Goszczenie, być może przez wiele miesięcy, rodziców z dwójką małych dzieci – jak to jest w przypadku bohaterów naszego reportażu, Łukasza i Emilii, którzy sami opiekują się czworgiem dzieci – to ogromnie poświęcenie. Nieporównywalne z przekazywaniem i przewożeniem darów dla Ukraińców. To ogromne poświęcenie związane jest też z dodatkowymi wydatkami, jakie gospodarze muszą ponieść. Uchodźcy często uciekają z jedną torbą czy plecakiem. Nie mają pieniędzy ani perspektyw ich zdobycia. A w Polsce też nie trafiają do domów milionerów.
Dlatego, moim zdaniem, nic niestosownego nie ma w pytaniu, czy osoby przyjmujące Ukraińców będą mogły liczyć na finansową pomoc ze strony polskiego państwa. W sobotę, 5 marca, usłyszeliśmy, że tak. Na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że tak forma indywidualnego wsparcia zostanie zapisana w przygotowywanej ustawie, która ma uporządkować sposoby włączania uchodźców z Ukrainy w życie naszego społeczeństwa. Premier dodał, że rządowe pieniądze na wsparcie Polaków, którzy udzielają schronienia Ukraińcom będą trafiały do lokalnych samorządów i to samorządy zajmą się ich podziałem.
Oby stało się to jak najszybciej.
