Przez lata escape roomy tylko zyskiwały na popularności. W zabawie chętnie brała udział młodzież, studenci, a także dorośli. W pokojach zagadek organizowano imprezy urodzinowe, wieczory panieńskie czy kawalerskie czy spotkania firmowe. Wciąż otwierano nowe pokoje, a niemalejące zainteresowanie wskazywało, że branża nadal będzie rosła.
Punktem zwrotnym był styczeń 2019 roku i pożar w budynku, w którym znajdował się escape room. W tragedii zginęło pięć nastolatek, które zatruły się gazami pożarowymi. Po wydarzeniu we wszystkich punktach rozrywki w kraju przeprowadzono kontrolę. Ostatecznie część z escape roomów została zamknięte ze względów bezpieczeństwa. Wypadek wpłynął też na sposób postrzeganie tej formy rozrywki.
Nie wszyscy przetrwali
Aby móc dalej działać, w wielu miejscach wyciągnięto właściwe wnioski. Escape roomy, które przetrwały ten okres, przed pandemią nie narzekały na brak zainteresowania. Po miesiącach zamknięcia wiele punktów musiało jednak zakończyć swoją działalność.
– Około 50% rynku w Bydgoszczy się zamknęło. Część została sprzedana innym escape roomom. Liczba pokoi – połowa tego, co było przed początkiem wirusa – ocenia pracownik Break The Brain.
Sytuacja nie wynika z braku zainteresowania uczestników, lecz trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się w trakcie pandemii właściciele. – To bardziej kwestia finansowa. W momencie, gdy wszystkie escape roomy były zamknięte przez prawie rok, to nie dziwię się, że mniejsze firmy były sprzedawane lub się zamykały – uważa Kamila Gutowska, menadżer z Wyjścia Awaryjnego.
Według serwisu Lockme – platformy do rezerwowania i ocenienia escape roomów, lidera branży – w Bydgoszczy aktualnie można bawić się w 23 pokojach, które prowadzą cztery firmy (część działa w kilku lokalizacjach). Fabryka Czasu udostępnia ich osiem, a Mr Lock – najlepiej oceniany w Polsce – dwa.
Pokoje wciąż przyciągają
– Jeżeli chodzi o ruch, to widać różnicę – rezerwacji jest delikatnie mniej niż przed pandemią. Dużo osób przychodzi do nas, ponieważ jest to bezpieczna rozrywka. U nas w rozgrywce może brać udział maksymalnie pięć osób, które bawią się we własnym towarzystwie – dodatkowo może dochodzić tylko mistrz gry. Na dużej przestrzeni naszych scenariuszów ludzie czują się bezpiecznie – stwierdza menadżer z Wyjścia Awaryjnego. Aktualnie mają oni w Bydgoszczy 9 pokoi w trzech miejscach: na placu Teatralnym, ul. Jagiellońskiej i Gdańskiej.
– Powoli ludzie wracają. Teraz widać duży spadek rezerwacji, co wiąże się ze wzrostem zachorowań. Część pewnie boi się wychodzić z domu. Zainteresowanie jest na pewno dużo mniejsze niż przed samą pandemia – dowiadujemy się z kolei w Break The Brain, który działa przy Gdańskiej 27, gdzie ma dostępne cztery pokoje.
Wspólna troska o bezpieczeństwo
Pandemia, podobnie jak na wielu innych branżach, wymusiła też wprowadzenia w escape roomach zmian. Właściciele zainwestowali w środki do dezynfekcji czy jednorazowe rękawiczki. – To bardziej wymaga odpowiedniej logistyki, aby ekipy, które do nas przychodzą nie miały ze sobą styczności – informuje nas menadżer Gutowska. W tym celu m.in. rozsunięto godziny rezerwacji.
– Musimy też odrobinę dłużej sprzątać pokoje, bo wszystkie rzeczy dotykane przez naszych gości muszą być dezynfekowane. Obsługa przez cały czas pracuje w maskach, do czego zachęcamy też klientów – przekonują w Break The Brain. – Dostajemy czasami informacje o odwołaniu rezerwacji, gdy ktoś się gorzej czuje. Jesteśmy zadowoleni, że klienci także podchodzą do tego odpowiedzialnie – dodaje menadżerka z Wyjścia Awaryjnego.
