Puszcza Bydgoska. Rozczłonkowane ciało sarny tuż pod amboną. Czy to zasadzka na wilki?

Dorota Witt
Dorota Witt
Na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, jak wynika z danych, które zebrała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, żyje ok. 120-130 wilków. Nadesłane
- Najpierw zobaczyłam tropy wilków i ślady butów człowieka, który za nimi szedł. To doprowadziło mnie do ambony, na którą, co łatwo było zauważyć, ten człowiek wchodził. Pod amboną leżała sarna, a właściwie jej część (najcenniejsze mięso wycięto). Poćwiartowany koziołek leżał tak, że dochodzący do niego wilk ustawiłby się bokiem, tuż przed amboną. Idealna pozycja do strzału na „komorę" - opowiada Małgorzata Kulczyńska, pasjonatka wilków, która zgłosiła sprawę na policję. Zrobiła też bogatą dokumentację fotograficzną - niektóre zdjęcia są drastyczne. Sprawdziliśmy, co na temat porzuconej w lesie albo podrzuconej pod ambonę sarny mają do powiedzenia strażnicy leśni i myśliwi.

Zobacz wideo: Do kiedy trzeba wykorzystać zaległy urlop z 2020 roku?

- Śnieg pozwala na łatwe wytropienie tropów wilków, dzięki temu można ocenić nie tylko, jak liczna jest wilcza rodzina, ale też, w jakiej kondycji są jej członkowie i czy nikt ich nie niepokoi - mówi Małgorzata Kulczyńska, pasjonatka wilków, która od lat śledzi losy wilczej rodziny w Puszczy Bydgoskiej. - Na dłuższy spacer po lesie wybrałam się rano, w sobotę, 10 stycznia. Zaobserwowałam, że ktoś przede mną podążał śladem wilków. Najpierw zobaczyłam tropy wilków i ślady butów człowieka, który za nimi szedł. To doprowadziło mnie do ambony, na którą, co łatwo było zauważyć, ten człowiek wchodził. Pod amboną leżała sarna, a właściwie jej część. Poćwiartowany koziołek leżał tak, że dochodzący do niego wilk ustawiłby się bokiem, tuż przed amboną. Idealna pozycja do strzału na „komorę" - opowiada Małgorzata Kulczyńska. - Było to najprawdopodobniej nęcisko przygotowane na wilka - ktoś chciał go zwabić i ustrzelić - uważa pani Małgorzata.

Dni wolne w 2021 roku. Długich weekendów jak na lekarstwo

Sarnę porzucona przed amboną na terenie Puszczy Bydgoskiej

Jej zdaniem nie mogły to być pozostałości po obiedzie leśnych drapieżników. - Rysie jedzą elegancko, nie brudzą, a nawet przykrywają resztki, by zostawić po sobie porządek. Wilki rzeczywiście robią bajzel, po ich posiłku można znaleźć pozostałości i ślady krwi, ale sarna leżąca pod amboną nie miała na szyi śladów po kłach wilków, nie miała zresztą także śladów po wnykach, nie stwierdzono, by została postrzelona. Być może została potrącona przez samochód i ktoś skorzystał z okazji, by użyć jej jako nęcisko. Najcenniejsze mięso - szynki - zostało wycięte.

Małgorzata Kulczyńska o sprawie powiadomiła policję i straż leśną, a ta - myśliwych z Koła Łowieckiego Sokół, które dzierżawi teren, na którym znajduje się ta ambona.

- Podczas oględzin, na których była obecna także pani Małgorzata, nie stwierdziliśmy, by sarna była skłusowana. Śladów na miejscu było bardzo dużo, ten las to popularne miejsce dla spacerowiczów, w pobliżu są ścieżki. Nie wykluczam, że na ambonę mógł wchodzić myśliwy, ale nikt z naszego koła tam nie strzelał. Prowadzę dokładną ewidencję polowań, wiem to więc na pewno. Trudno powiedzieć, żeby ktoś specjalnie tropił wilki. Wygląda na to, że sarnę porzucono pod amboną przypadkiem. Być może rzeczywiście została potrącona - wyjaśnia Andrzej Maltański, łowczy z Wojskowego Koła Łowieckiego Sokół.

Marcin Kostrzyński: wilki w kraju giną z broni palnej

- Nie wierzę w takie przypadki - komentuje Marcin Kostrzyński, przyrodnik, który dobrze zna wilczą rodzinę mieszkającą na tym obszarze Puszczy Bydgoskiej. - Nie przesądzam, że było to nęcisko przygotowane na wilki, może na inne drapieżniki. Takie sytuacje muszą jednak budzić niepokój zwłaszcza w świetle informacji, jakie docierają z kraju - o tym, że wilki giną z broni palnej. Sarna leżąca pod amboną wyglądała na pozyskaną nielegalnie, bo myśliwy, który ustrzeliłby zwierzę legalnie, sprzedałby je do skupu lub zabrał i wykorzystał na własny użytek. Ktoś potrącił sarnę i niósł ją od drogi, by podrzucić akurat pod amboną? Jeśli nawet, dzierżawca terenu czy gospodarz lasu ma obowiązek usunąć padlinę. Wyrzucanie padliny do lasu jest wykroczeniem.

Straż leśna nie zajmuje się wilkami, które nie należą do zwierzyny łownej, ale poinformowany o znalezisku strażnik przyjechał we wskazane przez panią Małgorzatę miejsce. - Jeśli było to nęcisko, nie jest powiedziane, że akurat na wilki. A jeśli rzeczywiście ktoś usiłował przyczaić się na wilki, to jest temat dla policji, nie dla straży leśnej - słyszymy.

Policja będzie się zajmowała sprawą. - Spodziewam się, że może zostać umorzona, mimo to, uważam, że należy takie niepokojące sytuacje zgłaszać, by pokazywać, że to się dzieje. Cieszy mnie też szybka reakcja straży leśnej i policjanta, który przyjechał na miejsce. Nie zbagatelizowali problemu - komentuje Małgorzata Kulczyńska.

Czytaj także

Wilki w województwie kujawsko-pomorskim

W województwie kujawsko-pomorskim, jak wynika z danych, które zebrała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, żyje ok. 120-130 wilków. Życie tracą albo z przyczyn naturalnych, albo w wyniku wypadków drogowych. Ostatni miał miejsce kilka dni temu. - 10 stycznia 2021 roku w Nadleśnictwie Solec Kujawski w wypadku komunikacyjnym zginął jeden z najstarszych wilków żyjących w Puszczy Bydgoskiej. Miał około 10 lat i był najprawdopodobniej potomkiem pierwszych wilków - protoplastów, które przybyły do Puszczy w 2004 roku - poinformował Jan Fiderowicz, rzecznik Nadleśnictwa Solec Kujawski. Przez ostatnie lata zbierał dane podobnych zdarzeniach. - Z przeprowadzonych przeze mnie badań wynika, że od 2004 roku w województwie kujawsko-pomorskim zginęło 50 wilków w tym udokumentowanych przypadków było 43, pozostałe siedem to niepotwierdzone informacje - mówi. - W samej Puszczy Bydgoskiej zginęło 17 wilków. Większość z nich to młode osobniki, samce.
Nie było dotąd w województwie przypadku zastrzelenia wilka z broni palnej (co byłoby złamaniem prawa). Nie ma też skarg na to, że wilki zagrażają człowiekowi. - Jedyny sygnał dotyczący wilków, jaki sobie przypominam, to zawiadomienie, że ktoś płoszy te zwierzęta. Nie potwierdziło się - informuje Anna Gondek, rzeczniczka RDOŚ w Bydgoszczy.

Odstrzał hybryd wilka w Nadleśnictwie Szubin

W trakcie całego 2021 roku na terenie Nadleśnictwa Szubin możliwy będzie odstrzał hybryd wilka i psa. To w imię ochrony wilków.
- Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, stosując się do przepisów prawa, a także międzynarodowych porozumień – jak Konwencja Berneńska – wydał zgodę na odstrzał z broni myśliwskiej do 15 osobników hybryd wilka z psem domowym. Oznacza to, że odstrzelonych nie może być więcej osobników, może być za to odstrzelonych mniej osobników - w zależności od możliwości identyfikacji hybryd w terenie - informuje Piotr Otrębski, rzecznik GDOŚ.

Odstrzał będzie ściśle kontrolowany.

  • Zostanie sporządzona dokumentacja fotograficzna każdego z odstrzelonych zwierząt przedstawiająca w szczególności cechy morfologiczne świadczące o hybrydyzacji.
  • Wyeliminowane zwierzęta zostaną poddane oględzinom.
  • Na tę okoliczność zostanie spisany protokół zawierający informacje o każdym z wyeliminowanych osobników (m.in. wiek, płeć, dokładana lokalizacja zabicia zwierzęcia, cechy świadczące o hybrydyzacji).

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
14 stycznia, 14:40, Gość:

Dlaczego Pan dziennikarz szczuje na myśliwych? Pani od wilków jest chora na myśliwych ja ich nie bronię, ale niech ktoś mi odpowie co z uprawami na polach jak zabraknie kiedyś panów ze strzelbami, czekam na merytoryczną odpowiedz, dodam tylko grodzenie pól spowoduje zdechnięcie z glodu zwierzyny w lesie, dokarmanie ich w lesie nie ma sensu, bo musiałby to być mln ton w całej Polsce, nikt za to nie zapłaci. Czekam aby ajkiś ekolog lub Pan dziennikarz odpowiedział mi merytorycznie.

dziękuję i pozdrawiam, bez hejtu!

14 stycznia, 22:20, Gość:

Nie wiem skąd odczucie, że artykuł szczuje na myśliwych. Nie rozstrzyga wcale kto to zrobił, ale mam nadzieję, ze się dowiemy kto. Popełniono wykroczenie, a może mogło dojść do przestępstwa, zatem nic dziwnego, że zostało to zgłoszone i zajęła się tym policja. Nie ma powodu, by szukać drugiego dna.

Pana obawy, że "gdy zabraknie panów ze strzelbami", to nadejdzie jakiś kataklizm i dzika zwierzyna zniszczy uprawy, są trochę przesadzone. Szkody spowodowane przez dziką zwierzynę, to około 1 promil wartości produkcji rolnej w Polsce. Dla porównania straty z tytułu przechowywania produktów rolnych, to już kilka procent, a nikt jakoś nad tym specjalnie nie boleje. Dokarmianie zwierzyny jest nonsensem, bo zakłóca naturalną selekcję i powoduje nienaturalny wzrost populacji, ale to właśnie "panowie ze strzelbami" to robią, aby mieć do czego strzelać. Powiedziała to swego czasu oficjalnie pani rzecznik PZL w wywiadzie dla radia RMF. Grodzenie pól jest jakimś rozwiązaniem, ale nie wszędzie da się zastosować i do tego kosztuje. Zwierzyna nie padnie z głodu w lesie, to jej naturalne środowisko, a kukurydza czy buraki nie są ich naturalnym pokarmem. Np. wzrost populacji dzików w Polsce i Europie tłumaczy się właśnie wprowadzeniem wielkoobszarowych upraw kukurydzy (wzrost bazy pokarmowej), ocieplenia klimatu i łagodnych zim (wzrost przeżywalności) oraz brakiem naturalnych wrogów (znaczne ograniczenie liczby drapieżników lub ich zupełny brak). Można zatem grodzić pola, można ograniczyć uprawy atrakcyjnych dla zwierząt roślin na polach graniczących z lasami, przede wszystkim właśnie kukurydzy. Należałoby również zadbać o drapieżniki (tak!) i je chronić, bo są one doskonałym kontrolerem populacji roślinożerców, a ograniczyć odstrzał do niezbędnego minimum. bo, jak dowodzą badania, intensywny odstrzał powoduje wzrost płodności zwierząt, zatem tworzy się błędne koło.

Ekolog, który napisał szereg bzdur i kłamstw. Proszę podać tu przykłady, a nie jakieś bzdety. Jako rolnik nie życzę sobie pisania takich bzdur. Proszę kupić 50 ha ziemi i zasiać kukurydzę i jej nie pilnować podczas zasiewu i jak pojawi się kolba, zapewniam, że zbiory będą w granicach 20%. Drapieżniki potrzebne w dużych ilościach no super to już nie uraczysz bażanta, kaczki, zająca i sarny. Ludzie przestańcie pisać bzdury.

U
Ufio
14 stycznia, 14:40, Gość:

Dlaczego Pan dziennikarz szczuje na myśliwych? Pani od wilków jest chora na myśliwych ja ich nie bronię, ale niech ktoś mi odpowie co z uprawami na polach jak zabraknie kiedyś panów ze strzelbami, czekam na merytoryczną odpowiedz, dodam tylko grodzenie pól spowoduje zdechnięcie z glodu zwierzyny w lesie, dokarmanie ich w lesie nie ma sensu, bo musiałby to być mln ton w całej Polsce, nikt za to nie zapłaci. Czekam aby ajkiś ekolog lub Pan dziennikarz odpowiedział mi merytorycznie.

dziękuję i pozdrawiam, bez hejtu!

14 stycznia, 22:20, Gość:

Nie wiem skąd odczucie, że artykuł szczuje na myśliwych. Nie rozstrzyga wcale kto to zrobił, ale mam nadzieję, ze się dowiemy kto. Popełniono wykroczenie, a może mogło dojść do przestępstwa, zatem nic dziwnego, że zostało to zgłoszone i zajęła się tym policja. Nie ma powodu, by szukać drugiego dna.

Pana obawy, że "gdy zabraknie panów ze strzelbami", to nadejdzie jakiś kataklizm i dzika zwierzyna zniszczy uprawy, są trochę przesadzone. Szkody spowodowane przez dziką zwierzynę, to około 1 promil wartości produkcji rolnej w Polsce. Dla porównania straty z tytułu przechowywania produktów rolnych, to już kilka procent, a nikt jakoś nad tym specjalnie nie boleje. Dokarmianie zwierzyny jest nonsensem, bo zakłóca naturalną selekcję i powoduje nienaturalny wzrost populacji, ale to właśnie "panowie ze strzelbami" to robią, aby mieć do czego strzelać. Powiedziała to swego czasu oficjalnie pani rzecznik PZL w wywiadzie dla radia RMF. Grodzenie pól jest jakimś rozwiązaniem, ale nie wszędzie da się zastosować i do tego kosztuje. Zwierzyna nie padnie z głodu w lesie, to jej naturalne środowisko, a kukurydza czy buraki nie są ich naturalnym pokarmem. Np. wzrost populacji dzików w Polsce i Europie tłumaczy się właśnie wprowadzeniem wielkoobszarowych upraw kukurydzy (wzrost bazy pokarmowej), ocieplenia klimatu i łagodnych zim (wzrost przeżywalności) oraz brakiem naturalnych wrogów (znaczne ograniczenie liczby drapieżników lub ich zupełny brak). Można zatem grodzić pola, można ograniczyć uprawy atrakcyjnych dla zwierząt roślin na polach graniczących z lasami, przede wszystkim właśnie kukurydzy. Należałoby również zadbać o drapieżniki (tak!) i je chronić, bo są one doskonałym kontrolerem populacji roślinożerców, a ograniczyć odstrzał do niezbędnego minimum. bo, jak dowodzą badania, intensywny odstrzał powoduje wzrost płodności zwierząt, zatem tworzy się błędne koło.

14 stycznia, 23:03, Ufio:

Oj szczuje na myśliwych i to niem pierwszy raz, a jak wiadomo lemingi w Polsce są podatne na insynuacje... Nie zgodzę się, świnie tez się karmi i kurczaki żeby je później zabić. Co w tym złego, że myśliwi kontrolują nadmiar zwierza, a z nadwyżki robią przepyszne wyroby, mniam mniam polecam.

Dodam tylko, że myśliwi za tę zwierzynę płaca miliony złotych do kasy państwa polskiego, wilki jak to zjedzą, to nie zapłacą ani grosza. Jestem zdumiony kim trzeba być, żeby podważać autorytet myśliwych, chciałbyś jeden z drugim marznąć na tej ambonie żeby tego dzika dopaść po 10 godzinach, dopadniesz go trzeba go wypatroszyć zbadać i zapłacić, kto chętny na taką robotę za którą musisz zapłacić z własnej kieszeni?

U
Ufio
14 stycznia, 14:40, Gość:

Dlaczego Pan dziennikarz szczuje na myśliwych? Pani od wilków jest chora na myśliwych ja ich nie bronię, ale niech ktoś mi odpowie co z uprawami na polach jak zabraknie kiedyś panów ze strzelbami, czekam na merytoryczną odpowiedz, dodam tylko grodzenie pól spowoduje zdechnięcie z glodu zwierzyny w lesie, dokarmanie ich w lesie nie ma sensu, bo musiałby to być mln ton w całej Polsce, nikt za to nie zapłaci. Czekam aby ajkiś ekolog lub Pan dziennikarz odpowiedział mi merytorycznie.

dziękuję i pozdrawiam, bez hejtu!

14 stycznia, 22:20, Gość:

Nie wiem skąd odczucie, że artykuł szczuje na myśliwych. Nie rozstrzyga wcale kto to zrobił, ale mam nadzieję, ze się dowiemy kto. Popełniono wykroczenie, a może mogło dojść do przestępstwa, zatem nic dziwnego, że zostało to zgłoszone i zajęła się tym policja. Nie ma powodu, by szukać drugiego dna.

