[MUSZLA FEST 2015] To był mocny finał [ZDJĘCIA]

Łukasz Jędrzejczak/fot. Filip Kowalkowski
Za nami największy festiwal w regionie, prezentujący niezależną muzyką rockową spod znaku punka, hardcore'a, metalu i rock'n'rolla. Dwudniowa impreza zakończyła się mocnym finałem w postaci koncertów kalifornijskiego zespołu hardcore-punkowego Stick To Your Guns, warszawiaków z Tides From Nebula oraz metalowo-punkowej Inkwizycji.

Drugi dzień Muszla Fest, pomimo chwilowego załamania pogody, usterki technicznej nagłośnienia podczas występu Tides From Nebula i braku w line-upie jednej z gwiazd imprezy - francuskiej kapeli Rise Of The Northstar, można uznać za bardzo udany. Ostatni dzień Muszla Fest 2015 był niezwykle widowiskowy, zarówno dzięki koncertom na małej, jak i na dużej scenie.

Pierwszą kapelą, jaką udało się nam zobaczyć, była formacja dowodzona przez jednego z weteranów rodzimej sceny gitarowej - znanego m.in. z Apteki i Püdelsów Olafa Deriglasoffa. Muzyka jego projektu to, z jednej strony potężne rock'n'rollowe brzmienie, bardzo kojarzące się z amerykańskim stoner rockiem spod znaku Kyuss czy Fu Manchu oraz bardzo wysoki poziom wykonawczy, a z drugiej, charakterystyczne dla polskiej muzyki niezależnej lat 90-tych zabawy z kompozycjami i charakterystyczne polskie teksty opisujące tragikomiczną rodzimą rzeczywistość. Koncert udany, zwłaszcza, że muzycy mieli dużą swobodę z czasem, w związku z wypadnięciem z line-upu francuzów z Rise Of The Northstar (powodem były nagłe problemy zdrowotne wokalisty).

PRZECZYTAJ:[MUSZLA FEST 2015] Pierwszy dzień imprezy pod znakiem punk rocka [ZDJĘCIA]

Następnym zespołem, który wystąpił (tym razem w namiocie koncertowym) był świecki Lowtide. Muzycy grają muzykę na styku metalcore'a, melodyjnego szwedzkiego death metalu i thrash metalu (plus za fajny cover klasyka "Roots, Bloody Roots" Sepultury). Zespół nie potrzebował dużo czasu, by rozkręcić imprezę pod sceną. Był mosh i circle pity. Lowtide pokazali, że taka muzyka broni się najlepiej, kiedy kapelę wspiera zaangażowana publika.

Tak też było podczas chyba najbardziej brutalnego koncertu całego festiwalu, czyli występu krakowskiej formacji deathcore'owej Drown My Day. Zespół grał bardzo ciężkie i gęste brzmieniowo kawałki pełne grindcore'owych blastów, ciężkich, deathmetalowych zwolnień i charakterystycznych nisko brzmiących wokali. Koncert bardzo energetyczny, jednak w kontekście takiej muzyki, zbyt długi. Drugim minusem było ulokowanie kapeli na dużej scenie. Zbyt duży dystans między publicznością a tego typu zespołem działa raczej na niekorzyść.

Podobne odczucia pojawiły się podczas bardzo fajnego występu Amerykanów ze Stick To Your Guns. Energia na dwieście procent, wokalista skaczący po całej scenie oraz gitarzyści nie ustępujący mu na krok w zaangażowaniu w koncert. Kalifornijczycy, podobnie jak ich koledzy po fachu z Ignite, którzy zagrali kilka lat wcześniej w bydgoskim klubie Estrada, pokazali jak powinno grać się taką muzykę na żywo. Na korzyść Stick To Your Guns działała różnorodność w obrębie samej muzyki. Od melodyjnych i quasipopowych partii w stylu Rise Against czy Ignite STYG przechodzili płynnie i szybko w ciężkie i surowe rejony znane z płyt Terror czy nawet Hatebreed. Bardzo dobre show, szkoda tylko, że tak daleko od publiczności.

Tego problemu nie miały dwa zespoły, które grały na małej scenie przed i po Amerykanach. Lostbone, z ogromną werwą i radością, zaprezentowali materiał na styku thrash metalu, metal core'a i groove metalu, znanego z płyt Soulfly czy Machine Head.

Ich występ był dobrą rozgrzewką przed koncertem wspomnianego Stick To Your Guns na dużej scenie i późniejszym występie The Lowest, który był najlepszym występem całego festiwalu na tej scenie. Charyzmatyczny, długowłosy wokalista przypominający skrzyżowanie nawiedzonego kaznodziei z Charlesem Mansonem, potężne i mroczne riffy inspirowane doomem i black metalem oraz surowy, odarty ze wszystkich zbędnych ozdobników brutalny hardcore-punk - tak w skrócie można opisać koncert tej warszawskiej ekipy, znanej głównie z występów w małych klubach, skłotach czy festiwalach hc/punkowych. - Kapela hardcore'owa nie może zagrać dobrego koncertu - żartował wokalista, przypominając przy okazji, że dobry koncert z taką muzyką jest możliwy tylko wtedy, kiedy kapela ma wsparcie od publiki. A tego nie brakowało ani przez minutę, bo widownia była rozgrzana do czerwoności.

Dobrze wypadli też muzycy Tides From Nebula, zwłaszcza, że podczas ich koncertu zniknął na chwilę sygnał w nagłośnieniu przed sceną. Awaria nie zniechęciła jednak muzyków. Wręcz przeciwnie, dała im mocnego kopa. TFN zabrzmieli naprawdę potężnie i dynamicznie. Melodyjny i momentami bardzo romantyczny post-rock i post metal po linii Explosions In The Sky czy szkockiego Mogwai sprawdził się jako kontrapunkt dla ostatniego koncertu na dużej scenie - występu legendarnej już (sic!) krakowskiej Inkwizycji. O kapeli zaczęło się robić głośno dzięki ich głośnemu powrotowi (po 12 latach) z nową płytą ("Wojny nie będzie") oraz serii bardzo udanych koncertów w całej Polsce.

Muzycy Inkwizycji, podobnie jak członkowie reaktywowanego Kinsky, pokazują, że takie granie, pomimo silnych związków z polską alternatywą lat 90-tych, broni się także w dobie Facebooka i YouTube'a (nie dziwi więc fakt, że Inkwizycja była częścią line-upu zeszłorocznego OFF Festival). Wszystko dzięki niesamowitemu zgraniu muzyków, świetnemu wokaliście i nieoczywistym kompozycjom łączącym post-punk, thrash metal, crust i noise rock w pracującą na pełnych obrotach, dobrze naoliwioną wściekłą maszynę.

Brawa należą się też organizatorom festiwalu za coraz wyższy poziom, jeśli chodzi o oprawę imprezy. Nie było chyba w tym roku występu, który by zabrzmiał źle. Pod względem nagłośnienia i oprawy scenicznej wszystko działało jak należy. Ochrona była bardzo dyskretna, a zmiany zespołów na poszczególnych scenach przebiegały sprawnie i szybko. Po trzynastej edycji Muszla Fest mamy ochotę na więcej i czekamy z niecierpliwością do przyszłego roku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3