POdzieleni lecz zjednoczeni

Sławomir Bobbe
Sławomir Bobbe
Czy to koniec marzeń prezydenta Konstantego Dombrowicza o poparciu go w wyborach przez bydgoską Platformę Obywatelską?

Czy to koniec marzeń prezydenta Konstantego Dombrowicza o poparciu go w wyborach przez bydgoską Platformę Obywatelską?

Rzeź bydgoskich polityków w wyborach do rady regionu PO pokazała jasno podziały w partii. Co ciekawe, nie przechodzą one wzdłuż granic Bydgoszczy i Torunia. Głosami działaczy z Torunia, Włocławka i Inowrocławia do zarządu dostał się - będący w partii bardzo krótko - wiceprezydent Bydgoszczy Maciej Grześkowiak i Edward Hartwich, wicemarszałek województwa. Nie ma w nim ani bydgoskiego lidera partii Pawła Olszewskiego, ani europosła Tadeusza Zwiefki, ani wojewody Rafała Bruskiego.

<!** reklama>- Byłam rekomendowana do rady regionu przez całe środowisko bydgoskie. Musimy mieć kogoś, kto ma duże doświadczenie i będzie nas reprezentował w zarządzie - tłumaczy Teresa Piotrowska. - Nie można ukrywać, nastąpił rozłam w kujawsko-pomorskiej PO. Rozłam, którego nie chcieliśmy, a który spowodował poseł Tomasz Lenz na ostatnim zjeździe. Mieliśmy sporo uwag do jego poprzedniej czteroletniej kadencji. Uwag, które obiecał wziąć pod rozwagę - mówi Teresa Piotrowska.

- Widać, że zawiązał się układ mający na celu wsparcie w wyborach prezydenckich Konstantego Dombrowicza przez PO. Jednak po tym, co się stało, bydgoska Platforma wysunie swojego kandydata i poseł Lenz, szef regionu nie będzie miał tu wiele do powiedzenia

Rada regionu będzie jednak układała listy do parlamentu, zatwierdzała listy kandydatów do sejmiku, a także akceptowała kandydatów na wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Czy to oznacza, że zarząd regionu, zdominowany przez polityków toruńskich, czasem jawnie antybydgoskich (jak Michał Wojtczak) będzie wybierał nam przedstawicieli?

- Nie. Decyzja zapadnie na Radzie Powiatu. Zarząd województwa zatwierdza tylko kandydatury. Jeśli tego nie zrobi, spór rozstrzygnie centrala w Warszawie. Rada regionu nie ma też żadnego wpływu na powoływanie wojewody kujawsko-pomorskiego. Wskazuje go premier - tłumaczy Teresa Piotrowska.

Nieoczekiwana wolta podczas wyborów sprawiła, że Maciej Grześkowiak i Edward Hartwich w bydgoskiej PO są już skończeni. Efekt „wycinki” też jest odwrotny od zamierzonego. Bydgoscy działacze wahający się dotychczas, kogo poprzeć w wyborach, już wiedzą - nie będzie to Konstanty Dombrowicz. Rada Powiatu zdominowana jest bowiem przez polityków, którzy w PO są „od zawsze”, a nie tych, którzy wstępowali do niej, gdy odnosiła wyborcze sukcesy.

- O Macieju Grześkowiaku i Edwardzie Hartwichu powiem tyle, że mam nadzieję, że szybko się zreflektują, że popełnili spory błąd. Efekt ostatnich wydarzeń jest taki, że odłożyliśmy na bok wszystkie inne sprawy, a PO w Bydgoszczy tworzy teraz jeden organizm, jest scementowana jak nigdy dotąd - mówi Teresa Piotrowska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie