Patrol policji przyjechał mieszkania 46-letniego Sławomira G. (razem z 21-letnim Maciejem K. oskarżonego w procesie o zabójstwo dziewczyn). Nie zastali go na miejscu. Mężczyzna miał wykonywać jakieś prace dorywczej w pobliskiej miejscowości. Sławomir G. został zatrzymany, przyznał się, że "zabrał dziewczyny do miejscowości Huta Palemska", gdzie jak twierdził, zostawił je w "jakimś domu".
- Nie potrafił wskazać tego konkretnie domu. Sprawiał wrażenie, że kluczy, kłamie - mówił dzielnicowy.
Policjanci pojechali z zatrzymanym do komendy policji w Mogilnie. Tam mężczyzna był przesłuchany przez policjantów między innymi z komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy.
Tego samego dnia znaleziono ciała utopionych kobiet.
- Jechaliśmy droga asfaltową, zatrzymaliśmy się przy dużej łące. Oskarżony prowadził nas przez te łąkę do skarpy. Tam nie było jednak zwłok. Następnie oskarżony prowadził nas inna drogą dookoła przez las i tereny bagienne. Droga miała długość około kilometra. Do samego końca najwyraźniej próbował nas zwieść, miał nadzieję, że nie uda się znaleźć zwłok - mówił policjant.
W końcu G. wskazał miejsce, gdzie znajdowały się ciała. Na miejsce wezwano straż pożarną. Jeden ze strażaków wyciągnął jedno z tych ciał bosakiem.
- Tam było wielkie trzcinowisko. Ciała ukryte były pod lustrem wody i osłonięte trzciną. Uważam, że gdyby oskarżony nie wskazał, gdzie znajdowały się ciała, to nigdy nie udałoby się ich znaleźć. Drugiego ciała trzeba było jeszcze długo szukać.
Zbrodni dokonano w nocy z 3 na 4 sierpnia ubiegłego roku w rejonie miejscowości Chałupska nad jeziorem Wiecanowskim. Wyłowiono później z wody ciała dwóch kobiet. Obie to mieszkanki Barcina. Klaudia liczyła 15 lat, a Patrycja - 23.
Dziewczyny z Barcina zostały uduszone przez utopienie!
Dlaczego warto nosić odblaski? Mówi Sławek Piotrowski.