Zobacz wideo: Odkrywamy Bydgoszcz. Bartodzieje kiedyś i dziś:

W bydgoskim ratuszu odbyła się konferencja “Rekomendacje ekspertów dla współczesnych miast”. Zorganizowało ją Stowarzyszenie Społeczny Rzecznik Pieszych. Po raz ostatni, bo w tej formule organizacja kończy działalność, zmieniając nazwę na Bydgoski Ruch Miejski i poszerzając swoje cele.
Patryk Konsorski, członek stowarzyszenia mówił, że nazwa była nieco myląca, bowiem słowo "rzecznik" wskazywało, że jest to organizacja jednoosobowa, tymczasem w pracach stowarzyszenie bierze aktywny udział 15 osób. Przypomniał, że stowarzyszenie działa od 2017 roku i na początku podejmowało głównie działania pro piesze, obecnie chce również w istotny sposób podkreślać swoje działania w polityce rowerowej czy dotyczącej zieleni w Bydgoszczy.
To Cię może też zainteresować
- Fotowoltaika w Bydgoszczy. Spada zainteresowanie panelami, ale do czasu
- Kładka Kiepury prowadząca na bydgoską Wyspę Młyńską jest w kiepskim stanie
- Ceny węgla w regionie szaleją. Tona powyżej 3 tysięcy złotych to szok dla kupujących
- Ile zarabiają posłowie? Parlamentarzyści z okręgu bydgoskiego pokazali oświadczenia
W samej konferencji udział wzięli Jan Śpiewak, działacz społeczny i samorządowy z Warszawy, Paulina Matysiak, posłanka partii Razem, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym, prof. Dariusz Markowski, profesor sztuk plastycznych, prof. Stefania Środa-Murawska (Katedra Studiów Miejskich i Rozwoju Regionalnego UMK), Martyna Rajek-Kwiatek, doktorantka UKW i Marek Stanek (Naczelnik Wydziału Przygotowania Inwestycji ZDMiKP w Bydgoszczy).
Jan Śpiewak podkreślił, że ruchy miejskie łączy idea, która mówi o tym, że miastami powinni rządzić ludzie, a nie pieniądze. Zachęcał, by nie myśleć perspektywą zysków nielicznego grona ludzi, głównie deweloperki.
- W Polsce każda gmina prowadzi samodzielną politykę rozwojową, nawet te pod dużymi miastami. Wokół Warszawy jest sporo gmin które pasożytują na stolicy, pozyskują mieszkańców, ale całkowicie korzystają z infrastruktury, która oferuje Warszawa - mówił Jan Śpiewak wskazując, że podobne procesy dotyczą innych dużych miast. Wskazał również na wyzwania z którymi muszą zmierzyć się metropolie.
- dezurbanizacja
- depopulacja
- chaos przestrzenny
- patodeweloperka
- ocieplenie klimatu
- wzrost cen nośników energii
- gentryfikacja centrum
- betonoza/samochodoza
- Bydgoszcz bardzo dotyka depopulacja. Podobnie jak w Warszawie z centrum miasta "wypychani są" mieszkańcy, a ich miejsca zajmują biura i najem krótkoterminowy. Do tego dochodzi chaos przestrzenny który powoduje, że w wielu dzielnicach nie da się żyć bez auta, bo nie będzie jak dojechać do pracy czy szkoły. A utrzymanie infrastruktury drogowej jest niezwykle drogie - podkreślił Jan Śpiewak.
Jan Śpiewak przedstawił kilka rekomendacji, które ma dla Bydgoszczy (i innych ośrodków w kraju). Co według niego mogłoby uzdrowić sytuację w miastach?
- Miasto musi dobrym deweloperem, budowa mieszkań nie jest trudnym zadaniem. Dlaczego miasta nie budują mieszkań? 98% mieszkań w Polsce budowanych to nieruchomości prywatne. To zbrodnia na miastach, przed pandemią 70% polskich rodzin nie było stać na kredyt. Tymczasem deweloperka buduje mieszkania słabej jakości, są źle zaplanowane i drogie – dlaczego oddawać ten obszar prywatnym podmiotom? We Wiedniu 70 procent ludzi mieszka w lokalach o czynszu kontrolowanych, wydają 10-15 procent swojej pensji, pensji wielokrotnie wyższej niż w Polsce - zauważył społecznik. - Deweloperzy w Polsce nie mają żadnych obowiązków, to pijawki wyciskające z miast wszystko co najlepsze nie dając nic w zamian.
Dodał, że mieszkania "w kredycie" to spadek mobilności, odwlekanie decyzji o urodzeniu dziecka, depresje.
Posłanka Paulina Matysiak z zespołu ds. walki z wykluczeniem transportowym skupiła się na kłopotach mieszkańców małych miejscowości z transportem. Skrytykowała politykę samorządu województwa dot. cięć w połączeniach kolejowych.
- W małych miejscowościach nie ma transportu publicznego, jeśli jest to w postaci dowozu dzieci do szkoły. Największy problem występuje w weekendy, w wakacje i popołudniami. Miliony Polaków nie mają dostępu do transportu, tysiące młodych osób nie może wybrać nauki w wymarzonych szkołach w miastach, bo do nic nie dojedzie, wybierają więc szkoły które po prostu są dostępne - mówiła w Bydgoszczy posłanka.
- Czy potrafimy projektować przestrzeń publiczną? - pytał z kolei prof. Dariusz Markowski. - Mam wrażenie, że potrafimy projektować przestrzeń publiczną, tylko nigdzie nie możemy tego zobaczyć. Więcej wiemy o siedlisku żubra w Białowieży niż środowisku życia ludzi.
Profesor skupił się na dobrych praktykach z miast takich jak Kopenhaga, Adelajda czy Amsterdam wskazując, że tylko tkanka miejsca projektowana wraz z jej użytkownikami będzie przyjazna mieszkańcom. Tam, gdzie pojawiły się takie przestrzenie nawet klimat przestał być problemem. Na przykład w Kopenhadze klimat kawiarniany trwa 10 miesięcy, w Amsterdamie i Kopenhadze zakazano wjazdu do centrum autom. Podobnie jak w Bydgoszczy także tam prowadzący biznes wieszczyli szybki jego upadek, co nigdy nie nastąpiło.
Bydgoska konferencja była zorganizowana jako wydarzenie towarzyszące World Urban Forum w Katowicach.