Nasze jabłka to nasz skarb. Narodowe owoce wykorzystują lokalny przemysł i rzemieślnicy

Tomasz Zieliński
Kamila Hoppe z cukierni Sowa prezentuje wypieki, do produkcji których użyto polskich jabłek
Kamila Hoppe z cukierni Sowa prezentuje wypieki, do produkcji których użyto polskich jabłek Dariusz Bloch
Dżemy, musy, jabłecznik i cydr - to te bardziej i mniej tradycyjne produkty z jabłek, wytwarzane przez firmy z naszego regionu. Na razie zwiększonego zainteresowania owocami nie widać.

Portale społecznościowe pełne są nawoływań do spożywania polskiego dobra narodowego - i zapewnień - że jabłka jemy na potęgę. Jednak w produktach przetworzonych tego nie widać.
[break]

W bydgoskim „Stovicie” jabłka to jeden z głównych surowców do produkcji. Zakład wytwarza nie tylko dżemy. W ofercie są również, np. gotowe desery dla dzieci oraz prażone jabłka. To produkt gotowy do użycia przez przygotowujących wypieki i desery.

Australia czeka na nasze dżemy

- Z Rosją współpracę zaczęliśmy niedawno, ale ze względu na zawirowania polityczne rozwija się ona bardzo powoli - zdradza Izabela Babula, dyrektor ds. marketingu i eksportu Stovitu. - Głównymi rynkami, oprócz polskiego, są kraje Europy Zachodniej, oprócz tego państwa afrykańskie, Australia, a ostatnio także Chiny.
Koniński Vinkon, produkujący m.in. w kruszwickim zakładzie znanym niegdyś z produkcji win owocowych, z jabłek korzysta na potęgę.
- Oprócz markowych win owocowych, które nie mają nic wspólnego z tymi najtańszymi, produkujemy m.in. zagęszczony sok, wykorzystywany później do produkcji napojów - mówi Monika Ławniczak, kierownik działu handlowego spółki Vinkon. - Od trzech lat rozwijamy też produkcję cydru, który od roku rozlewamy również do butelek - wcześniej tylko do beczek.
Winiarska spółka korzysta przede wszystkim z owoców z wielkopolskich i kujawskich sadów. Jedynie w czasie słabszego zbioru posiłkuje się jabłkami kupowanymi w innych regionach kraju.

Polskie są najlepsze

Oprócz produkcji na skalę przemysłową, z jabłek korzystają też mniejsi wytwórcy.
Co prawda o cukierniach wielkości bydgoskiego Sowy trudno mówić w kategoriach „rzemieślnik”, to jednak dzięki używanym technologiom, często z kilkudziesięcioletnim rodowodem, ich praca podobna jest do manufaktur.
- W produkcji naszych wypieków używamy polskich owoców - są najlepsze, a dzięki krótkiej drodze transportu - zachowują odpowiednią świeżość i smak - tłumaczy Łukasz Topolewski, specjalista ds. marketingu w cukierni Sowa. - W naszej firmie panuje duża sezonowość. Na bieżąco wykorzystujemy owoce, pojawiające się na polach i w sadach. Obecnie są to m.in.: wiśnie, maliny, poziomki, borówki i śliwki.
Czy ostatnia akcja spowoduje zwiększone zainteresowanie polskimi jabłkami? - Nie sądzę, chyba że akcja potrwa długo i na stałe zmieni polskie przyzwyczajenia. Sytuacje może też zmienić wprowadzenie nowych produktów, jak na przykład cydr - mówi Izabela Babula ze Stovitu.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lasuchhh
to moze Sowa obnizy ceny na jablecznik??
T
To ja
Więcej jabłek na naszym rynku, no tak - chcąc mieć zbyt na nie wystarczy obniżyć cenę aby jabłka schodziły, a nie były wyrzucane na kompost....!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodaj ogłoszenie