Alkohol leje się strumieniami

Andrzej Pudrzyńskir
Awantury, libacje, pękające ściany – każdemu z mieszkańców budynku socjalnego we Wiągu przeszkadza coś innego. Żaden z nich nie jest zadowolony, że musi tu mieszkać.

Awantury, libacje, pękające ściany – każdemu z mieszkańców budynku socjalnego we Wiągu przeszkadza coś innego. Żaden z nich nie jest zadowolony, że musi tu mieszkać.

<!** Image 2 align=right alt="Image 43675" sub="- Kiedy się wprowadziliśmy w mieszkaniu było pełno usterek. Jedna wielka partanina - mówi Zbigniew Malinowski">Tylko w listopadzie i grudniu ubiegłego roku policja ze Świecia interweniowała w „socjalu” we Wiągu aż dziesięć razy. Główny powód – alkohol i kłótnie. Trafiła się też matka, która zostawiła na kilka dni dzieci bez opieki i poszła imprezować do sąsiadki (o sprawie pisaliśmy w „Expressie”).

- Są tu może ze trzy normalne rodziny. Co do reszty, to szkoda gadać. Wódka leje się u nich strumieniami – macha z rezygnacją ręką jedna z mieszkanek.

Zbigniew i Jolanta Malinowscy wprowadzili się tu, podobnie jak większość, w październiku ubiegłego roku. Poprzednio mieszkali przy ul. Tucholskiej w Świeciu, czyli na tzw. Miasteczku.

- Dobrze nam się tam żyło. Wszyscy się znali. Ludzie też tam pili, ale nawet jak któryś „miał wzięte”, to na widok znajomego już z daleka się witał. Kultura. Nie to co tu – mówi Jolanta Malinowska.

<!** reklama left>Malinowscy przeprowadzili się do Wiąga z szóstką dzieci. Dostali 50-metrowe mieszkanie: kuchnia, łazienka i dwa pokoje. Miało tu być lepiej niż na Miasteczku. Faktycznie, mieszkania na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie ładnych i solidnych. - Jak się wprowadzaliśmy, to na dzień dobry pękła rura w łazience i woda zalała mieszkanie. Była też masa innych usterek. Taka to solidność. Jedna wielka partanina – denerwuje się Zbigniew Malinowski.

Ich 11-letni syn jest chory na astmę. Żeby dym z pieca w kuchni nie wdzierał się do całego mieszkania i nie dusił chłopca, Malinowski zbudował ściankę działową. Oddziela ona piec od pozostałych pomieszczeń. Nie spodobało się to kominiarzom i kazali ściankę zburzyć.

- To co, mam pozwolić, żeby mi dziecko zadusiło? – pyta Zbigniew Malinowski.

Inni lokatorzy skarżą się z kolei, że pękają im ściany. W mieszkaniu na parterze okno zastępuje czarny worek. Mieszka tam kobieta, której odebrano dzieci.

- Teraz mieszka sama i imprezuje każdego dnia. Okno wybił niedawno jakiś pijany gość, po kolejnej awanturze – mówi jej sąsiadka.

Z nią samą nie udało się porozmawiać. Nikt nie otwierał drzwi.

- O przyszłości dzieci tej pani zdecyduje sąd - wyjaśnia Lidia Lemańska, kierowniczka Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu. - Niestety, mieszkańców bloków socjalnych charakteryzuje często postawa roszczeniowa. Oczekują od gminy wszystkiego, twierdząc, że im się to należy. A to oni sami powinni, przede wszystkim, zadbać o poprawę swojego bytu. Z naszej strony robimy wszystko, co możemy, aby im pomóc - przekonuje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie