Kto wypuścił toksyczną mąkę?

Katarzyna Pietraszak
Ponad trzydziestokrotne przekroczenie normy toksyn stwierdzono w mące, którą wczoraj przyniosła do bydgoskiego sanepidu jedna z mieszkanek.

Ponad trzydziestokrotne przekroczenie normy toksyn stwierdzono w mące, którą wczoraj przyniosła do bydgoskiego sanepidu jedna z mieszkanek.

<!** Image 2 align=right alt="Image 44259" sub="Badania mąki w sanepidzie prowadzi kierownik oddziału analiz instrumentalnych Janusz Chociszewski">Od kilku dni w związku z aferą mączną inspektorzy sanitarni pobierają próbki mąk sprzedawanych w bydgoskich sklepach. Podobne badania wykonuje się ma mąkach pobranych w hurtowniach i młynach w całym kraju.

W sklepach bezpiecznie?

Wczoraj po południu bydgoski sanepid uzyskał pierwsze wyniki. Zdaniem Stanisława Gazdy, rzecznika prasowego Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy, próby mąki żytniej i kukurydzianej pobrane z partii aktualnie sprzedawanych w sklepach nie dały podstaw do niepokoju. Natomiast szokujące wyniki dało badanie maki, jaką wczoraj do stacji przyniosła rano jedna z bydgoszczanek. Mąka jest skażona ochratoksyną „A” i to w stopniu przerażającym. Norma została przekroczona trzydziestokrotnie - powiedział Gazda. Jest to mąka z tej samej partii, którą badał wcześniej prof. Jan Grajewski z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Jej termin ważności do spożycia minął w lipcu ubiegłego roku. Wszystko wskazuje na to, że wyprodukowano ją ze spleśniałych zbóż - usłyszeliśmy. Oznacza to, że trafiła do sklepów z niebezpiecznymi dla zdrowia i życia mikrotoksynami.

Ktoś się podszył

Z nieoficjalnych informacji wynika, że mąkę na rynek wypuściła firma „Polskie Młyny” z Warszawy, która posiada magazyn w Nakle. Niestety, nie ma stuprocentowej pewności, że to właśnie ta firma jest producentem „zabójczej mąki”.

- Nie mamy sobie nic do zarzucenia. Spełniamy wszystkie wymogi. Mogło być tak, że podrobiono nasze opakowanie i wprowadzono mąkę do obrotu pod naszym szyldem - powiedziała nam Irena Jagielska, rzeczniczka prasowa „Polskich Młynów”.

<!** reklama left>- Prowadzimy produkcję spełniając wszystkie krajowe, a także zagraniczne wymogi dotyczące bezpieczeństwa żywności - czytamy w oświadczeniu przesłanym porzez zarząd firmy. - W 2006 roku przeszliśmy z wynikiem pozytywnym 26 kontroli przeprowadzonych przez sanepid, Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz 9 audytów przeprowadzonych przez akredytowane w UE firmy. Z całą odpowiedzialnością stwierdzamy, że nasze wyroby spełniają wszystkie wymogi i jesteśmy pewni ich jakości i bezpieczeństwa dla konsumentów w gwarantowanym okresie przydatności do spożycia. Regularnie zlecamy do akredytowanych instytucji kontrolnych przeprowadzanie analiz zboża i maki po kątem zawartości mikotoksyn, pestycydów i pierwiastków ciężkich - czytamy. W piśmie które otrzymaliśmy z Warszawy, zarząd apeluje do profesora Jana Grajewskiego z UKW o „wyjaśnienie znaczenia i celu badań przeprowadzonych na przeterminowanej blisko 6 miesięcy mące niewiadomego pochodzenia”.

Ile jej zjedliśmy?

Marek Szczygielski, wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, powiedział wczoraj, że nadal nie wiadomo, ile skażonej mąki trafiło na rynek, i ile sklepów się w nią zaopatrzyło. - Wszystko dlatego, że nie mamy całkowitej pewności, kto jest producentem. Proceder podszywania się pod firmy jest nam znany. Niewykluczone, że w tym przypadku również tak było. Ciągle pracujemy nad wyjaśnieniem pochodzenia i dalszymi losami mąki - dodał M. Szczygielski.

Sprawą zainteresowała się również bydgoska prokuratura, która prawdopodobnie zbada również wątek „podrabiania znaków firmowych”. - Czekamy na oficjalne wyniki badań przeprowadzonych przez sanepid. Prawdopodobnie zostanie wszczęte śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ludzi - poinformował wczoraj Janusz Karczmarek, zastępca szefa Prokuratury Bydgoszcz - Północ. Decyzja zapadnie na początku przyszłego tygodnia.

Przypomnijmy, że afera mączna wybuchła w ubiegłym tygodniu po tym, jak o szokujących wynikach badań zespołu badawczego z UKW poinformowało Radio „PiK” i „Express Bydgoski”. Kierownik zespołu badawczego, prof. Jan Grajewski z Zakładu Fizjologii i Toksykologii, ujawnił wtedy wyniki badań naukowych prowadzonych w ramach trzyletniego programu realizowanego pod auspicjami Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Obecnie naukowcy badają kawę. Wyniki znane będą w połowie marca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie