O sprawie pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Zbigniew Szerląg, kowal znany między innymi z wykonania balustrad na moście Sulimy-Kamińskiego, uważa, że prace dotyczące elementów metalowych na dworcu spaprano, jak również, że niewybaczalnym błędem jest pozbycie się starych, kutych balustrad. Zwrócił również uwagę na skuwanie starych - jak twierdzi - ponadstuletnich płytek ceramicznych ze ścian tuneli, prowadzących na perony.
Co na to spółka PKP PLK, której przesłaliśmy zdjęcia przedstawiające zdaniem Zbigniewa Szerląga fuszerki na dworcu?
[break]
- Płytki i podpory poręczy na bydgoskich peronach nie są objęte opieką konserwatorską (tym samym nie są stuletnie) i zostaną wymienione na nowe. Zdjęcie przedstawia również tymczasową obudowę szybu windowego. Jest to zabezpieczenie, które zostanie usunięte po zamontowaniu jesienią tego roku windy - wyjaśnia Ewa Symonowicz-Ginter z Zespołu Prasowego Biura Komunikacji i Promocji PKP PLK.
- Peron nr 2 oddany jest do eksploatacji wraz z wiatą peronową, ale umocowanie instalacji na słupach jest elementem tymczasowym z uwagi na etapowość wykonywania robót. Aktualnie działają stare instalacje i częściowo nowe - do czasu wykonania w całości nowego systemu będą się pojawiać elementy czasowe dla zapewnienia ciągłości i bezpieczeństwa działania stacji - ruchu pociągów i pasażerów. Element mocowania balustrady przy wyjściu na peron 2 został wskazany do wymiany (usterka).
Wśród naszych Czytelników wywiązała się żywiołowa dyskusja na temat prac prowadzonych na dworcu. - Spokojnie! Dworzec zobaczymy po oddaniu do użytku i wtedy ocenimy. Wygląd zewnętrzny to nie wszystko. Dworzec musi być funkcjonalny i przyjazny użytkownikom - pisze „byd”.
- Funkcjonalny... pfff XXI wiek, a nawet schodów ruchomych nie będzie mieć. Jak z Trasą Uniwersytecką i brakiem chodnika, wymówka ta sama - „to zwiększy koszt budowy” - odpowiada „mati”.
- „Stary dworzec” nie był komunistycznym klockiem, a sporą pozostałością zabytkowego dworca wilhelmowskiego z 1915 roku. Komuniści pozbawili go tylko wysokiego dachu pod dachówką, wieży zegarowej i wewnętrznego wystroju. Są bogate materiały archiwalne, żyją jeszcze ludzie, którzy to pamiętają.
Wyburzenie do gołej ziemi tych murów jest niewybaczalnym ignoranctwem i przestępstwem. Powinien za to odpowiedzieć zawodowo MKZ Marcysiak (nie pierwsza to jego wpadka) - uważa „miejscowy malkontent”.
