Bydgoski Monar pod lupą Kujawsko-Pomorskiego NFZ i policji

Piotr Schutta
Piotr Schutta
- To jest burza w szklance wody, wynikająca z naszej pomyłki administracyjnej, a nie z celowego działania - tłumaczy Ryszard Częstochowski, założyciel bydgoskiej poradni Monar
- To jest burza w szklance wody, wynikająca z naszej pomyłki administracyjnej, a nie z celowego działania - tłumaczy Ryszard Częstochowski, założyciel bydgoskiej poradni Monar Dariusz Bloch
Poradnia leczenia uzależnień musi się wytłumaczyć z kilkudziesięciu fikcyjnych porad diagnostycznych. Śledczy sprawdzają, czy doszło do wyłudzenia pieniędzy za usługi, których nie wykonano. Zarzutów jeszcze nie postawiono.

Sprawa została ujawniona przypadkowo przez byłego ucznia LO nr VIII w Bydgoszczy, z budynkiem której przed laty sąsiadowała poradnia Monar.

Pacjenci z pogadanek

Z racji bliskiego położenia wychowawcy często gościli w Monarze, przyprowadzając całe klasy na tak zwane pogadanki, mające charakter zajęć profilaktycznych. Uczniowie nie mieli jednak pojęcia, że w rozliczeniach z Narodowym Funduszem Zdrowia wykazywani są jako pacjenci, którym udzielona została porada diagnostyczna, wyceniona na 66 złotych i 15 groszy.

- W związku z moją współpracą z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego zostałem zobligowany do wypełnienia dość obszernej ankiety, w której część pytań dotyczyła przebytych chorób i leczenia, między innymi z uzależnień. Oczywiście nie leczyłem się nigdy z takich przypadków - zapewnia nasz rozmówca (personalia do wiadomości redakcji).

Łatwo wyobrazić sobie jego zdziwienie, gdy podczas rozmowy weryfikacyjnej z oficerem ABW zapytany został o odbytą w Monarze terapię. Po sprawdzeniu w Zintegrowanym Informatorze Pacjenta okazało się, że faktycznie, mężczyzna figuruje jako klient Monaru, któremu w listopadzie 2008 roku udzielono 45-minutowej porady diagnostycznej.

- Nie pamiętam, żebym miał kiedykolwiek do czynienia z Monarem. Najwyżej w liceum na godzinie wychowawczej. To jednak dziwne, bo naukę w szkole średniej ukończyłem w 2002 roku - nie rozumie. Za pośrednictwem ZIP złożył skargę do NFZ.

W marcu br. fundusz zawiadomił policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Monar - wyłudzenia pieniędzy za usługę medyczną, której, zdaniem funduszu, poradnia nie wykonała.

Początkowo wszystko wskazywało na to, że sprawa zostanie umorzona z racji niskiej kwoty wyłudzenia i wyjaśnień pracowników Monaru, którzy przyznali się do pomyłki administracyjnej. Z czasem jednak zaczęły napływać do NFZ identyczne skargi od innych osób. Wszczęto dochodzenie w sprawie o oszustwo.

Fundusz zdrowia rozesłał też do ponad 200 osób ankietę, w której pyta, czy osoby te były konsultowane przez Poradnię Profilaktyki, Leczenia i Terapii Uzależnień Monar w Bydgoszczy. Sprawdzany jest okres od stycznia do grudnia 2008 roku.

Do tej pory wróciło ok. 50 ankiet, w których tylko osiem osób potwierdziło udzielenie im świadczenia. - Barbara Nawrocka

- Do tej pory wróciło do nas około 50 ankiet, w których tylko osiem osób potwierdziło udzielenie im świadczenia przez Monar. Reszta zaprzecza, twierdząc, iż nigdy nie leczyła się w przedmiotowej poradni, tylko wysłuchała tak zwanej pogadanki w szkole lub w Monarze - mówi Barbara Nawrocka, rzecznik Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy, i dodaje, że sprawa nadal jest wyjaśniana.

Bałagan w papierach

Jak wynika z pisma NFZ, które otrzymała nasza redakcja, „pojedyncze pogadanki przeprowadzane przez pracowników placówki zarówno na terenie poradni, jak i w szkołach (...) nie były i nie są poradami w rozumieniu świadczenia zdrowotnego, które należy przedstawiać do rozliczenia Narodowemu Funduszowi Zdrowia”.

- To jest burza w szklance wody, wynikająca z naszej pomyłki administracyjnej, a nie z celowego działania - tłumaczy Ryszard Częstochowski, założyciel bydgoskiej poradni Monar. - Sprawa wraca do nas jak bumerang. Po kontroli NFZ w 2009 roku, która wykazała nasze błędy, oddaliśmy przecież kilka tysięcy złotych - dodaje. Nie umie jednak wyjaśnić, jak można „przez pomyłkę” wykazać do rozliczenia całą klasę uczniów. W dodatku po kilku latach.

- Administracyjnie nawaliliśmy. Bałagan. Ale nie celowe działanie - powtarza.

- Nieporozumienie się wkradło i sami nie wiemy, dlaczego - mówi Bogna Kotulak, kierowniczka poradni. - To były zajęcia psychoedukacyjne, które wykazywaliśmy jako konsultacje, ponieważ w programie medycznym nie było wówczas innej możliwości. Ale to już wyjaśniliśmy - tłumaczy.

Według NFZ, wspomniana kontrola dotyczyła innego okresu i zakresu merytorycznego.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
fan

raczej za NFZ trzeba się zabrać, MONAR uratował setki ludzi z narkomanii.

L
Lucha

Ten Monar to farsa nie pomagają a szkodzą może ktoś w końcu się tym zainteresuje

c
cezar

nic nowego,polskie gowno

b
buj

A gość gra guru w śród bydgoskich literatów. Może napisze kryminał ze sobą w roli głównej.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3