Nowy podatek. W górę pójdą ceny jedzenia. Rząd przekonuje, że to dla naszego zdrowia [podatek cukrowy, 16.12.2019 r.]

online za PORTAL SPOŻYWCZY, RP.PL, TVN24.PL, BEZPRAWNIK.PL
Rząd planuje wprowadzić nowe obciążenie fiskalne. To tzw. podatek cukrowy.
Rząd planuje wprowadzić nowe obciążenie fiskalne. To tzw. podatek cukrowy. pixabay
Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski poinformował, że planowane jest wprowadzenie nowego podatku. - Do końca 2022 roku chcielibyśmy wprowadzić podatek cukrowy - poinformował wiceminister. Resort Dzięki temu resort chce ograniczyć złe nawyki żywieniowe Polaków.

- Podatek ma być wprowadzony w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej - mówi Łukasz Szumowski i zaznaczył, że otyłość ma wpływ m.in. na wzrost zachorowań na nowotwory. Łukasz Szumowski wskazał też, że nad rozwiązaniem sprawy podatku cukrowego trwają prace, wiec na razie nie jest możliwe przedstawienie dokładnej formy nowego rozwiązania fiskalnego.

Podatek cukrowy ma chronić zdrowie Polaków

- Spożycie cukru drastycznie rośnie - podkreśla wiceminister zdrowia. - GUS opublikował ostatnio badania „100 lat polskiej statystyki”. Z zestawień wynika, że w latach 50. konsumowaliśmy „na głowę” ok. 25 kg cukru rocznie. Dane za 2017 rok mówią już o 44 kg. W roku 2018 było to 51 kg - mówił Łukasz Szumowski.

Trwa głosowanie...

Czy popierasz wprowadzenie tzw. podatku cukrowego?

Podatek cukrowy w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej

Podatek ma zostać wprowadzony w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej. Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, że otyłość ma widoczny wpływ na wzrost zachorowań na choroby onkologiczne oraz na rozwój chorób nowotworowych. Nałożenie podatku na produkty zawierające cukier ma - w teorii - wpłynąć na ograniczenie zachorowalności i śmiertelności Polaków na nowotwory.

Podatek cukrowy zwiększy wpływy do budżetu i nic więcej?

Wprowadzenie podatku cukrowego budzi kontrowersje. Zdaniem dietetyków, to nie cukier powoduje wzrost zachorowań na nowotwory, ale brak odpowiedniej edukacji na temat odżywiania. Otyłość Polaków nie wiąże się bezpośrednio ze spożyciem cukru - twierdzą przeciwnicy wprowadzenia nowego obciążenia fiskalnego. Polacy wciąż nie mają wiedzy na temat zdrowego odżywiania i spływu aktywności fizycznej na zachowanie zdrowia. "Co z tego, że przeciętny Kowalski nie kupi słodzonego napoju, jak na obiad i tak zje utopionego w garnku oleju panierowanego schabowego z ziemniakami z sosem?" - zauważa portal bezprawnik.pl.

Pozorowane działanie? Eksperci nie mają złudzeń

Gdyby chodziło faktycznie o zdrowie Polaków, rząd powinien wprowadzić podatek, który ograniczyłby dodawanie szkodliwych substancji chemicznych do żywności, stosowania konserwantów i polepszaczy - mówi Arletta Mikołajczyk, dietetyk. - Można byłoby również obniżyć stawki VAT dla świeżych owoców i warzyw, a te wynoszą od 5 do 8 proc.

W latach 50. konsumowaliśmy „na głowę” ok. 25 kg cukru rocznie. Dane za 2017 rok mówią już o 44 kg. W roku 2018 było to 51 kg cukru.

Tymczasem WHO zaleca ograniczenie cukru

Ograniczenie spożycia cukru zaleca m.in. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Walka z jego nadmierną konsumpcją ma bowiem uzasadnienie w zapobieganiu cywilizacyjnym chorobom przewlekłym, jak cukrzyca, choroby sercowo-naczyniowe (m.in. arterioskleroza) i nowotwory. Zgodnie z rekomendacjami WHO z 2015 r. z cukrów prostych powinno pochodzić do 10 proc. energii dostarczanej organizmowi, ale najkorzystniej byłoby ograniczyć ich udział w diecie do 5 proc. Eksperci oceniają, że Polacy, w tym również dzieci, spożywają co najmniej dwa razy więcej cukru niż rekomenduje WHO.

Flesz - Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
R2-d2

Skoro cukier po opodatkowaniu stanie się droższy, to producenci słodyczy zamiast niego będą używać tanich syntetycznych słodzików, które są wiele bardziej szkodliwe, a ludzi nie będzie się uświadamiać co jedzą.

G
Gosccc

Można spróbować leczyć sie olejem CBD

Znajomy został wypisany ze szpitala aby pożegnać się z rodziną [stan beznadziejny]. Jego żona postanowiła spróbować olejków CBD o których wszędzie głośno dostała w Poznaniu w Konopnej Farmacji tam Pani dobrała odpowiednie dawkowania i jak zacząć ... na początek stosowana była wersja 5% RAW a poźniej 5 % decarboxylowana firmy essenz następnie 10% warto tam do nich zadzwonić i dobrać odpowiedni olej CBD choroba się nie cofnęła ale chyba wyhamowała bo żyje dalej już będzie z pół roku a dawali mu raczej tygodnie... nie zapominajmy też o modlitwie, z Panem Bogiem.

G
Gość

Szukają kasy co następne podatek od soli może pieprzu co jeszcze wymyślą

x
xyz

Może zamiast podatków kolejnych na sam cukier, który będzie występował pod wieloma innymi postaciami, co zapewne nie będzie uwzględnione no bo nie pisze CUKIER, to może lepiej wziąć się za uregulowanie zawodu dietetyka na poziomie zagranicznym. Czy ktoś kiedyś widział lekarza po rocznym kursie? Nie. Więc dlaczego nikt nic nie zrobi aby zlikwidować roczne czy dwuletnie szkoły, kursy dla dietetyków? Jak taka osoba może mieć taką samą wiedzę, jak ta po 5 latach studiowania na uczelni medycznej. W wielu innych krajach dietetyk jest na równi praktycznie z lekarzem, piszą egzaminy końcowe, a ich praktyki wątpię, że wyglądają jak u nas czyt. obieranie ziemniaków itd. Dobry dietetyk ma naprawdę obszerną wiedzę z większości gałęzi medycyny, więc może zamiast podatków na cukier, które uważam szczerze, że za dużo nie dadzą to uregulować ten zawód i wprowadzić go NAPRAWDĘ w życie, czyli refundowane wizyty w POZ, poszerzenie kompetencji i ilości dietetyków w szpitalach. Ostatnio głośno też było o wprowadzeniu nowej specjaliści dla lekarzy z obesitologi, pytam się po co? Mamy zawód dietetyka więc wykorzystamy ten potencjał, skoro obesitolog mógłby przepisywać leki to czemu nie poszerzyć kompetencji dietetyków i nie dać im takiej możliwości? Dietetyk to nie tylko układanie diety, jak się utarło w społeczeństwie. Wprowadźmy państwowe egzaminy po studiach (które swoją drogą powinny być jak niektóre 5 letnie jednolite), krajowy rejestr dietetyków tak aby nie było wątpliwości, rozszerzmy kompetencje, niech oni również mogą, oczywiście po odpowiednich przeszkoleniu przepisywać jakieś podstawowe leki, poszerzmy specjalizacje niech powstaną przykładowo te związane z chorobami autoimmunologicznymi czy otyłością. Zapewne taki program spotkał by się z sprzeciwem wielu osób, które zrobiły sobie kursiki i zabijają kasę nie patrząc na zdrowie drugiego człowieka, bądź osób które skończyły studia i uważają, że to jest dowód potwierdzający ich wiedzę. A ja powiem, że to bzdura, jest masa osób które przeslizgały się przez studia i nie wiedzą tak naprawdę nic. Skoro studia potwierdzają wiedzę to czemu m.in. lekarze piszą LEK? Mówię między innymi, bo jest wiele innych zawodów, które kończą się egzaminami.

Nie umiem zrozumieć, czemu ciągle się mówi o rozwiązaniach systemowych z zakresu tej otyłości, a nie zacznie się od podstaw czyli uregulowania tego konkretnego zawodu, o co walczą już bardzo długi czas dietetycy. To zaniedbanie niesienie teraz za sobą konsekwencje i będzie niosło jeśli nic się z tym nie zrobi. Oczywiście łatwiej jest wprowadzić podatek od cukru, niż zacząć wydawać pieniądze na dodatkowe egzaminy, specjalizacje i pensje dla takich osób, bo przecież skąd na to brać pieniędze? Tu już niech sobie każdy sam odpowie..

h
hih

zrobcie obowiazkowa kolonoskopie i cytologie dla polek a zaoszczedzicie na kosztach ich leczenia oraz przedwczesnej smierci (nie placa podatkow) idioti. ach nie, chyba nie starczy lekarzy.. hehehe

L
Lech
6 grudnia, 18:44, yennefer:

W kategorii najidiotyczniejszych pomysłów wygrywa to internety... Jakby komukolwiek z tych hipokrytów zależało na zdrowiu, to by ograniczyli emocję smogu surowymi przepisami jak również ilość chemii w pożywieniu (tej trującej). Ale nie, lepiej się dowalić do cukru i cwaniakować, żeby kasa była.

Sami idioci, a trutka w każdym pokarmie

pozdrowienia dla idiotow z rządu

o
o cukrze i nie tylko

Popieram jak najbardziej! Mam w rodzinie osobę, którą notorycznie proszę aby nie kupowała słodyczy (a kupuje niemal każdego dnia) i martwię się, że w ogóle nie słucha ani mnie ani żadnej innej osoby z rodziny, co irytuje niemal każdego, w tym mnie, a ta osoba ma bardzo dużą nadwagę w dodatku i ma to w głębokim poważaniu, że może nie tylko zaszkodzić sobie( różne choroby i dolegliwości spowodowane nadmiarem spożywania cukru) ale stać się ciężarem dla bliskich. Może podatek od cukru skłoniłby taką osobę do zastanowienia się nad krótkowzrocznością swoich działań. Fakt mnie też często się zdarza spożyć dużą ilość słodyczy ale zawsze mam potem wyrzuty sumienia wobec siebie, bo mnie w przeciwieństwie do mojego bliskiego członka rodziny zależy, by czuć się dobrze w swoim ciele( w okresie dojrzewania miałem wielkie kompleksy z powodu swojego wyglądu i zostało mi to do dzisiaj, kiedy jestem młodym, dorosłym człowiekiem). Jedzenie słodyczy może być równie głupim nałogiem co palenie papierosów. Wysokie stężenie cukru we krwi może poprowadzić nie tylko do cukrzycy ale również np. miażdżycy, która może skończyć się albo amputacją kończyny albo zawałem serca, ponadto już sama cukrzyca może dawać wiele różnych powikłań zdrowotnych. Jak trzeba siebie nie lubić bo samemu sobie szkodzić w tak głupi sposób? I mieć całkowicie wywalone na opinie innych członków rodziny, którzy z troską i życzliwością przejmują się? No naprawdę trzeba nie mieć sumienia, no ale z podejściem, że ja swoje przeżyłem w życiu i ja wiem lepiej to weź i powiedz takiej osobie cokolwiek, a skrytykuj to się na ciebie albo obrazi albo zacznie się użalać nad samym sobą, zamiast się nieco zmobilizować i wziąć w garść, wziąć się za siebie - lekką nadwagę można mieć( sam mam lekką) ale doprowadzić się do stanu, w którym ciężko jest chodzić, lekki wysiłek sprawia, że jest się momentalnie spoconym jakby się z basenu wyszło, no sorry bardzo. Nie rozumiem też podejścia wielu ludzi, którzy idąc na jakieś imprezy, przyjęcie czy święta muszą mieć suto zastawiony stół pełen żarcia, kalorycznych przekąsek i napojów mocno przesłodzonych, jakby bez tego nie można było się dobrze i zdrowo bawić. Idąc do kogoś powinno się iść z zamiarem chęci porozmawiania, wygadania się, bo dzisiaj każdy jest tego spragniony - sms-owanie czy ciągłe gadanie na czatach można sobie wsadzić między wiersze - to nie to samo co rozmowa w cztery oczy( można zadzwonić ale to z kolei na dłuższą metę męczące, do 3 minut jeszcze ujdzie ale żeby po kilkanaście minut wisieć na telefonie? Przegięcie i w dodatku niezdrowe, później cała głowa nagrzana i mózgownica paruje). Odnoszę wrażenie ponadto, że gdyby nie duże ilości alkoholu i olbrzymi ilości jedzenia to nie można by się było bez tego bawić. Tylko byle się nażreć i nachlać? A co z tańczeniem?, gdzie dostęp do dobrej muzyki można uzyskać z komputera, odpalając YT i z głośników ulubione imprezowe kawałki puszczać? co z rozmowami między sobą? - ile ludzi przychodzi i pierwsze co robi po przywitaniu się to przymus sprawdzenia komórki czy aby nie ma jakiś powiadomień, bo z fejsem czy insta rozstawać się nie można, co z grami planszowymi czy kartami? - Tymi formami zabaw ostatni się pogardza, a czemu? bo rozrywkę zapewnia smartfon i rożne gierki w nim zainstalowane albo można non stop czatować w socialach. Okazuje się, że wiele osób ma problemy by się dobrze bawić, kreatywność spada, nie umiemy ze sobą rozmawiać, nie umiemy sami czegoś zaproponować tylko czekamy aż ktoś inny coś nam zorganizuje. To są rzeczy, które niszczą imprezy - nadmiar alkoholu( na trzeźwo nikt nie umie się otworzyć by zagadać czy tańczyć), skupienie jedynie na żarciu( sporo jest osób, które przychodzi głównie po to bo ma okazję do darmowej wyżerki), brak dialogu( ucieczka w smartfonowe aplikacje i social media, nie chęć do podtrzymywania relacji realnych i poznawania nowych osób - słowem ważniejsze jest to co w sieci, a świat realny przez to staj się nudny). No to nieźle odbiegłem od tematu.

S
SASS

Kłamcy, kłamcy, kłamcy. Proponuję wprowadzić podatek od kłamstw wyborczych. PiCowcy pójdą z torbami.

G
Gość
6 grudnia, 11:52, Gość:

dobrze że mam diete pudelkowa optimalfit i nie musze robić zakupów, ceny może się nie zmienią

Mniej cukru w cukrze jak w filmie o marysi...

G
Gość
6 grudnia, 18:44, yennefer:

W kategorii najidiotyczniejszych pomysłów wygrywa to internety... Jakby komukolwiek z tych hipokrytów zależało na zdrowiu, to by ograniczyli emocję smogu surowymi przepisami jak również ilość chemii w pożywieniu (tej trującej). Ale nie, lepiej się dowalić do cukru i cwaniakować, żeby kasa była.

...a po co?

Przecież kiedy ludzie umierają to zaoszczędza się na ZUS, zaś zasiłek pogrzebowy i tak w połowie trafia na plebanię!

G
Gość

100 mln zł na "walkę z rakiem" - a 250 mln do Torunia... Dane z listopada 2019.

Niezłe "priorytety"!

y
yennefer

W kategorii najidiotyczniejszych pomysłów wygrywa to internety... Jakby komukolwiek z tych hipokrytów zależało na zdrowiu, to by ograniczyli emocję smogu surowymi przepisami jak również ilość chemii w pożywieniu (tej trującej). Ale nie, lepiej się dowalić do cukru i cwaniakować, żeby kasa była.

G
Gość

dobrze że mam diete pudelkowa optimalfit i nie musze robić zakupów, ceny może się nie zmienią

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3