Ustawa antynikotynowa z 15 listopada 2010 określa, że nie można palić w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych, na uczelniach, na przystankach autobusowych, na placach zabaw oraz innych pomieszczeniach użyteczności publicznej. Palenie dozwolone jest jedynie w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach.
O paleniu na balkonie ustawa nie wspomina ani słowem. Osoba wciągająca dymek może zostać ukarana grzywną, ale nie za palenie, ale za jego skutki. Mówi o tym artykuł 75 &1 Kodeksu wykroczeń:
"Kto bez zachowania należytej ostrożności wystawia lub wywiesza ciężkie przedmioty albo nimi rzuca, wylewa płyny, wyrzuca nieczystości albo doprowadza do wypadania takich przedmiotów lub wylewania się płynów, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany".
Jeśli palenie papierosów na balkonie szczególnie przeszkadza sąsiadom można nawet trafić przed sąd. W takim wypadku możemy liczyć się z oskarżeniem o tzw. immisję pośrednią. Mówi o tym art. 144 Kodeksu cywilnego, który tłumaczy, że to uciążliwe zachowanie osób trzecich, które zakłóca korzystanie z mieszkania oraz negatywnie na nie wpływa. Za immisję pośrednią grozi pouczenie, grzywna - również w wysokości 500 zł, co w przypadku otrzymania także grzywny za palenie daje w sumie 1000 zł - ale może skończyć się na sprawie przed sądem.
Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe coraz częściej starają się walczyć z palaczami. Przepisami, regulaminami. W wielu bydgoskich spółdzielniach jest podobnie (zakazy obowiązują m.in. w Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Pomorskiej Spółdzielni Mieszkaniowej czy Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej). Informacje o tym wywieszone są w gablotach na klatkach schodowych. Z przestrzeganiem tego zakazu jest... różnie.
- Gdy wpłynie skarga, rozmawiamy lub wysyłamy pisemnie upomnienie. Czy ludzie respektują zakaz? To zależy od kultury i indywidualnego podejścia człowieka – słyszymy w Pomorskiej SM.
Istnieje ewentualność wykluczenia „opornych” z grona członków spółdzielni. Problem w tym, że najpierw trzeba wprowadzić taki zapis do regulaminu...