Pana obawy, że "gdy zabraknie panów ze strzelbami", to nadejdzie jakiś kataklizm i dzika zwierzyna zniszczy uprawy, są trochę przesadzone. Szkody spowodowane przez dziką zwierzynę, to około 1 promil wartości produkcji rolnej w Polsce. Dla porównania straty z tytułu przechowywania produktów rolnych, to już kilka procent, a nikt jakoś nad tym specjalnie nie boleje. Dokarmianie zwierzyny jest nonsensem, bo zakłóca naturalną selekcję i powoduje nienaturalny wzrost populacji, ale to właśnie "panowie ze strzelbami" to robią, aby mieć do czego strzelać. Powiedziała to swego czasu oficjalnie pani rzecznik PZL w wywiadzie dla radia RMF. Grodzenie pól jest jakimś rozwiązaniem, ale nie wszędzie da się zastosować i do tego kosztuje. Zwierzyna nie padnie z głodu w lesie, to jej naturalne środowisko, a kukurydza czy buraki nie są ich naturalnym pokarmem. Np. wzrost populacji dzików w Polsce i Europie tłumaczy się właśnie wprowadzeniem wielkoobszarowych upraw kukurydzy (wzrost bazy pokarmowej), ocieplenia klimatu i łagodnych zim (wzrost przeżywalności) oraz brakiem naturalnych wrogów (znaczne ograniczenie liczby drapieżników lub ich zupełny brak). Można zatem grodzić pola, można ograniczyć uprawy atrakcyjnych dla zwierząt roślin na polach graniczących z lasami, przede wszystkim właśnie kukurydzy. Należałoby również zadbać o drapieżniki (tak!) i je chronić, bo są one doskonałym kontrolerem populacji roślinożerców, a ograniczyć odstrzał do niezbędnego minimum. bo, jak dowodzą badania, intensywny odstrzał powoduje wzrost płodności zwierząt, zatem tworzy się błędne koło.

Oj szczuje na myśliwych i to niem pierwszy raz, a jak wiadomo lemingi w Polsce są podatne na insynuacje... Nie zgodzę się, świnie tez się karmi i kurczaki żeby je później zabić. Co w tym złego, że myśliwi kontrolują nadmiar zwierza, a z nadwyżki robią przepyszne wyroby, mniam mniam polecam.

G
Gość
14 stycznia, 14:48, Gość:

Z tresci artykulu mozna wywnioskowac, że jest w to zamieszana osoba, która dobrze zna ten las. Dotarcie z ciałem sarny centralnie pod ambone, było możliwe dzięki znajomości terenu. W gronie podejrzanych myśliwi( i to wcale nie muszą być Ci, którzy należą do

tamtejszego koła łowieckiego) oraz kłusownicy(Ci potajemnie dysponujący bronią). Raczej nie stawiałbym na nienormalnych obserwatorów przyrody, czy napalonych fotografów, gdyż oni nie wybraliby takiego miejsca do nęcenia wilka, najwyżej że w porozumieniu z kołem lowieckim. Ciągnąć sarne z drogi, po uprzednim wycięciu z jej ciała najlepszych kawałków mięsa-czegoś takiego nie zrobiłby zwykły człowiek ale mógł zrobić ten który się zna na rozbieraniu dziczyzny, czyli znowu podejrzenie pada na myśliwych lub klusownikow. Wierzę że policja wyjasni sprawę. Pani Małgorzacie brawa za odwagę oraz determinację. Nie jeden mezczyzna powinien brać z tej Pani przykład. Nie jeden mezczyzna chciałby mieć taka kobietę przy swoim boku. I jeszcze jedno, z tego co napisano w artykule, to ta Pani nie pomaga przyrodzie siedząc przed ekranem komputera, a jeżeli chodzi o pomoc państwa myśliwych, to jest ona bardzo ale to bardzo interesowna, w przeciwienstwie do tej świadczonej przez Panią Małgorzatę oraz innych ludzi kochających przyrodę.

14 stycznia, 16:28, Gość:

Dlaczego ktoś pozwolił mieszkac tym ludziom w miejscu gdzie jest tylko las i zwierzęta. Gleboczek to dzika przyroda, a nie miejsce do całorocznego zamieszkiwania. Ludzie to straszni egoiści, którzy wchodzą brudnymi butami do świata zwierząt. Jeszcze jedno nie usuwajcie trudnych dla was komentarzy, a po drugie osoby, które piszą, że myśliwi to psychopaci, bo zabijają, to zobaczcie panie jakie macie zdjęcia, jesteście za zabijaniem nienarodzonych dzieci. Zastanawiam się dokąd ten świat zmierza. Dzieci można zabijać, ale sarny dla smacznego zdrowego mięsa już nie. Boże czy ja jestem normalny, czy one?

14 stycznia, 19:58, Gość:

Chyba Pan pomylił fora. Tu nie dyskutujemy o aborcji.

14 stycznia, 22:07, Gość:

No racja dzieci można zabijać, ale zwierząt już nie. Oj widzę zabolało.

Kłania się czytanie ze zrozumieniem i wysnuwanie ze swoich przemyśleń logicznych wniosków. To rzeczywiście może boleć.

G
Gość
14 stycznia, 14:40, Gość:

Dlaczego Pan dziennikarz szczuje na myśliwych? Pani od wilków jest chora na myśliwych ja ich nie bronię, ale niech ktoś mi odpowie co z uprawami na polach jak zabraknie kiedyś panów ze strzelbami, czekam na merytoryczną odpowiedz, dodam tylko grodzenie pól spowoduje zdechnięcie z glodu zwierzyny w lesie, dokarmanie ich w lesie nie ma sensu, bo musiałby to być mln ton w całej Polsce, nikt za to nie zapłaci. Czekam aby ajkiś ekolog lub Pan dziennikarz odpowiedział mi merytorycznie.

dziękuję i pozdrawiam, bez hejtu!

Nie wiem skąd odczucie, że artykuł szczuje na myśliwych. Nie rozstrzyga wcale kto to zrobił, ale mam nadzieję, ze się dowiemy kto. Popełniono wykroczenie, a może mogło dojść do przestępstwa, zatem nic dziwnego, że zostało to zgłoszone i zajęła się tym policja. Nie ma powodu, by szukać drugiego dna.

Pana obawy, że "gdy zabraknie panów ze strzelbami", to nadejdzie jakiś kataklizm i dzika zwierzyna zniszczy uprawy, są trochę przesadzone. Szkody spowodowane przez dziką zwierzynę, to około 1 promil wartości produkcji rolnej w Polsce. Dla porównania straty z tytułu przechowywania produktów rolnych, to już kilka procent, a nikt jakoś nad tym specjalnie nie boleje. Dokarmianie zwierzyny jest nonsensem, bo zakłóca naturalną selekcję i powoduje nienaturalny wzrost populacji, ale to właśnie "panowie ze strzelbami" to robią, aby mieć do czego strzelać. Powiedziała to swego czasu oficjalnie pani rzecznik PZL w wywiadzie dla radia RMF. Grodzenie pól jest jakimś rozwiązaniem, ale nie wszędzie da się zastosować i do tego kosztuje. Zwierzyna nie padnie z głodu w lesie, to jej naturalne środowisko, a kukurydza czy buraki nie są ich naturalnym pokarmem. Np. wzrost populacji dzików w Polsce i Europie tłumaczy się właśnie wprowadzeniem wielkoobszarowych upraw kukurydzy (wzrost bazy pokarmowej), ocieplenia klimatu i łagodnych zim (wzrost przeżywalności) oraz brakiem naturalnych wrogów (znaczne ograniczenie liczby drapieżników lub ich zupełny brak). Można zatem grodzić pola, można ograniczyć uprawy atrakcyjnych dla zwierząt roślin na polach graniczących z lasami, przede wszystkim właśnie kukurydzy. Należałoby również zadbać o drapieżniki (tak!) i je chronić, bo są one doskonałym kontrolerem populacji roślinożerców, a ograniczyć odstrzał do niezbędnego minimum. bo, jak dowodzą badania, intensywny odstrzał powoduje wzrost płodności zwierząt, zatem tworzy się błędne koło.

G
Gość
14 stycznia, 14:48, Gość:

Z tresci artykulu mozna wywnioskowac, że jest w to zamieszana osoba, która dobrze zna ten las. Dotarcie z ciałem sarny centralnie pod ambone, było możliwe dzięki znajomości terenu. W gronie podejrzanych myśliwi( i to wcale nie muszą być Ci, którzy należą do

tamtejszego koła łowieckiego) oraz kłusownicy(Ci potajemnie dysponujący bronią). Raczej nie stawiałbym na nienormalnych obserwatorów przyrody, czy napalonych fotografów, gdyż oni nie wybraliby takiego miejsca do nęcenia wilka, najwyżej że w porozumieniu z kołem lowieckim. Ciągnąć sarne z drogi, po uprzednim wycięciu z jej ciała najlepszych kawałków mięsa-czegoś takiego nie zrobiłby zwykły człowiek ale mógł zrobić ten który się zna na rozbieraniu dziczyzny, czyli znowu podejrzenie pada na myśliwych lub klusownikow. Wierzę że policja wyjasni sprawę. Pani Małgorzacie brawa za odwagę oraz determinację. Nie jeden mezczyzna powinien brać z tej Pani przykład. Nie jeden mezczyzna chciałby mieć taka kobietę przy swoim boku. I jeszcze jedno, z tego co napisano w artykule, to ta Pani nie pomaga przyrodzie siedząc przed ekranem komputera, a jeżeli chodzi o pomoc państwa myśliwych, to jest ona bardzo ale to bardzo interesowna, w przeciwienstwie do tej świadczonej przez Panią Małgorzatę oraz innych ludzi kochających przyrodę.

14 stycznia, 16:28, Gość:

Dlaczego ktoś pozwolił mieszkac tym ludziom w miejscu gdzie jest tylko las i zwierzęta. Gleboczek to dzika przyroda, a nie miejsce do całorocznego zamieszkiwania. Ludzie to straszni egoiści, którzy wchodzą brudnymi butami do świata zwierząt. Jeszcze jedno nie usuwajcie trudnych dla was komentarzy, a po drugie osoby, które piszą, że myśliwi to psychopaci, bo zabijają, to zobaczcie panie jakie macie zdjęcia, jesteście za zabijaniem nienarodzonych dzieci. Zastanawiam się dokąd ten świat zmierza. Dzieci można zabijać, ale sarny dla smacznego zdrowego mięsa już nie. Boże czy ja jestem normalny, czy one?

14 stycznia, 19:58, Gość:

Chyba Pan pomylił fora. Tu nie dyskutujemy o aborcji.

No racja dzieci można zabijać, ale zwierząt już nie. Oj widzę zabolało.

G
Gość
14 stycznia, 14:48, Gość:

Z tresci artykulu mozna wywnioskowac, że jest w to zamieszana osoba, która dobrze zna ten las. Dotarcie z ciałem sarny centralnie pod ambone, było możliwe dzięki znajomości terenu. W gronie podejrzanych myśliwi( i to wcale nie muszą być Ci, którzy należą do

tamtejszego koła łowieckiego) oraz kłusownicy(Ci potajemnie dysponujący bronią). Raczej nie stawiałbym na nienormalnych obserwatorów przyrody, czy napalonych fotografów, gdyż oni nie wybraliby takiego miejsca do nęcenia wilka, najwyżej że w porozumieniu z kołem lowieckim. Ciągnąć sarne z drogi, po uprzednim wycięciu z jej ciała najlepszych kawałków mięsa-czegoś takiego nie zrobiłby zwykły człowiek ale mógł zrobić ten który się zna na rozbieraniu dziczyzny, czyli znowu podejrzenie pada na myśliwych lub klusownikow. Wierzę że policja wyjasni sprawę. Pani Małgorzacie brawa za odwagę oraz determinację. Nie jeden mezczyzna powinien brać z tej Pani przykład. Nie jeden mezczyzna chciałby mieć taka kobietę przy swoim boku. I jeszcze jedno, z tego co napisano w artykule, to ta Pani nie pomaga przyrodzie siedząc przed ekranem komputera, a jeżeli chodzi o pomoc państwa myśliwych, to jest ona bardzo ale to bardzo interesowna, w przeciwienstwie do tej świadczonej przez Panią Małgorzatę oraz innych ludzi kochających przyrodę.

14 stycznia, 16:28, Gość:

Dlaczego ktoś pozwolił mieszkac tym ludziom w miejscu gdzie jest tylko las i zwierzęta. Gleboczek to dzika przyroda, a nie miejsce do całorocznego zamieszkiwania. Ludzie to straszni egoiści, którzy wchodzą brudnymi butami do świata zwierząt. Jeszcze jedno nie usuwajcie trudnych dla was komentarzy, a po drugie osoby, które piszą, że myśliwi to psychopaci, bo zabijają, to zobaczcie panie jakie macie zdjęcia, jesteście za zabijaniem nienarodzonych dzieci. Zastanawiam się dokąd ten świat zmierza. Dzieci można zabijać, ale sarny dla smacznego zdrowego mięsa już nie. Boże czy ja jestem normalny, czy one?

Chyba Pan pomylił fora. Tu nie dyskutujemy o aborcji.

G
Gość
14 stycznia, 14:48, Gość:

Z tresci artykulu mozna wywnioskowac, że jest w to zamieszana osoba, która dobrze zna ten las. Dotarcie z ciałem sarny centralnie pod ambone, było możliwe dzięki znajomości terenu. W gronie podejrzanych myśliwi( i to wcale nie muszą być Ci, którzy należą do

tamtejszego koła łowieckiego) oraz kłusownicy(Ci potajemnie dysponujący bronią). Raczej nie stawiałbym na nienormalnych obserwatorów przyrody, czy napalonych fotografów, gdyż oni nie wybraliby takiego miejsca do nęcenia wilka, najwyżej że w porozumieniu z kołem lowieckim. Ciągnąć sarne z drogi, po uprzednim wycięciu z jej ciała najlepszych kawałków mięsa-czegoś takiego nie zrobiłby zwykły człowiek ale mógł zrobić ten który się zna na rozbieraniu dziczyzny, czyli znowu podejrzenie pada na myśliwych lub klusownikow. Wierzę że policja wyjasni sprawę. Pani Małgorzacie brawa za odwagę oraz determinację. Nie jeden mezczyzna powinien brać z tej Pani przykład. Nie jeden mezczyzna chciałby mieć taka kobietę przy swoim boku. I jeszcze jedno, z tego co napisano w artykule, to ta Pani nie pomaga przyrodzie siedząc przed ekranem komputera, a jeżeli chodzi o pomoc państwa myśliwych, to jest ona bardzo ale to bardzo interesowna, w przeciwienstwie do tej świadczonej przez Panią Małgorzatę oraz innych ludzi kochających przyrodę.

Dlaczego ktoś pozwolił mieszkac tym ludziom w miejscu gdzie jest tylko las i zwierzęta. Gleboczek to dzika przyroda, a nie miejsce do całorocznego zamieszkiwania. Ludzie to straszni egoiści, którzy wchodzą brudnymi butami do świata zwierząt. Jeszcze jedno nie usuwajcie trudnych dla was komentarzy, a po drugie osoby, które piszą, że myśliwi to psychopaci, bo zabijają, to zobaczcie panie jakie macie zdjęcia, jesteście za zabijaniem nienarodzonych dzieci. Zastanawiam się dokąd ten świat zmierza. Dzieci można zabijać, ale sarny dla smacznego zdrowego mięsa już nie. Boże czy ja jestem normalny, czy one?

G
Gość

Z tresci artykulu mozna wywnioskowac, że jest w to zamieszana osoba, która dobrze zna ten las. Dotarcie z ciałem sarny centralnie pod ambone, było możliwe dzięki znajomości terenu. W gronie podejrzanych myśliwi( i to wcale nie muszą być Ci, którzy należą do

tamtejszego koła łowieckiego) oraz kłusownicy(Ci potajemnie dysponujący bronią). Raczej nie stawiałbym na nienormalnych obserwatorów przyrody, czy napalonych fotografów, gdyż oni nie wybraliby takiego miejsca do nęcenia wilka, najwyżej że w porozumieniu z kołem lowieckim. Ciągnąć sarne z drogi, po uprzednim wycięciu z jej ciała najlepszych kawałków mięsa-czegoś takiego nie zrobiłby zwykły człowiek ale mógł zrobić ten który się zna na rozbieraniu dziczyzny, czyli znowu podejrzenie pada na myśliwych lub klusownikow. Wierzę że policja wyjasni sprawę. Pani Małgorzacie brawa za odwagę oraz determinację. Nie jeden mezczyzna powinien brać z tej Pani przykład. Nie jeden mezczyzna chciałby mieć taka kobietę przy swoim boku. I jeszcze jedno, z tego co napisano w artykule, to ta Pani nie pomaga przyrodzie siedząc przed ekranem komputera, a jeżeli chodzi o pomoc państwa myśliwych, to jest ona bardzo ale to bardzo interesowna, w przeciwienstwie do tej świadczonej przez Panią Małgorzatę oraz innych ludzi kochających przyrodę.

G
Gość

Dlaczego Pan dziennikarz szczuje na myśliwych? Pani od wilków jest chora na myśliwych ja ich nie bronię, ale niech ktoś mi odpowie co z uprawami na polach jak zabraknie kiedyś panów ze strzelbami, czekam na merytoryczną odpowiedz, dodam tylko grodzenie pól spowoduje zdechnięcie z glodu zwierzyny w lesie, dokarmanie ich w lesie nie ma sensu, bo musiałby to być mln ton w całej Polsce, nikt za to nie zapłaci. Czekam aby ajkiś ekolog lub Pan dziennikarz odpowiedział mi merytorycznie.

dziękuję i pozdrawiam, bez hejtu!

Dodaj ogłoszenie