Muszą oddać zabrane pieniądze

Maria Warda
Ewa K. została skazana na dwa lata pozbawienia wolności, w zawieszeniu na pięć lat, a Leszek W. na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności z zawieszeniu na dwa lata.

Ewa K. została skazana na dwa lata pozbawienia wolności, w zawieszeniu na pięć lat, a Leszek W. na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności z zawieszeniu na dwa lata.

Na ten wyrok czekali pracownicy szpitala.

- Bardzo się cieszę, że zwyciężyła sprawiedliwość - nie ukrywa radości emerytowany już pracownik, mieszkaniec gminy Barcin.

<!** reklama left>Ewa K., główna księgowa żnińskiego szpitala, została aresztowana we wrześniu 2004 roku pod zarzutem wyprowadzenia w ciągu kilku miesięcy ponad 66 tysięcy złotych z kasy bankrutującej placówki. Po trzech miesiącach pobytu za kratkami sąd uchylił jej areszt. W sądzie odpowiadała z wolnej stopy.

- Ewa K. posługując się elektronicznym podpisem zastępcy dyrektora Jacka Koszka przelewała pieniądze na różne konta fikcyjnych instytucji, które potworzyła - mówił Łukasz Bem, sędzia prowadzący proces. - W przelewach wskazywała raz, że to jest wynagrodzenie, choć już wcześniej wypłatę pobrano - innym razem, że są to niezapłacone faktury.

Ewa K. zeznawała w czasie procesu, że na utworzenie fikcyjnych kont miała pozwolenie dyrektora i wiedział o nich wicestarosta Michał Pęziak oraz Izabela Gronet, kierowniczka wydziału zdrowia żnińskiego starostwa. Twierdziła, że fikcyjne konta były utworzone po to, aby ominąć kasę zajętą przez komornika i nie dopuścić do zajęcia pieniędzy, które były przeznaczone na wypłaty dla pracowników szpitala. Główna księgowa przyznała się do wypłacenia sobie jubileuszówki i sfałszowania w tym celu świadectwa pracy. Sąd uwolnił ją od tego zarzutu. - Z przeprowadzonego przewodu wynika, że Ewa K. przyznała się do pobrania jubileuszówki dla świętego spokoju, ale te pieniądze się jej należały - podkreślił sedzia.

Zgodnie z wczorajszym wyrokiem, Ewa K. w ciągu trzech lat będzie musiała oddać zawłaszczone pieniądze.

Aresztu uniknął Leszek W, były dyrektor placówki, który zafundował sobie, z pieniędzy przekazywanych na leczenie pacjentów przez Narodowy Fundusz Zdrowia, lodówkę i telewizor oraz kilka dalekich podróży po kraju.

- Na delegacjach poświadczył, że brał udział w szkoleniach, które naprawdę nigdy się nie odbyły - uzasadniał Łukasz Bem. - Dopuścił się oszustwa kupując sprzęt elektroniczny na rachunek szpitala. Tego sprzętu w szpitalu nie ma.

Łukasz Bem odniósł się także do zeznań świadków Michała Pęziaka i Izabeli Gronet, którzy twierdzili, że nie wiedzieli o fikcyjnych kontach.

- Oni mieli interes, aby tak zeznawać - podsumował sędzia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie