Awantura o miejsca parkingowe na Kapuściskach. - To po prostu kradzież - mówi spółdzielca

Sławomir Bobbe
Sławomir Bobbe
Prywatne miejsca do parkowania tak naprawdę zostały stworzone w czynie społecznym i za pieniądze wszystkich spółdzielców - twierdzi pan Andrzej z Kapuścisk.
Prywatne miejsca do parkowania tak naprawdę zostały stworzone w czynie społecznym i za pieniądze wszystkich spółdzielców - twierdzi pan Andrzej z Kapuścisk. Dariusz Bloch
Udostępnij:
Nic tak nie rozpala sąsiedzkich waśni na Kapuściskach, jak miejsca parkingowe, a właściwie ich brak. Spółdzielcy z jednego bloku zaanektowali teren parkingu, pozostali nie kryją irytacji.

Przebudowa zajezdnia tramwajowa przy ul. Toruńskiej w Bydgoszczy

Problem z dostępnością miejsc parkingowych występuje na wielu bydgoskich osiedlach, ale szczególnie dotkliwy jest na Kapuściskach, gdzie zabudowa i infrastruktura drogowa nie przystają do obecnej rzeczywistości. Samochodów jest coraz więcej, miejsc parkingowych ubywa. A teraz - przynajmniej ogólnodostępnych - jest jeszcze mniej.

Budzi to niezadowolenie mieszkańców zwłaszcza wtedy, gdy dotychczas mogli gdzieś parkować, a teraz parkować nie mogą. Tak jak na parkingu przynależącym obecnie do bloku przy ul. Wojska Polskiego 24.

To Cię może też zainteresować

To spółdzielcy płacili za parking

Pan Andrzej, mieszkaniec bloku przy ul. Kombatantów nie zamierza pogodzić się z taką niesprawiedliwością. Zebrał już około 60 podpisów od niezadowolonych mieszkańców i oczekuje, że spółdzielnia przywrócić tutaj dotychczasowe zasady parkowania.

- To co się tu wydarzyło to absolutny skandal. Te miejsca parkingowe należą do spółdzielni, a więc wszystkich mieszkańców. Co więcej, budowali je mieszkańcy w ramach czynu społecznego, poszły na to m. in. pieniądze spółdzielców. Przez cały czas można tu było parkować bez problemów, kto mieszka na Kapuściskach wie, jak ciężko znaleźć miejsce dla samochodu, zwłaszcza po południu. Tymczasem teren ten przekazano po prostu we władanie mieszkańcom jednego bloku, którzy za grosze mogli wykupić "kłódki" do słupków ograniczających wjazd na miejsce parkingowe. Teraz zostawić tu auto mogą tylko właściciele kluczyków. A taki kluczyk mogą mieć nawet ci, którzy auta nie mają, ale udostępniają komuś swoje miejsce - zauważa spółdzielca.

18 lat temu nikt grodzić terenu nie zamierzał

Problem jest jednak głębszy. Mieszkańcy bloku z Wojska Polskiego "dogrzebali się" do uchwały spółdzielni z 2004 roku, w myśl której wyodrębniono własność lokali w tym bloku, na działce będącej w użytkowaniu wieczystym RSM "Jedność". Wtedy nikt nie myślał o tym, że w uchwale należałoby zaznaczyć, że odrębna własność nie oznacza zamknięcia terenu. W 2004 roku nikt nie przypuszczał, że właściciele lokali zechcą przejąć na wyłączność również teren przy bloku. Tak się stało, gdy problem z miejscami parkingowymi zaczął narastać - spółdzielcy z Wojska Polskiego postanowili więc zabezpieczyć swoje interesy, powołując się na wspomnianą uchwałę.

- Rozmawiałem z zarządem i radą nadzorczą spółdzielni, przyznali mi rację, że gdyby ten teren był wydzielony przy podziale gruntów dziś nie byłoby żadnego problemu. Teraz ci mieszkańcy mówią, że to jest ich parking, bo to na ich działce. A to nie są groszowe sprawy, tylko grube pieniądze. Pieniądze, które odebrano spółdzielcom i za bezcen dano wąskiej grupie ludzi. Przecież oni nawet za to nie zapłacili. Powiedziałem im prosto w oczy, że to jest normalna kradzież, kazali mi się liczyć ze słowami - opowiada pan Andrzej.

Za ciasno nawet na śmietnikowe wiaty

- To sprawa sprzed 18 lat. każda ze stron ma swoje argumenty, które staramy się rozumieć. Tyle, że kiedyś panowano 1 miejsce parkingowe na pięć mieszkań, teraz to 1,2 mieszkania na miejsce parkingowe. Problem parkowania trzeba rozwiązać systemowo, budując na przykład parkingi podziemne. W tym konkretnym wypadku mieszkańcy mieli prawo ograniczyć dostęp innym do swojej własności - podkreśla Grzegorz Dudziński, prezes RSM "Jedność". - Każdy z bloków ma swój teren, ale nie przy każdym można stworzyć miejsca parkingowe, muszą zostać zachowane odległości od okien i tak dalej, nie wszędzie jest to w ogóle możliwe. Jest tak ciasno, ze jako spółdzielnia mamy problem z ustawianiem wita śmietnikowych - też nie mogą stać zbyt blisko okien, a jednocześnie muszą mieć dostęp do drogi publicznej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie