W Bydgoszczy śmierdzi. "To dlatego, że wybija u mnie kanalizacja, a spółdzielnia nie reaguje

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Lokatorka przekonuje, że wciąż czuć odór od kanalizacji. Sąsiedzi tego nie potwierdzają. Spółdzielnia - tak samo nie
Lokatorka przekonuje, że wciąż czuć odór od kanalizacji. Sąsiedzi tego nie potwierdzają. Spółdzielnia - tak samo nie Piotr Krzyżanowski/zdjęcie ilustracyjne
- Od paru miesięcy czuć u mnie kanalizację. Spółdzielnia nic z tym nie robi. Doszło do tego, że sąsiedzi z bloku nazywają mnie śmierdzielem - mówi bydgoszczanka. Spółdzielnia odpiera zarzuty.

Zobacz wideo: W Polsce około 200 zachorowań na koronawirusa, a w Niemczech tysiące. Dlaczego?

Kobieta parę lat mieszka w bloku w Bydgoszczy. I ma kłopot. - Od kilku miesięcy w moim mieszkaniu, ale też na klatce schodowej i części balkonów w bloku, unosi się odór kanalizacji. Mieszkam na ostatnim piętrze i wybija u mnie. Niczego nie widać, ale czuć.
W czerwcu br. po raz pierwszy interweniowała u administratora. - Nastał wrzesień, a problemu nikt nie rozwiązał - dodaje czytelniczka. - Owszem, na moją prośbę fachowcy ze spółdzielni przychodzą. Coś oglądają, coś sprawdzają i odchodzą. Smród pozostaje.

Nasza rozmówczyni twierdzi, że przeżywa koszmar.

- Żyję przez kilka miesięcy w śmierdzącym mieszkaniu. Wydaję już nie setki, a tysiące złotych na prawników w nadziei, że pomogą. Prawie 10 tysięcy złotych przeznaczyłam na różne opinie i ekspertyzy. Odbija się to na mojej kieszeni, lecz również na zdrowiu. Nie jestem w stanie ani psychicznie, ani fizycznie wytrzymać następnych tygodni biurokracji i braku działania.

Praca zdalna

Kontynuuje: - Obawiam się problemów w pracy. Fakt, pracuję zdalnie. Raz na tydzień albo dwa powinnam jednak pokazywać się w firmie. Zajmuję dosyć wysokie stanowisko. Nie mogę dopuścić do tego, żeby pomyśleli, że zaniedbuję higienę, a przecież moje ubrania przesiąkły brzydkim zapachem. W biurze domyślają się, że coś jest na rzeczy. Szczegółów nie chcę ujawniać. Wstyd mi. Spotkania ze znajomymi ograniczyłam z tego samego powodu. Nie chcę wiele, jedynie normalnych warunków do życia.

Liczne odwiedziny

Prawnik wysłał w imieniu kobiety pismo do prezesa spółdzielni. - Ruszyło się na chwilę. Przyszła liczna grupa fachowców ze spółdzielni i spoza niej. Niczego nie stwierdzili. Nadal zatem wysyłam maile do administracji, wykonuję telefony, poświęcam czas na spotkania.

W spółdzielni mieszkaniowej, do której należy blok, sprawę dobrze znają. - Reagujemy na każde zgłoszenie pani, a jest ich wiele - zapewnia nas przedstawiciel spółdzielni. - Na miejscu byliśmy kilkanaście razy od czerwca. Nie poczuliśmy brzydkiej woni. Pytaliśmy innych lokatorów tego bloku, również nie czują smrodu.

Pracownik spółdzielni wyjaśnia dalej:

- Przeprowadziliśmy kontrole. Wpuściliśmy kamerki w kanalizację. Nieprawidłowości nie zauważyliśmy. Zleciliśmy przedłużenie wywiewek wentylacyjnych kanalizacji. Czyszczenie kanalizacji także zleciliśmy. W piwnicy zasklepiliśmy od dołu odpływ. Pani wciąż przekonuje, że brzydki zapach unosi się w powietrzu i nas obarcza winą. Zaangażowaliśmy m.in. dekarza i ekipę z wodociągów. Oni też nie dostrzegli awarii czy błędu.

Stało się jeszcze coś przykrego. - Sąsiedzi zaczęli nazywać mnie śmierdzielem, właśnie z powodu wybijającej kanalizacji - dopowiada lokatorka. - Stałam się ofiarą hejtu. Wezwałam policję. Niby się uspokoiło, ale czasem słyszę, jak sąsiadki na balkonach rozmawiają o mnie i wtedy mówią, że śmierdzę. Zastanawiam się nad założeniem sprawy o nękanie.

Sąsiedzki hejt

Nie brakuje podobnych przypadków, gdzie lokator czy rodzina stają się obiektami nienawiści. Wystarczy, że jeden sąsiad głośniej nastawi radio albo zwróci uwagę drugiemu, żeby zamykał ciszej główne drzwi wejściowe, a już podpada innym mieszkańcom bloku bądź kamienicy. Może liczyć się z drwinami, wyzwiskami, ale też z powybijanymi szybami w oknach czy pomalowanymi drzwiami do mieszkania. Czasem ktoś na wycieraczce rozleje klej albo wrzuci do skrzynki pocztowej kawałek zepsutej kiełbasy.

Człowiek człowiekowi jest wilkiem, a powinien być człowiekiem.

Wideo

Materiał oryginalny: W Bydgoszczy śmierdzi. "To dlatego, że wybija u mnie kanalizacja, a spółdzielnia nie reaguje - Gazeta Pomorska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Z
10 września, 9:04, intro:

99% odpowietrzenie instalacji zatkane przez ptaszyska budujące gniazda

Bardzo prawdopodobne, bo mieszka na ostatnim piętrzę, dziwne że nikt o takiej możliwości nie pomyślał.

i
intro
99% odpowietrzenie instalacji zatkane przez ptaszyska budujące gniazda
Dodaj ogłoszenie