użytek. Bo prawdziwa bieda, jak się okazało w dziennikarskim dochodzeniu, jest z paralizatorami, które wydają się być właściwszym środkiem przymusu w kontakcie z nieprzewidywalnym szaleńcem niż ostre kule. W naszym województwie jest jednak 19 komend miejskich i powiatowych, a paralizatorów cała kujawsko-pomorska policja posiada... 13. Bo są za drogie. W sytuacji, gdy liczba za drogich naboi nie zgadza się z liczbą obowiązkowych strzelań, trudno się spodziewać, że będziemy szli z duchem czasu z paralizatorem za 10 tysięcy złotych od sztuki pod rękę. Więc w sumie trzymajmy się może optymistycznych statystyk zdarzeń: w tym roku nasi policjanci nie musieli strzelać do nikogo. Przez cały ubiegły rok zdarzyło im się to pięć razy (w tym raz do konającego na drodze dzika, którego potrącił samochód). Wszystkie „użycia” były uzasadnione, bo wszystkie zostały skontrolowane. Również to, gdy jedyny raz, w Białych Błotach, domowy agresor ucierpiał na tym fizycznie.

Do bezprecedensowych wydarzeń doszło też w minionym tygodniu pod domem, a wręcz w domu właściciela „Zawiszy”. Jego przeciwnicy postanowili wyrazić swoje uczucia kanonadą kamieni, wymierzonych w okna remontowanego w centrum Bydgoszczy apartamentu Romana Osucha. Raz szyby wytrzymały, to wrócili następnego dnia i - skutecznie - poprawili. Wypowiadający się na naszych łamach menedżer podkreślał, że realnie zagrożone było nie tylko bezpieczeństwo jego i bliskich, ale i sąsiadów, którzy przecież nie są winni tej nienawiści. Oni też nie są wszak żadnymi aktorami tej wojenki. Jak przechodnie w Gorzowie czy pacjenci w Rudzie Śląskiej...

Niemal od razu po tych zdarzeniach, bydgoski zespół wyjeżdżał do Belgii na pierwsze w historii klubu ważne rozgrywki europejskie. Wyjeżdżał - też bodaj pierwszy raz w życiu - w eskorcie policji. Nie była to, bynajmniej, obstawa, która miała odciągnąć od Zawiszy wiwatujący tłum kibiców. Po raz kolejny pilnowano okien - tym razem autokarów. Zawisza, jak wiadomo, swój mecz na wyjeździe przegrał, ale - jak pisali zgodnie sprawozdawcy - sportowego wstydu nie przyniósł. Odwrotnie od pozostałych polskich drużyn, które dostały właściwie lanie (nawet Ruch, który przegrał, choć wygrał. Z półamatorami.). W Bydgoszczy, jak widać, duma z klubu nie przystoi.

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej
Tędy lepiej nie chodzić po zmroku w Bydgoszczy [zdjęcia]

Tędy lepiej nie chodzić po zmroku w Bydgoszczy [zdjęcia]

Tak parkują

Tak parkują "mistrzowie" z Bydgoszczy [zdjęcia]

Śluby znanych osób w Bydgoszczy i regionie. Pamiętacie? [zdjęcia]

Śluby znanych osób w Bydgoszczy i regionie. Pamiętacie? [zdjęcia]