Coraz bliżej moment, w którym skończy się wydolność polskiej służby zdrowia

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Oddział intensywnej opieki medycznej dla chorych na COVID-19 we Wrocławiu
Oddział intensywnej opieki medycznej dla chorych na COVID-19 we Wrocławiu PAWEL RELIKOWSKI / POLSKAPRESS
W wielu regionach Polski zaczyna brakować miejsc dla chorych na COVID-19. Trwa więc gorączkowe przekształcanie kolejnych szpitali na placówki zajmujące się głównie lub wyłącznie walką z epidemią. Według ministra zdrowia łączna liczba dla chorych z koronawirusem wzrośnie niebawem do ponad 13 tysięcy. Ale to i tak za mało.

Lawinowy wzrost zachorowań na COVID-19 notowany w Polsce od drugiej połowy września doprowadził już polską służbę zdrowia do granic wydolności. Z całego kraju płyną doniesienia o braku miejsc w szpitalach zakaźnych i jednoimiennych. Dotyczy to niejednokrotnie całych województw. Tak było w czwartek na przykład w lubelskim - w internetowym systemie informacji o dostępności miejsc przy każdej tamtejszej placówce zajmującej się zwalczaniem COVID-19 znajdowała się albo cyfra zero, albo liczba ujemna (co oznacza tworzone ad hoc dostawki). W województwie mazowieckim analogiczna sytuacja powtórzyła się już kilkakrotnie - podobnie jest i w innych regionach.

W niedzielę liczba zajętych przez chorych na COVID-19 miejsc szpitalnych wyniosła w skali całego kraju 4924. To więcej niż połowa dostępnych w tym momencie zasobów, które wynoszą ok 9,5 tysiąca łóżek. W najbliższych dniach ta liczba wzrośnie - bo próbując nadążyć za skalą wzrostów zachorowań resort zdrowia i wojewodowie przekształcają na potrzeby chorych z koronawirusem kolejne placówki. Za sprawą utworzenia 16 tak zwanych szpitali koordynacyjnych liczba miejsc dla chorych na COVID-19 ma wrosnąć o prawie 4 tysiące - do łącznie ok. 13 200-13 300. Szpitalami koordynacyjnymi - po jednym w każdym województwie - mają zostać dotychczasowe szpitale specjalistyczne 3 poziomu - takie jak szpital MSWiA w Warszawie czy 7 Szpital Marynarki Wojennej w Gdańsku. Do tego należy dodać manewry przekształcania szpitali i oddziałów na potrzeby zwalczania epidemii - to działania o różnej skali przeprowadzane na poziomie samych województw.

W służbie zdrowia trwa wysilony wyścig z koronawirusem, który w ostatnich tygodniach niemal codziennie zwiększa tempo. W sobotę ministerstwo zdrowia odnotowało 5300 nowych zachorowań. W niedzielę było ich wprawdzie o tysiąc mniej, jednak przyczyna tego stanu rzeczy jest prozaiczna - w weekendy tempo przeprowadzania testów zawsze dotąd spadało, co przekładało się również na statystyki zachorowań.

4 czy 5 tysięcy zakażeń dziennie to kompletnie inna skala epidemii niż ta, której doświadczyliśmy wiosną. Obecne dzienne wzrosty liczby zakażeń są dziesięciokrotnie wyższe niż te notowane w marcu i kwietniu. Skala obciążenia szpitali, lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych tym samym wzrosła o cały rząd wielkości.

Coraz częstszym zjawiskiem stały się długie kolejki karetek z pacjentami oczekującymi na przyjęcie przed szpitalnymi oddziałami ratunkowymi i zakaźnymi. W ostatnim tygodniu widziano je już między innymi w Warszawie pod Szpitalem Czerniakowskim i szpitalem im. Orłowskiego, we Wrocławiu przed SOR szpitala na Borowskiej a także w Mielcu, gdzie pacjenci czekali w karetkach po 4 godziny.

Media donoszą o kolejnych przypadkach wielogodzinnych podróży chorych na COVID-19 pacjentów karetkami od szpitala do szpitala w poszukiwaniu wolnych miejsc. Wszystko wskazuje na to, że skończyło się to już niestety tragedią - w Nysie w karetce pod tamtejszym szpitalem zmarł po ponad godzinnej reanimacji chory na COVID-19 61-latek. Jak podaje nto.pl powołując się na nieoficjalne informacje, szpital nie mógł go przyjąć ponieważ nie było w nim już ani jednego wolnego łóżka z respiratorem - chory był zaś już w ciężkim stanie i wspomaganie akcji oddechowej byłoby dla niego jedynym możliwym ratunkiem.

Minister zdrowia po raz pierwszy w trakcie jesiennej fali pandemii informował o zwiększeniu liczby łóżek dla chorych na COVID-19 pod koniec września. Dotyczyło to uruchomienia ok. 1,2 tysiąca nowych miejsc, jednak tylko w 4 województwach, w których najbardziej ich wówczas brakowało.

W ostatni czwartek miejsc w całym kraju było 9,5 tysiąca. Z kolei miejsc pod respiratorami - przeznaczonych dla chorych na COVID-19 było 838. - Mamy ok. 500 wolnych respiratorów dla chorych z COVID-19, ale mamy jeszcze ponad 500 respiratorów w magazynach - mówił wtedy premier Mateusz Morawiecki. Chorych potrzebujących respiratora było wtedy niespełna trzystu. Cztery dni później - w niedzielę - było ich już jednak 383. Na obecnym etapie liczba zajętych respiratorów zwiększa się o ok. 20-40 na dobę.

Ruch z przekształceniem szpitali wojewódzkich na szpitale koordynacyjne zwiększa pulę dostępnych miejsc do ponad 13 000 - musimy jednak pamiętać, że cały proces przekształcania szpitali potrwa jeszcze co najmniej kilka dni. Wyłączenie z normalnego funkcjonowania wielkich wojewódzkich szpitali odbije się zaś na dostępności miejsc dla chorych na wszystkie inne niż COVID-19 schorzenia.

Podobnie rzecz ma się z działaniami przekształceniowymi, które odbywają się na poziomie województw. Na przykład województwie lubelskim sześć szpitali drugiego poziomu (czyli tzw. wojewódzkich, udzielających pomocy specjalistycznej) dostało od wojewody Lecha Sprawki polecenie wstrzymania planowych przyjęć niezabiegowych oraz wypisania tych pacjentów, w wypadku których to możliwe, do domu. Pozostali mają być stopniowo przeniesieni do szpitali pierwszego poziomu. Szpitale, które mają wstrzymać przyjęcia, to placówki w Łukowie, Białej Podlaskiej, Chełmie, Tomaszowie Lubelskim, Włodawie i Biłgoraju. Każda z nich ma przeznaczyć wszystkie zwolnione w ten sposób zasoby na zwiększenie liczby miejsc dla pacjentów z koronawirusem - ma ich powstać po kilkadziesiąt w każdym z objętych decyzją szpitali.

Oczywiście skutkiem tego działania będzie zwiększenie obciążenia pozostałych szpitali regionu. Dlatego 14 szpitali pierwszego poziomu dostało polecenie przejęcia pacjentów z tych sześciu wymienionych placówek i przygotowania się na konieczność radzenia sobie bez ich specjalistycznego zaplecza.

Przy obecnych poziomach wzrostów zakażeń tego typu działania będą mogły być skuteczne nie dłużej niż przez kilka tygodni - zasoby polskiej służby zdrowia nie są bowiem niewyczerpane. Już dziś jednak gra toczy się o to, by uniknąć scenariusza znanego z Lombardii czy niektórych regionów Hiszpanii. Scenariusza, w których system ochrony zdrowia nie będzie już w stanie nadążać za tempem rozwoju epidemii - co może skutkować znacząco zwiększoną śmiertelnością wśród chorych. Największym problemem może być dostępność miejsc pod respiratorami i - może jeszcze bardziej - niedostatek personelu do ich obsługi, przede wszystkim anestezjologów, których w polskiej służbie zdrowia brakowało od lat.

- Jeśli w tej chwili powszechnie i solidarnie nie zmienimy naszego lekceważącego postępowania, to za miesiąc spotka nas tragedia całkowicie zablokowanego systemu opieki zdrowotnej. Już teraz wolne miejsca w szpitalach kończą się bardzo szybko. Grozi nam to, że w najbliższym czasie wielu ludzi pozbawionych pomocy umrze w domach lub nawet na ulicach - napisali naukowcy z interdyscyplinarnego zespołu doradczego ds. COVID-19 Polskiej Akademii Nauk, którzy wydali właśnie zbiór kilkunastu zaleceń mających ograniczyć rozprzestrzenianie koronawirusa. Wśród nich jest oczywiście noszenie maseczek, ograniczenie aktywności poza domem - przede wszystkim przez seniorów, rygorystyczne podejście do restrykcji sanitarnych. Jeśli chcemy więc jakkolwiek pomóc przeciążonej służbie zdrowia, pozostaje nam słuchać naukowców.

Zaostrzenie restrykcji. Cała Polska w strefie czerwonej

Wideo

Materiał oryginalny: Coraz bliżej moment, w którym skończy się wydolność polskiej służby zdrowia - Polska Times

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
12 października, 9:01, mbb:

Ja jestem zszokowany że, gość który był szefem NFZ, jako minister wydaje decyzje które świadczą o tym że nie ma on pojęcia jak realnie funkcjonuje branża ochrony zdrowia . Wg obecnego prawa to nie jest żadna służba jak to bełkoczą wszyscy w telewizorach.

ależ on jest specem od zarządzania kryzysowego, wywołuje kryzys i nim zarządza, gdzie ma być gorzej a gdzie jeszcze gorzej

a
agawww
12 października, 09:01, mbb:

Ja jestem zszokowany że, gość który był szefem NFZ, jako minister wydaje decyzje które świadczą o tym że nie ma on pojęcia jak realnie funkcjonuje branża ochrony zdrowia . Wg obecnego prawa to nie jest żadna służba jak to bełkoczą wszyscy w telewizorach.

Dokładnie, zgadzam się w 100%!!!!

G
Gość

Zawsze była niewydolna służba zdrowia nic nowego 🤑🤑🤑🤑🤑🤑🤑🤑🤑

A
Antoni Adam
12 października, 12:51, jhaaaa:

Gdzie jest 70 milionow za wybory kopertowe ????????????????????? Zlodzieje

To wina opozycji i Tuska! To dzięki nim Panu Sasinowi nie udało się przeprowadzić wyborów

A
Antoni Adam

Polska pod rządami PIS jest NIEWYDOLNA!!!!

Widać to dokładnie poprzez COVID - szpitale i służba zdrowia przez OSTATNIE lata dzięki Kaczyńskiemu cofa się rok rocznie do tyłu.

Niestety ale muszę przyznać:

Za czasów PO i PSL nie było problemu z COVIDem

Dobrze że mieszkam zagranicą - nie mam problemu w razie czego ze szpitalem.

j
jhaaaa

Gdzie jest 70 milionow za wybory kopertowe ????????????????????? Zlodzieje

P
Pola

Przecież antykowidowcy uważają, że covid to ściema. Maseczek nie noszą, bo są bezużyteczne. Skoro służba zdrowia przewiduje czarny scenariusz, to może już teraz zaprosić ich na wolontariat na Arkońską

z
z Niemodlina
12 października, 05:54, teniss:

Co zrobił PiS? Ano dał 2 miliardy na TVP, 100 mln na TV Trwam oraz 60 mln na niezrealizowane wybory. Żarty żartami, ale prawie nic nie zrobili, aby przygotować nas do jesiennego nawrotu pandemii.

No ale ten rząd od początku nic nie robi. 5 lat rządzenia i ani jednej poważniejszej inwestycji na koncie. Krótki rozkopany odcinek A1 i rów Kaczyńskiego i to w zasadzie koniec.

Gdy w debacie szefów sztabów prezydenckich zapytali Bortniczuka o JEDEN przykład dużej inwestycji infrastrukturalnej, to spuścił głowę, chrząknął nerwowo dwa razy i to był koniec wypowiedzi.

m
mbb

Ja jestem zszokowany że, gość który był szefem NFZ, jako minister wydaje decyzje które świadczą o tym że nie ma on pojęcia jak realnie funkcjonuje branża ochrony zdrowia . Wg obecnego prawa to nie jest żadna służba jak to bełkoczą wszyscy w telewizorach.

t
teniss

Co zrobił PiS? Ano dał 2 miliardy na TVP, 100 mln na TV Trwam oraz 60 mln na niezrealizowane wybory. Żarty żartami, ale prawie nic nie zrobili, aby przygotować nas do jesiennego nawrotu pandemii.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3