Zaciągnął 22 tys. zł kredytu. Spłaca, a zostało mu jeszcze około 70 tys. zł. I komornik też mu zabiera z pensji

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Tomek: - Kiedy zaciągałem kredyty, myślałem, że z nich wyjdę. Dziś wiem, że ze spirali zadłużenia się nie wydostanę
Tomek: - Kiedy zaciągałem kredyty, myślałem, że z nich wyjdę. Dziś wiem, że ze spirali zadłużenia się nie wydostanę Pexels.com
Bydgoszczanin mieszka z żoną i teściową. - Cała nasza trójka popadła w długi - przyznaje. - Komornik zaczął mnie ścigać. One mają z jeszcze spokój. Pewnie to spokój tymczasowy.

Zobacz wideo: Pensja minimalna w 2023. Będzie dwukrotna podwyżka

Małżeństwo nie ma własnego mieszkania. - Pochodzimy z ubogich rodzin. Nigdy nie było nas stać na zakup czterech ścian nawet na kredyt, chociaż zawsze pracowaliśmy na etatach. Żona jest sprzedawczynią, ja - sprzątaczem. Nie mam kwalifikacji, żeby znaleźć lepiej płatną robotę. Zarabiam najniższą krajową, czyli 3010 złotych brutto, więc jakieś 2200 na rękę.

Mężczyzna pierwszy kredyt zaciągnął w 2008 roku. Trwał ogólnoświatowy kryzys gospodarczy na rynkach finansowych i bankowych. W domu Tomka też był kryzys finansowy. - Na żadne fanaberie typu samochód czy wycieczka kasy nie chciałem. Na życie nam brakowało. Coś się czasem zepsuło w domu, trzeba było kupić leki albo ciuchy. Dla innych to były wydatki, które dało się pokryć z bieżących pensji. U nas wypłaty szły na mieszkanie i jedzenie. Poszedłem do banku i pożyczyłem 10 000 zł. Parabanki omijałem i omijał będę.

Plan nie wypalił

Zarabiał wówczas około 1000 zł netto. Myślał, że będzie go stać na spłatę rat. Przeliczył się. - Zaciągnąłem kredyt numer 2 w wysokości 5 000 zł, żeby spłacić poprzedni. Wierzyłem, że się uda.

Nie udało się. - Byłem już znany firmom windykacyjnym, ale gdy wybrałem się do banku po kredyt numer 3, to - o dziwo - dostałem pożyczkę. To było 7 000 zł. Wiedziałem, że nie dam rady oddać dwóch poprzednich kredytów. Tkwiłem w spirali długów. Do dzisiaj nie mogę z niej się wydostać.

Banki skierowały sprawę przeciw Tomaszowi do sądu. - Komornik zajął się ściąganiem zaległych kwot - wspomina czytelnik. - Nie unikałem kontaktu z nim. Z drugiej strony nie miałem niczego, co mógłby mi zająć, oprócz pensji. Zgodnie z prawem, kwota wolna od zajęcia to równowartość najniższej krajowej, czyli takiej, jaką otrzymuję w firmie. To oznacza, że komornik nie może zabrać mi ani złotówki.

Zdarzało się natomiast, że Tomek miał nieco wyższą pensję, przykładowo za wczasy pod gruszą albo wyrównanie. - Komornik zabierał wszystko, co wpływało mi na konto powyżej najniższej krajowej. Od ponad 10 lat tak robi, o ile na moim koncie pokazuje się cokolwiek powyżej minimum. Spłacam dług, jak mogę, a i tak do oddania zostało mi mniej więcej 70 000. Tak dług urósł z 22 000 zł, które łącznie pożyczyłem. Nie protestuję, nie kombinuję, niczego nie ukrywam. Niech komornik bierze, skoro takie przepisy.

Dział kadr

Niedawno jednak, jak wskazuje nasz rozmówca, komornik zaczął potrącać mu kwoty z najniższego wynagrodzenia. - We wrześniu bieżącego roku moja wypłata była pomniejszona o 53 złote. Na drugi miesiąc dostałem o 69 zł mniej, a w listopadzie o 260. Niektórzy by mnie wyśmiali, że się tym przejmuję. No, przejmuję, bo w mojej sytuacji to całkiem sporo. Kilkadziesiąt złotych wystarcza nam na zakupy jedzenia na parę dni.

Tomek pofatygował się do działu kadr w swoim zakładzie pracy. Okazało się, że to nie sprawka pracodawcy, lecz komornika.

- Nie mam pojęcia, dlaczego zabiera mi z tego, z czego zabrać nie wolno - kontynuuje sprzątacz. - Żadne pismo o tym do mnie nie doszło, a ponieważ w kancelarii komorniczej mój adres znają.

Bydgoszczanin załamał się po otrzymaniu ostatniej wypłaty. - W listopadzie parę dni przebywałem na chorobowym - opowiada. - Przez to pensję miałem pomniejszoną. Komornik jeszcze bardziej przyczynił się do jej skurczenia. Skutek taki, że dostałem na rękę około 1700 zł. Nadchodzi gwiazdka. U mnie w firmie żadnych dodatkowych pieniędzy na święta nigdy nie przyznają. Będzie ciężko cokolwiek kupić na Wigilię. Biedę klepiemy nie tylko od święta.

Dłużnik chciał wyjaśnić kwestię potrąceń. W kancelarii nie usłyszał wytłumaczenia.

Tajemnica służbowa

Zwróciliśmy się do komornika z Bydgoszczy, prowadzącego sprawę Tomasza. - Zgodnie z art. 27 ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o komornikach sądowych, kancelaria komornicza nie może udzielać informacji o toczących się postępowaniach osobom trzecim - informuje.

Dodaje: - Za prawidłową realizację zajęcia wynagrodzenia za pracę odpowiada pracodawca zgodnie z przepisami art. 880 - 888 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego. Ewentualne uchybienia lub nieprawidłowości usuwane są w drodze skargi na czynność komornika zgodnie z art. 767 Kodeksu postępowania cywilnego. Wówczas sąd zapozna się ze stanem sprawy i wyda odpowiednią decyzję w tym zakresie.

Egzekutor odsyła nas do rzecznika prasowego Rady Izby Komorniczej w Gdańsku. Jest nim komornik przy Sądzie Rejonowym w Brodnicy. Wysłaliśmy pytania mailem. Nie odpisał w ciągu dwóch dni.

Działania komornika regulują przepisy. On nie może tak po prostu wejść na konto osoby zadłużonej. Dopiero posiadając nakaz sądowy, komornik niejako przejmuje kontrolę nad rachunkiem bankowym tejże osoby. Dotychczasowy właściciel konta nie może wypłacić bądź przelać na inne konto znajdujących się tam pieniędzy. Dotyczy to także konta, na jakie wpływa wynagrodzenie za pracę. W tej sytuacji to komornik sprawuje władzę nad kontem dłużnika.

Zakazy i nakazy

Komornikowi nie wolno zająć 75 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia. Taka zatem suma musi pozostać na koncie dłużnika. W 2022 roku płaca minimalna wynosi 3010 zł. W związku z tym ¾ z niej to 2257,50 zł. To właśnie wspomniana kwota wolna od zajęcia komorniczego.

Sytuacja dotyczy dłużników, którzy mają różne zobowiązania, ale nie alimenty (np. na dzieci). W przypadku alimenciarzy komornik może bowiem zająć całą kwotę.

- Nie doczekaliśmy się dzieci - zaznacza Tomek.

Mówi od razu o niej i o teściowej. - Żona też zaciągała kredyty i też ma komornika, ale poszedł jej na rękę. Podpisali umowę, że ona będzie co miesiąc przekazywała mu dobrowolne raty w ramach spłaty długu. Żona wywiązuje się z umowy. Przekazuje po 100 lub 200 zł co miesiąc. Zostaje jej przeciętnie 2100 zł z wypłaty.

Teściowa podzieliła los córki i zięcia. - Ma długi i ma jednocześnie prawie 1900 zł emerytury netto miesięcznie. Od paru miesięcy nie oddaje rat bankowi, ponieważ zdrowie jej się mocno posypało. Leki drogie, a zrezygnować z nich nie może.

Małżonka na wolnym

Żona za to musiała zrezygnować tymczasowo z pracy. - Teściowa wymaga prawie całodobowej opieki. Nie stać nas na opiekunkę. Żona zajmuje się mamą. Teściowa skończy niedługo 70 lat. Okazało się, że dopadła ją choroba psychiczna.

Czytelnik twierdzi, że zajęcie komornicze konta żony oraz teściowej to jedynie kwestia czasu. - Żona obecnie nie zarabia, więc nasza sytuacja jeszcze się pogorszyła. Nie ma szans, żeby teściowa nagle wyzdrowiała i zaczęła znowu oddawać raty. Windykacja się zbliża. Ograniczyliśmy wydatki, gdzie się da. Za wynajem mieszkania musimy płacić, to 1600 zł. Inaczej trafimy na bruk.

Tomek z rodziną należy do grona starych dłużników, którzy kredyty zaciągnęli przed laty. W obliczu inflacji najwyższej od 25 lat podobna sytuacja zaskoczyła wielu nowych kredytobiorców. Wśród nich ogrom stanowią ci, którzy ociążyli hipoteki w ostatnich kilku latach, kiedy jeszcze kredyty były „po taniości”. Po tym, jak przez miniony niemal rok drożały, ludzie zaczęli popadać w tarapaty finansowe. Raty kredytów niektórym się podwoiły.

Rekord regionu

Z nowych danych Krajowego Rejestru Długów wynika, iż w Kujawsko-Pomorskiem żyje prawie 148 000 dłużników. Łącznie są winni ponad 2,6 mld zł, głównie bankom. Rekordzistką jest 34-latka z Włoc ławka. Ma cztery zobowiązania wobec dwóch wierzycieli na ponad 4,5 mln zł łącznie.

Nie chcemy dłużej pożyczać. Chcemy być ostrożniejsi. Związek Banków Polskich podaje: „Z naszych analiz widać, że w przyszłym roku tylko 8 proc. badanych planuje wziąć kredyt”.

- Dla nas jest już za późno - kwituje Tomek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Zaciągnął 22 tys. zł kredytu. Spłaca, a zostało mu jeszcze około 70 tys. zł. I komornik też mu zabiera z pensji - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
on
Trochę to płytkie tłumaczenie. Gdyby Brał kolejne kredyty na spłatę poprzednich to dług nie wynosiłby 22 tys. Jakoś nie chce mi się wierzyć też, że cały czas pracują za najniższą krajową.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie