I w dniach ostatnich znów się szczerzyłem, bo heroiną mediów stała się lewica polska. Tak, tak, ta nasza lewica kochana, dawno nie widziana, bo przygnieciona POPiS-em, pilnującym dniami i nocami, żeby nikt trzeci się nie objawił.
Mieliśmy więc mocny tydzień, choć główny lewicowy problem nie tylko nie zniknął, a nawet urósł całkiem, całkiem. A ten problem jest taki, że najbardziej socjalną formacją w Polsce jest dziś PiS. I - jak to powiedział jakiś mądrala - ten PiS już rozdaje, a ci z lewicy dopiero mówią, że będą rozdawać. A dla wyborcy to duża różnica jest.
No a poza tym nasza lewica ciągle czeka na swojego Gwiazdora, co to ją zjednoczy, bo przecież jest Polakom potrzebna. To zjednoczenie i niezbędność to oczywiście takie zaklęcia, jak z baśni ludu polskiego. I wierzą w nie już chyba tylko najstarsi działacze. W każdym razie na razie Gwiazdora nie ma. Hasają elfy, renifery, śnieżynki i ewentualnie stary Dziadek Mróz, czyli pan Czarzasty, który nawet jak dobrnie do emetytury, to kojarzył mi się będzie z misiem z jakiegoś ZSMP, objaśniającym młodym aparatczykom, jak życ. Jasne, mamy paru aspirantów na Gwiazdora, ale ci na razie uczą się, jak żyć z hejtem na plecach.
Pani Nowacka hejtowana jest dajmy na to za to, że właśnie przyłączyła się do PO i przystawek, gdzie zapewne podzieli los różnych poprzednich Arłukowiczów. Pani Barbara długo za długo robiła za zbawicielkę lewicy, a jak teraz czytam, że odmieni oblicze nie tylko tej ziemi, ale i samego pana Schetyny, to znowu gęba mi się śmieje, bo przecież pana Grzegorza nie tacy mieli odmieniać, a on jakoś ciągle taki sam.
Pan Biedroń dostał z kolei hejt za to, że do PO się nie przyłączył. Czyli swoją trzecią siłą będzie odbierał głosy antyPiSowi. Swoją drogą ciekaw jestem, co się dzieje w głowie pana Roberta, który od lat było pieszczochem swojskich mediów, piejących na jego temat. A tu nagle okazało się, że dla dawnych kamratów nic nie umie, nie ma programu, nie ma struktur i nawet tego jednego pedofila w Słupsku nie upilnował... Pan Zandberg? Dostaje w łeb za buksowanie w miejscu. Pan Czarzasty? Za PRL, Stalina i panią Ogórek też.
No i co? I ten straszny POPiS siedzi sobie spokojnie i łapki zaciera. Bo choć było głośno, to z lewej strony jest w sumie bez zmian.
FLESZ - likwidacja zmiany czasu
źródło: TVN/x-news