Kotły czeka "žprzemeblowanie"

Katarzyna Kaczór
Stare kotły, wysłużone termosy i ledwo zipiące lodówki - na takich zabytkach pracują kucharze w bydgoskich lecznicach.

Stare kotły, wysłużone termosy i ledwo zipiące lodówki - na takich zabytkach pracują kucharze w bydgoskich lecznicach.

<!** Image 2 align=right alt="Image 43004" sub="500 porcji plus pokarm dla noworodków - tyle posiłków codziennie wydaje kuchnia w „Bizielu”. Elżbieta Grudkowska, zastępca kierownika kuchni, i kucharka Barbara Stosik przyznają, że nowoczesny sprzęt ułatwiłby im pracę">Wkrótce rygorystyczne przepisy unijne wymuszą totalne „przemeblowanie” kuchni. Albo ich likwidację. Koszty kompleksowej modernizacji to bowiem grube miliony. Na zmiany jest kilka lat, ale wielu szefów placówek już dziś wie, że ich na takie luksusy nie stać.

Modernizacja się nie opłaca

- Nasza kuchnia jest za mała, jej wyposażenie pozostawia sporo do życzenia. Przeróbki kosztowałyby nas co najmniej kilka milionów złotych - mówi Krzysztof Tadrzak, dyrektor Szpitala Miejskiego. - Są dwa wyjścia z tej sytuacji: albo sprowadzanie jedzenia z zewnątrz, albo wydzierżawienie kuchni firmie, która z własnych środków wyremontuje ją i przejmie pracowników. Zatrudniamy w niej obecnie 18 osób. Wydajemy średnio 300 posiłków dziennie. Catering to najbardziej racjonalne rozwiązanie. Dlatego chcemy ogłosić przetarg. W marcu wyłonimy autora najlepszej oferty, który przejmie pracowników naszej kuchni. Nad identyczną formą ominięcia koszownych procedur zastanawia się Szpital Wojewódzki im. Biziela. Dyrekcja planuje w przyszłości skorzystać z cateringu.

<!** reklama left>- Jak dotąd to tylko plany - mówi Maria Szuda, kierowniczka kuchni szpitala. - Kuchnia wygląda nieźle, kontrole sanepidu potwierdzają, że higiena jest u nas najważniejsza. Mamy certyfikat ISO, pracujemy nad spełnieniem wymogów systemu HACCP. Opracowano go w celu wyeliminowania przypadków zatruć, spożywania niebezpiecznej dla zdrowia żywości lub pojawienia się w niej niepożądanych substancji, przedmiotów. Gorzej przedstawia się stan techniczny urządzeń i sprzętu. Kotły, mieszarki do mięsa i surówek mają po 20 lat. Przydałyby się nowe termosy, wózki do rozwożenia posiłków, myjnia wózków, piece do przygotowywania potraw na parze. Dziennie wydajemy około 500 porcji plus pokarm dla noworodków - dodaje.

Posiłki bez zarzutu

Przeciwnikiem prywatyzowania kuchni jest Szpital Uniwersytecki. - Na dłuższą metę to się nam nie opłaca - mówi Elżbieta Krzyżanowska, zastępca dyrektora do spraw administracyjno-eksploatacyjnych szpitala. - Nie mamy też problemów z zatruciami pokarmowymi, bo higiena przygotowywania posiłków jest bez zarzutu. Systematycznie będziemy zatem modernizować wyposażenie. Planujemy zakup lady chłodniczej, lodówek, termosów. W tej chwili zatrudniamy 10 kucharzy i 18 pomocników. Dziennie wydajemy około 850 posiłków.

Sceptycznie nastawiony do prywatyzacji kuchni szpitalnych jest także poseł Tomasz Latos. - Należy się zastanowić, czy prywatyzacja faktycznie jest korzystna. Po roku, dwóch może się okazać, że nie. Sprawa musi być przeanalizowana, zwłaszcza w przypadku Szpitala Miejskiego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie