Najczęstszym powodem jest spadek liczby urodzeń. Według wyliczeń NFZ, aby utrzymanie placówki miało sens, rocznie na oddziale powinno się przyjmować 400 noworodków. Tymczasem są szpitale, w których trudno osiągnąć połowę takiego wyniku.
Jednymi z zamkniętych oddziałów są te znajdujące się w szpitalach w Skwierzynie oraz w Kostrzynie nad Odrą na Lubelszczyźnie. Zawieszenie działalności oddziału na razie dotyczy okresu od lipca do końca roku. Ale nie wiadomo, co będzie dalej.
- Głównym powodem była niska liczba porodów. W Kostrzynie nad Odrą w ubiegłym roku było ich 180, z kolei w Skwierzynie 318. Według zaleceń NFZ, powinno ich być minimum 400. Prognozy demograficzne wskazują, że te liczby nie będą rosły, a wręcz przeciwnie, porodów ma być jeszcze mniej - mówi Onetowi Marta Pióro, rzeczniczka prasowa grupy Nowy Szpital, do której należą obie placówki.
Źródło: Onet.pl
