Budowa wielkiej spalarni niebezpiecznych odpadów na dawnym Zachemie w Bydgoszczy - po cichu [zdjęcia]

Wojciech Mąka
Wojciech Mąka
na terenie po bydgoskim Zachemie działa już jedna spalarnia firmy Eneris - niewielka.
na terenie po bydgoskim Zachemie działa już jedna spalarnia firmy Eneris - niewielka. Arkadiusz Wojtasiewicz
Na dawnym bydgoskim Zachemie ma stanąć spora spalarnia odpadów niebezpiecznych - nieco ponad kilometr od najbliższego osiedla. Ratusz ogłosił konsultacje społeczne, ale tak cicho, że nikt o nich nie wie.

Zobacz wideo: Sprawdzamy, co w Polsce drożeje najszybciej.

Ogólnopolska firma Eneris Eco chce wybudować w Bydgoszczy nową instalację do spalania odpadów niebezpiecznych na terenie dawnego Zachemu - to druga taka instalacja, bo jedna przy ul. Dziatkiewicza już istnieje. Tyle tylko że jest bardzo mała. Ta nowa - zgodnie z raportem oddziaływania na środowisko przedstawionym przez Eneris ratuszowi, ma termicznie przekształcać niebezpieczne śmieci - opony, pochodne olejów, smarów, nasączone lakierami drewno i np. pomedyczne resztki ciał - w ilości 28 tysięcy ton rocznie. Wydajność dotychczasowej spalarni to ok. 8 tys. ton.

Bydgoski odpad do zgryzienia?

Zadaje się, że Rafał Bruski ma spory kłopot, bo musi albo wydać, albo odmówić wydania decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych dla inwestycji. Przy odmowie spalarni nie można wybudować. Pierwszy ślad o planach Eneris nosi datę 30 marca br. - wtedy prezydent miasta wystosował zawiadomienie o wszczęciu postępowania. Jednym z punktów są konsultacje społeczne - zainteresowani mieszkańcy mogą składać uwagi i wnioski. Czas minął już 29 kwietnia. Potem jednak inwestor musiał uzupełnić swój raport - ostateczny termin konsultacji mija teraz 12 czerwca.

Nikt nic nie wie

- Pierwsze słyszę o takiej inwestycji i konsultacjach, ratusz o niczym nas nie powiadomił. Wyślę zapytanie do Urzędu Miasta - mówi Piotr Kozłowski, przewodniczący Rady Osiedla Wyżyny.

To samo powtarzają inni przewodniczący RO graniczących z terenami dawnego Zachemu. Magdalena Wawrzyniak, szefowa RO Kapuściska mówi, że wbrew wcześniejszym praktykom tym razem ratusz nie poinformował RO o konsultacjach. - Były konsultacje dotyczące spalarni ProNatury, ale ta - jak się dowiaduję od pana - ma leżeć bardzo blisko osiedli. Ale my o niczym nie wiemy... - mówi Krzysztof Laskowski, przewodniczący RO Glinki. - Zresztą to już nie pierwszy raz, jak ratusz gra znaczonymi kartami. Te konsultacje i tak nic nie dają, oni nas mają w nosie.

Z raportu oddziaływania na środowisko przedstawionego przez Eneris Eco wynika, że odległość nowej instalacji od najbliższych domów wynosi 1,2 kilometra. Magdalena Wawrzyniak zwraca jednak uwagę na to, że Kapuściska się rozbudowują - właśnie w stronę dawnych Z.Ch. Zachem.

Dlaczego działacze nie wiedzą o konsultacjach? Formalnie wszystko jest w porządku, bo zawiadomienia zostały opublikowane na stronie Biuletynu Informacji Publicznej UM Bydgoszczy i... na miejscu przyszłej inwestycji. Słyszymy: - Przecież nikt nie zagląda codziennie do BIP i nie robi wycieczek po Zachemie, żeby szukać zawiadomień o inwestycjach.

Instalacja do palenia świństw

Z raportu oddziaływania na środowisko przedstawionego w ratuszu wynika, że będzie się ona opierała się na technologii pieca obrotowego i komory dopalania z palnikami olejowymi. Maksymalna roczna przepustowość instalacji nie przekroczy 28 tys. ton odpadów, przy założeniu, że będzie pracowała 24 godziny na dobę. Instalacja będzie zatrzymywana raz w roku w celu wykonania przeglądu oraz remontów.

Dla porównania... - W 2020 roku Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych w Bydgoszczy zutylizował około 160 tys. ton odpadów z uwagi na wyższą kaloryczność od nominalnej - informuje Piotr Kurek, rzecznik ProNatury.

Instalacja Eneris Eco będzie pracowała automatycznie od momentu podania odpadu do otworu podawczego lub windy. Zasadniczo praca personelu obsługi będzie ograniczona do przyjęcia i skierowania odpadów do magazynu i z magazynu do miejsca ich podania na linię. Odpady mają być składowane w bunkrach, a medyczne - w chłodni. Nad całością ma górować 44 metrowy komin. Zakład będzie spełniać rygory bezpieczeństwa i ochrony środowiska, choć z raportu wynika, że środowiska w zasadzie tam nie ma. Czytamy: "Teren lokalizacji inwestycji wiele lat temu został przekształcony przez człowieka i aktualnie nie posiada istotnych walorów przyrodniczych. Występujące na terenach sąsiadujących zbiorowiska roślinne są tworami sztucznymi bądź powstałymi na drodze sukcesji wtórnej i nie posiadają wysokich walorów przyrodniczo-krajobrazowych."

Pozostaje otwarte pytanie, w jaki sposób odpady niebezpieczne będą dowożone do instalacji. Eneris nam na nie nie odpowiedział. Rozmówcy z branży zwracają uwagę, że tak duża instalacja nie będzie przerabiać odpadów tylko z Bydgoszczy czy Torunia, ale także spoza regionu.

Opinie, konsultacje - decyzja

Prezydent Bydgoszczy wyda decyzję opierając się - oprócz wyników konsultacji społecznych, o których nikt nie wie - na opiniach między innymi Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, Wód Polskich czy Urzędu Marszałkowskiego. - RDOŚ w związku z zawiadomieniami prezydenta Miasta Bydgoszczy jest w trakcie uzgadniania raportu oddziaływania na środowisko inwestycji Eneris Eco - informuje Anna Gondek, rzecznik prasowy dyrekcji.

- Aktualnie weryfikujemy przedłożoną dokumentację - mówi Małgorzata Walter, dyrektor Departamentu Środowiska w Urzędzie Marszałkowskim. - Opinie wydawane w toku postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach nie są wiążące dla organu ją wydającego. Co do zasady, mają być jedynie pomocą dla organu wydającego decyzję do określenia środowiskowych uwarunkowaniach realizacji danego przedsięwzięcia. To na organie wydającym decyzję środowiskową, w tym przypadku Prezydencie Miasta Bydgoszczy, ciąży obowiązek właściwego załatwienia sprawy i jej rozstrzygnięcia.

A jak będzie awaria?

- Dostrzegam tu zagrożenie emisją szkodliwych substancji powstałych w procesie spalania - mówi Renata Włazik, działaczka społeczna z Łęgnowa. Zwraca uwagę: - Od strony prawnej, przez maksymalnie 60 godzin w roku spalarnia ma prawo pracować w trybie awaryjnym, co oznacza, że w tym czasie nie musi spełniać standardu emisyjnego. Gdy awaria potrwa 8 godzin, to spalarnia może wyemitować zgodnie z prawem cały dozwolony roczny ładunek szkodliwych dioksyn i pyłów oraz ok. 20 procent metali ciężkich. Tak że pracujący w tej okolicy, jak i petenci UM, dzieci z żłobka, czy mieszkańcy Kapuścisk, Glinek, Wyżyn - jeśli ta funkcjonująca mała spalarnia się powiększy za zgodą prezydenta Rafała Bruskiego - będą mogli liczyć na jeszcze bardziej ubogacony każdy wdech. Do 12 czerwca można zapoznawać się z sprawą w UM, oczywiście zachęcam do tego każdego.

W bydgoskim ratuszu próbowaliśmy się dowiedzieć, ile osób do tej pory wzięło udział w konsultacjach społecznych. Bez skutku.

Wideo

Materiał oryginalny: Budowa wielkiej spalarni niebezpiecznych odpadów na dawnym Zachemie w Bydgoszczy - po cichu [zdjęcia] - Express Bydgoski

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
24 maja, 09:11, INTRO:

kilometr od okien? To już lepszych miejsc nie ma?

No i ktoś to musi dowieść. Już czuję ten smród pod oknami

24 maja, 16:34, Mariusz:

Nie ma - zachem i park to teren przemysłowy a czujesz zapach śmieci dowożonych do pronatury? Ja nie choć mieszkam w Łęgnowie

Poczekaj az sie zrobi cieplo :)

M
Mariusz
24 maja, 09:11, INTRO:

kilometr od okien? To już lepszych miejsc nie ma?

No i ktoś to musi dowieść. Już czuję ten smród pod oknami

Nie ma - zachem i park to teren przemysłowy a czujesz zapach śmieci dowożonych do pronatury? Ja nie choć mieszkam w Łęgnowie

p
polk

40m komina to ewentualne spaliny będą odczuwalne za 30 km a nie w Łęgłowie. Normalne bicie piany

I
INTRO

kilometr od okien? To już lepszych miejsc nie ma?

No i ktoś to musi dowieść. Już czuję ten smród pod oknami

Dodaj ogłoszenie