Obliczeni marzyciele

Redakcja
Redakcje gazet są ostatnio zarzucane tzw. wizualizacjami, czyli tworzonymi w komputerze obrazami przyszłości, uwzględniającymi plany jej macherów. Wizualizacja jest w promocji bardzo skuteczna: niewiele kosztuje, za to mocno przemawia do wyobraźni. A przy tym, niczym na odpicowaną kandydatkę na miss piękności, miło na nią rzucić okiem. Styl wizualizacji bywa różny: jedne starają się trzymać blisko ziemi, inne od niej artystycznie odlatują.

Redakcje gazet są ostatnio zarzucane tzw. wizualizacjami, czyli tworzonymi w komputerze obrazami przyszłości, uwzględniającymi plany jej macherów. Wizualizacja jest w promocji bardzo skuteczna: niewiele kosztuje, za to mocno przemawia do wyobraźni. A przy tym, niczym na odpicowaną kandydatkę na miss piękności, miło na nią rzucić okiem. Styl wizualizacji bywa różny: jedne starają się trzymać blisko ziemi, inne od niej artystycznie odlatują.

<!** Image 2 alt="Image 149798" sub="Zdaniem architektów, tak nowocześnie mogłyby wyglądać budynki UTP nad glinianką przy ulicy Fordońskiej Wizualizacja: RDH Architekci Urbaniści
">„Masterplan” dla Fordonu, przedstawiony w środę, wsparty został wizualizacjami o bardziej odlotowych walorach. Dlatego być może część publiczności przyjęła go z nieufnym uśmieszkiem. Usłyszałem głosy, a to że jest on wyborczą kiełbasą w roku samorządowych wyborów, a to że zawiera czystą abstrakcję, bo jest zbyt obszerny i zbyt daleko wybiega w przyszłość. Fakt, jest obszerny, wybiega daleko w przyszłość. Ale czy to wada? Przeciwnie. Łatwo to można wykazać właśnie na przykładzie Fordonu. Gdy kilkadziesiąt lat temu projektowano jego ogromny rozwój, wcale nie myślano o magasypialni. Ponieważ w tym samym czasie wchodziłem w dorosłe życie, pamiętam uniwersalność przygotowywanych wówczas inwestycji. Gdyby doczekały się realizacji, to dziś program rewitalizacji dla Fordonu albo byłby zbędny, albo konieczny jedynie dla małych obszarów najstarszej zabudowy.

Co zniszczyło tamtą koncepcję? Oczywiście brak pieniędzy. Wizje urbanistów i architektów zderzyły się z realiami kryzysu po krótkim okresie gierkowskiej ułudy. Dobre choć to, że Fordon zaplanowano z przestrzennym rozmachem, co trochę ułatwia uzupełnianie braków po czasie. Przed ogłoszeniem „Masterplanu” bałem się, że uwzględni on jedynie starą część dzielnicy, podczas gdy na zmiany czeka cała ta część miasta, żałośnie zapuszczonego Brdyujścia nie wyłączając. Na szczęście, autorzy planu wzięli to pod uwagę, wychodząć poza rogatki historycznego Fordonu. Są w znacznie lepszej sytuacji niż architekci z połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, bo mogą liczyć na potężne pieniądze w ramach funduszy europejskich i włączenie się dużych prywatnych inwestorów, robiących interesy w wielu krajach. „Masterplan” ma szansę na sukces właśnie w dużej skali. A skoro w takiej jest kreślony, to trudno wymagać, by już teraz uwzględniał wszystkie szczegóły.

***

Śmiałą, choć w znacznie mniejszej skali, wizję rozwoju przedstawiła też parę dni temu Galeria Pomorska. 30000 metrów kwadratowych to jak na 360-tysięczne miasto sporo, ale galeria planuje swoją powierzchnię niemal podwoić. Tu też dziennikarzom pokazano efektowne wizualizacje - może nawet zbyt efektowne, bo nowa bryła galerii właśnie za sprawą futurystycznych akcentów z lekka trąci kiczem. Podobnie jak Fordon, Pomorska na szczęście na razie nie musi się martwić brakiem przestrzeni dla swych planów.

<!** reklama>Co z tego będą mieli klienci? Ze złych skutków: mniej swobody na parkingach i dłuższe korki na ulicach dojazdowych. Zwłaszcza korki są problemem, na który handlowcy nie mogą zamknąć oczu. Do Pomorskiej już teraz dojeżdża się trudno i niebezpiecznie. Jeśliby sytuacja po rozbudowie galerii miała się jeszcze pogorszyć, to nie ma siły - odbije się to na liczbie klientów. Wielu mniej doświadczonych kierowców zacznie unikać tych miejsc, by nie fundować sobie ciężkiego stresu. Dobrym skutkiem rozbudowy na pewno zaś będzie urozmaicenie oferty. Dzięki rywalizacji Galerii Pomorskiej, Focus Mallu i również poszukującej ostatnio atrakcyjniejszego oblicza Drukarni być może pojawi się w Bydgoszczy więcej marek dla koneserów, niekonkurujących w zakresie tanich fatałaszków.

***

Nowy tramwaj, który PESA produkuje dla Warszawy. To już nie wizualizacja, lecz gotowy pojazd. Pokazaliśmy go w czwartkowym „Expressie”. Palce lizać - z każdej strony. Pięknie budzi lokalną dumę. No i nadzieję, że podobnym cackiem za parę lat pomkniemy do odmienionego Fordonu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie