Życie w zgodzie z naturą

Hanna Walenczykowska
Hanna Walenczykowska
Z Michałem Markowskim, leśniczym Leśnictwa Kowalewo w Nadleśnictwie Szubin rozmawia Hanna Walenczykowska.

Z Michałem Markowskim, leśniczym Leśnictwa Kowalewo w Nadleśnictwie Szubin rozmawia Hanna Walenczykowska.

<!** Image 3 align=right alt="Image 194714" sub="Michał Markowski pokazuje nam „swój” las [Fot.: Hanna Walenczykowska]">Las rośnie 100 lat, ma Pan więc niewielkie szanse, by zobaczyć efekty swojej pracy.

Trzy pokolenia leśników pracują w lesie, zanim on urośnie. Żniwo zawsze zbiera ten trzeci. Dlatego nie można się spieszyć. Dlatego, warto obserwować to, co podpowiada natura, na przykład miejsca, w których rozsiewają się cenne gatunki roślin. Jeśli się coś zepsuje, to błąd naprawić będzie można dopiero za kilkadziesiąt lat.

Jakim obszarem Pan zarządza?

Leśnictwem o powierzchni 1009 ha. Są to głównie bory, czyli lasy monokultury sosnowej. Wprowadzamy także drzewa liściaste. W miejscach, gdzie jest żyzna gleba sadzimy cenniejsze gatunki, na przykład dęby szypułkowe, brzozy, buki oraz drzewa owocowo- i nektarodajne: jarzębinę, kruszynę, bzy i rokitniki. Owoce tych roślin są pokarmem dla zwierząt.

Co żyje w Leśnictwie Kowalewo?

Jelenie, sarny, daniele, dziki, lisy, jenoty, borsuki. Ptaki, mamy dużo kruków, oraz gady: żmije zygzakowate, jaszczurki zwinki i padalce.<!** reklama>

Najniebezpieczniejszym gatunkiem w lesie jest...

Człowiek. Kiedyś zobaczyłem kilku mężczyzn rozbierających na części luksusowy samochód. Nie podszedłem do nich, ale od razu zawiadomiłem policję. Innym razem okradziono mi starą leśniczówkę. Zwierzęta nie są niebezpieczne. Jeśli wyczują ludzi, uciekają. Czasami lochy, które mają młode, mogą zaatakować. Wystarczy im tylko zejść z drogi.

Ale o tym trzeba wiedzieć, las trzeba znać...

Dlatego współpracuję z kilkoma szkołami z Szubina, Kowalewa, Bydgoszczy. Przyjeżdżają tu także uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej. Zimą robimy im kuligi, pokazujemy, jak dokarmia się zwierzęta i jakie zostawiają ślady na śniegu. Dzieci mają największą frajdę wtedy, kiedy mogą zostawić jedzenie. Przywożą je najczęściej z domu: suchy chleb, warzywa, owoce, słoninkę i ziarno dla ptaków. Dzieci mogą zobaczyć dzikie króliki i bażanty, posłuchać głosów zwierząt. Lubię pracę z młodzieżą, bo dzieci można wychować. Starzy mają złe nawyki.

Jakie?

Na przykład wywożą śmieci do lasu. To jest prawdziwa plaga! Raz w miesiącu mamy dwa duże kontenery i zbieramy je. Ludzie wyrzucają wiele rzeczy, w tym sprzęt AGD. Ostatnio ktoś zostawił hałdę chleba. Był świeży, zapakowany. Zadzwoniłem do rolników, sam trochę wziąłem dla psów i się nie zmarnował.

Co jeszcze zagraża lasom?

Pożary. Nasz rejon, okolice Szubina i Puszczy Bydgoskiej, zaliczany jest do obszarów o najniższym poziomie opadów. Na szczęście, przez ostatnich kilka lat nic złego się nie zdarzyło.

Zwierzęta, na przykład dziki i sarny lubią żerować na polach. Rolnicy często protestują?

Nie. Prowadzimy wprawdzie o to wojnę, ale po to żeby dziki nie robiły szkód, zakładamy pasy zaporowe. Dziki w nocy wychodzą na żer, trafiają na taki pas i znajdują w nim kukurydzę oraz żołędzie. Dziki przepadają za kukurydzą, więc całą noc buchtują. Nad ranem wracają do lasu. To jest skuteczna metoda zatrzymania dzików, które są dla lasów bardzo pożytecznymi zwierzętami. Zjadają szkodniki bytujące w ściółce.

Z niektórymi gatunkami szkodników walczy się inaczej...

W minionym roku było dużo borecznika, przeprowadzono więc opryski. W tym roku występuje brudnica mniszka. Też robiliśmy opryski. Zastosowany środek działa tylko na brudnicę, na żadnego innego owada czy zwierzę nie. Sam mam pszczoły. Opryski im nie zaszkodziły.

Są jeszcze inne metody?

Tak. W naszym rejonie uprawy niszczy też inny szkodnik - szeliniak. Owad żeruje w części szyjki korzeniowej młodych sosen. Potem przenosi się do pnia i niszczy rośliny. Dlatego zręby leżą przez rok. Owady, które nie mają świeżego pokarmu, giną. Dopiero wtedy zakładamy nową uprawę.

Poluje Pan?

Tak.

Leśnik myśliwym? Sarna, która umiera, przecież płacze!

Ona nie płacze. To tak wygląda, ponieważ ma gruczoły, które nawilżają oczy. Całe moje nadleśnictwo położone jest na terenie ośrodka hodowli zwierzyny. Oznacza to, że prowadzimy gospodarkę łowiecką. Trzeba przecież regulować liczebność zwierząt. Nie ma naturalnych drapieżników, więc muszą to robić myśliwi. Inaczej doszłoby do katastrofy, zwierzęta zjadłyby wszystko.

Co się hoduje w leśnictwie?

Kolega ma wolierę i bażanty. Wiosną młode wypuszczamy. Nie polujemy na nie. Podobnie jak nie polujemy na kuropatwy i zające. Jest ich za mało. Chemizacja środowiska oraz ptaki drapieżne znacząco ograniczyły ich liczbę. Choćby kruki, które są pod ścisłą ochroną, żywią się małymi zajączkami.

Co jest wyjątkowe u Pana w lesie?

Wydmy, czyli piaski eoliczne. Gdyby lasy tu nie rosły, toby się przemieszczały.

Życie leśnika zależy od...

Pór roku. Wiosną sadzimy las - na powierzchni około 9 hektarów. Latem go pielęgnujemy, jesienią przygotowujemy glebę pod nasadzenia, a zimą dokarmiamy zwierzęta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie