78-latek z Bydgoszczy nie żyje. Sąsiedzi chcieli pomóc, ale on tej pomocy nie chciał

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Sąsiedzi oferowali wsparcie, ale mężczyzna niczego od nikogo nie chciał. Ewentualnie o zrobienie zakupów prosił.
Sąsiedzi oferowali wsparcie, ale mężczyzna niczego od nikogo nie chciał. Ewentualnie o zrobienie zakupów prosił. Anna Kaczmarz/zdjęcie ilustracyjne
78-latek z Bydgoszczy nie miał rodziny, ale miał niezdiagnozowaną chorobę. - Chcieliśmy pomóc, ale on tę pomoc odtrącał - mówią sąsiedzi. W tym tygodniu pochowali starszego pana.

Zobacz wideo: Bydgoska policja ostrzega przed oszustwami "na wnuczka"

Pan Staś mieszkał w zakładowym mieszkaniu w bloku niedaleko bydgoskiego Fordonu. - Żona zmarła mu kilka lat temu - opowiadają sąsiedzi. - Dzieci z tego małżeństwa się nie urodziły. Pan miał pieska, z którym często wychodził na spacery. Po śmierci pieska, przestał ruszać się z domu. Nawet po zakupy nie chodził. Sąsiedzi go w tym wyręczali. Czasem pan Staś komuś odburknął, że nie ma powodu do wychodzenia, więc nie wychodzi.

Lekarzy unikanie

To był chyba ten czas, gdy z panem Stasiem zaczęło dziać się źle. - Został zupełnie sam. Chyba depresja go dopadła albo inna choroba psychiczna, chociaż ta nie została stwierdzona, bo pan unikał lekarzy.

Innych ludzi też unikał. - W bloku, jak to w bloku, jeden o drugim sporo wie, ale nikt nic nie wiedział o panu Stasiu - opisują go znajomi z jednej klatki schodowej. - Tyle że kiedyś pracował na całkiem fajnym stanowisku. Był małomówny, zamknięty w sobie, tajemniczy. Dla nas nie stanowił zagrożenia, ale dla samego siebie.

Kontynuują: - Przed laty był potężnym chłopem. Po śmierci żony i po tym, jak stracił psa, zaczął chudnąć. To nie było naturalne chudnięcie, może cierpiał na jadłowstręt.

Czytelnicy wspominają również o nienaturalnym zachowaniu bydgoszczanina. - Pan Staś przestał dbać o mieszkanie. Nie był zbieraczem śmieci, ale swoich nie wynosił. Nie mył się, przestał kąpać. Załatwiał się do butelek, które przechowywał w mieszkaniu. Brudził ściany, podłogę, pościel i meble. Prusaki biegały po mieszkaniu, a one przecież z brudu się biorą.
Najemca musiał mieć kontakt z rzeczywistością. Tak sądzą znajomi. Chociażby pamiętał o płaceniu czynszu.

Drzwi zamknięte

Sąsiedzi oferowali wsparcie, ale mężczyzna niczego od nikogo nie chciał. Ewentualnie o zrobienie zakupów prosił. Sąsiadki próbowały wejść do niego. Nadaremnie.

Wpuszczał za to pracownice socjalne. - Pierwsza pokazywała się u niego dwa razy w tygodniu. Zostawała godzinę. To były raczej wizyty niż pomoc. Kobieta widziała, że pan ma brudną pościel. Te butelki, których zawartość cuchnęła, socjalna też zauważała, jednak nie sprzątała, nie ogarniała. Tego, że pan Staś ma kłopot natury psychicznej, swojemu szefostwu nie zgłaszała.
Zmieniły się opiekunki. - Przyszła nowa pani i od razu zainterweniowała - opowiadają lokatorzy bloku.
Półtora tygodnia temu starszy bydgoszczanin trafił do szpitala.

Ostatnie pożegnanie

Sąsiedzi dodają: - Pan Staś był niedożywiony. Na oddziale dostał kroplówki. Leżał kilka dni. Organizm nie wytrzymał. Sąsiad zmarł. W tym tygodniu odbył się pogrzeb.

Wśród nas też żyją samotni, chociaż w tłumie. Potrzebują pomocy, ale ją odrzucają. Gdy stan fizyczny lub psychiczny człowieka się pogarsza, powinny zadziałać służby. Trzeba je jednak powiadomić. Warto zgłosić sprawę do ośrodka pomocy społecznej, administracji, wspólnoty mieszkaniowej czy przychodni. Policja tak samo może zadziałać.
- Panu Stasiowi już nikt nie pomoże. Na tym świecie spędził 78 lat - kończą znajomi z jego bloku.

PS. Imię bohatera zostało zmienione.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: 78-latek z Bydgoszczy nie żyje. Sąsiedzi chcieli pomóc, ale on tej pomocy nie chciał - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Gdy zaczynam czytać jakiś artykuł i wydaje mi się on bardzo dziwny, jakby z książek z baśniami wyhety, to od razu wiem, że to Pani Piojda.

Proszę, niech naczelny się przyjrzy tej twórczości, bo często wydaje się, że to jakieś literackie aspiracje wychodzą z autorki.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie