Rosyjskie władze i dowództwo sił zbrojnych bardzo rzadko i niechętnie informują o rosnącej liczbie zabitych Rosjan podczas walk na Ukrainie.
Oficjalnej propagandzie Kremla o nieznacznych stratach osobowych przeczy m.in. nowe nagranie pokazujące dziesiątki świeżych grobów rosyjskich elitarnych spadochroniarzy sfilmowanych na cmentarzu w Riazaniu (mieście wojskowym oddalonym 180 km od Moskwy).
Na nagraniu wykonanym telefonem widać świeżo zasypane i obłożone wieńcami pochówki, nad którymi łopoczą flagi oznaczające najczęściej miejsce pochodzenia zabitego żołnierza.
Według aktualizowanych codziennie raportów sztabu generalnego armii ukraińskiej, Rosjanie stracili od początku inwazji już ponad 25 tys. żołnierzy. Większość ciał Rosjan nie jest w ogóle z pola walki zabierana. Trafiają do ukraińskich kostnic. Transporty zabitych do Rosji owiane są tajemnicą, by nie wzbudzać niepokojów społecznych.
W piątek ukraiński wywiad wojskowy opublikował nagranie przechwyconej rozmowy pomiędzy rosyjskim żołnierzem służącym na Ukrainie a jego żoną. Rosyjski wojskowy mówi, że są tylko dwie możliwości wydostania się z tej wojny: jako zabity albo ciężko ranny. ""Przyjadę i wszystko ci opowiem. Tak wielu ludzi zostało tutaj zrujnowanych. Nasi dowódcy nigdy nigdzie nie walczyli. Postawili przed nami takie zadania… Już prawie nas nie ma. Może 50 osób na 800 [ocalało - red.]" - mówi swojej żonie Rosjanin.
