Wylewa się hejt na frankowiczów. Chcieli zrobić interes życia, ale to banki nagięły prawo. Tutaj mogą otrzymać realną pomoc!

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Problemy frankowiczów nie budzą już dziś większych emocji. Zadłużeni nie doczekali się obiecanego wsparcia państwa. Nie są grupą powszechnie lubianą i nie budzą współczucia, a raczej niechęć, w tym szczególnie osób, które płacą raty w złotówkach. Zdarza się, że wylewa się na nich obrzydliwy hejt. - A przecież większość została wmanewrowana w kredyty walutowe, zaciśnięto im pętlę na szyi - twierdzi Wanda Sielewicz.

- Dlatego pomagamy frankowiczom w całym kraju - mówi Wanda Sielewicz, doktorantka na Uniwersytecie Warszawskim, ekonomistka, młoda prawniczka ze stołecznej kancelarii, autorka artykułów poradnikowych na mamkredytwefrankach.pl, gdzie publikuje razem z siostrą, Angeliną Sielewicz, która od wielu lat zajmuje komunikacją i marketingiem.

Polecamy także: Frankowicze: - Instytucje państwa zawiodły. Żądamy przesłuchań urzędników, prezesów banków i premierów

- Naszą misją jest edukowanie społeczeństwa, żeby ludzie dochodzili swoich praw. Tak na marginesie, robimy to w możliwie jak najbardziej przystępny sposób, wykorzystując nasze kanały w internecie, gdzie używamy prostego, zrozumiałego języka, bez prawniczego żargonu. Między innymi w ten sposób walczymy o sprawiedliwość dla kredytobiorców. Ich sytuacja jest trudna, ale nie bez wyjścia - podkreśla pani Angelina.

Analizy ubierali w specjalistyczne, trudne słowa

- Trzeba sobie jasno powiedzieć, że kredyty indeksowane i denominowane we frankach szwajcarskich sprzedawali ekperci, co pewnie poprzedziły wielomiesięczne, bankowe analizy. Efekty swoich analiz fachowcy ubierali w specjalistyczne, niezrozumiałe dla przeciętnego człowieka pojęcia. A kto pożyczał i podpisywał umowy na długie lata? Laicy! - dodaje pani Wanda.

- Z problemami posiadaczy kredytów we frankach zetknęłam się współpracują z pewną kancelarią, gdzie poznałam adwokat Annę Wróblewską-Kałę. Zajmowała się m.in. sprawami gospodarczymi. Dziś pracujemy ze sobą w kancelarii - wspomina Wanda Sielewicz. - To jest trudny temat, frankowicze są źle oceniani przez część społeczeństwa, wcale nie taką małą. Nierzadko wstydzą się poprosić o pomoc prawników w obawie, że również oni mogą mieć o nich złe zdanie - dodaje Anna Wróblewska-Kała.

Jednak szanse na wygrane frankowiczów są duże.

W zeszłym roku aż 80 procent spraw, jak podaje TVN24, zostało wygranych przez kredytobiorców. A akcja przyspiesza! Podczas trwającej pandemii liczba pozwów w sprawach frankowych wzrosła nawet czterokrotnie! Dane z lipca br. mówią już o 90 procent wygranych frankowiczów, jak podawał PAP Biznes. Ich zadłużenie jest ogromne, to 167 mld złotych Frankowicze coraz częściej wygrywają w sądach z bankami. Te zwracają im dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych. Choć zdarzają się także osoby, które nadpłaciły kredyt na znacznie większe sumy. Niektórzy z kredytobiorców pozwali Skarb Państwa, bo ten - jak wykazał raport NIK z 2018 roku - też nie jest bez winy.

Z danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że aktualnie 899 tysięcy Polaków spłaca 529 tysięcy kredytów mieszkaniowych w CHF. Choć wśród ogółu kredytobiorców stanowią jedynie 5,95 proc. kwota ich całkowitego zadłużenia jest znacząca - to aż 167 mld złotych.

Są różne sytuacje: - Zobowiązania jednych sięgają zaledwie 40 000 zł, a innych 400 000 zł. Ci pierwsi niesłusznie myślą, że z powodu tak niskiej kwoty nie opłaca się składać pozwów, ponosić koszty sądowe i wynajmować adwokata. Tymczasem można zwrócić się do sądu o zwolnienie z kosztów i poprosić o adwokata z urzędu. Każdy ma szansę w sądzie i również taki, którego nie stać na adwokata - podkreśla pani Wanda.

Jako naród nie czytamy umów, ale w przypadku kredytów we frankach szwajcarskich klienci nawet, jeśli je czytali - zwyczajnie nie rozumieli, co jest napisane w dokumentach dotyczących najbliższych 20, 30 lat ich życia - uważają Wanda i Angelina Sielewicz.

- Państwo nie tyle, że nie chciało wesprzeć kredytobiorców, ale są oni zbyt liczną grupą, by można im pomóc sys- temowo. Stanowiłoby to zbyt duże obciążenie dla finansów publicznych. Dlatego sprawy wzięły w swoje ręce sądy, a płaci nie państwo tylko banki, ponieważ to jednak one oferowały niekorzystne umowy - komentują siostry.

Świadomość znajomości prawa jest w naszym kraju na niskim poziomie, zaś jego nieznajomość szkodzi. Tylko co piąty rodak decyduje się skonsultować problem tej natury odpłatnie ze specjalistą. Zamiast tego szukamy informacji na portalach i forach internetowych. Aż 36 proc. uznaje je za wiarygodne. 27 proc. po poradę zwraca się do znajomych i rodziny - takie smutne wnioski płyną z badania zrealizowanego z inicjatywy Naczelnej Rady Adwokackiej.

Nie lepiej wygląda wiedza finansowa. Okazuje się, że jedynie 12 proc. Polaków określa swoją wiedzę o finansach jako dobrą lub bardzo dobrą. Zdecydowanie najsłabiej w tej sferze czują się osoby młode w wieku 18-24 lata (83 proc.) oraz mieszkańcy wsi (71 proc.).

- Tymczasem kredyty we frankach szwajcarskich sprzedawali eksperci, co wcześniej było poparte wielomiesięcznymi, bankowymi analizami. Ich efekty ubierano w specjalistyczne pojęcia, które trafiały do umów. Podpisywali je zaś przeważnie laicy. I to już nawet nie chodzi o to, że jako naród nie czytamy umów, ale że w tym przypadku klienci zwyczajnie nie rozumieli, co jest napisane w dokumentach dotyczących najbliższych 20, 30 lat ich życia. To nie jest wcale wina kredytobiorców. Umowy naprawdę zostały tak skonstruowane, że trudno je zrozumieć - uważa pani Wanda.

- Ponadto klientom często wmawiano, że to jedyna szansa na własne M. Tymczasem jest coś takiego w naszych rodakach, że skoro możemy to wolimy jednak posiadać, a nie wynajmować mieszkania, jak jest np. na Zachodzie. Dlatego aż tyle osób dało się wmanewrować we franki - uważa pani Wanda.

A poszli pożyczyć złotówki...

- Jestem pewna, że 90 procent klientów, którzy szli do banku pożyczyć pieniądze na nieruchomość chciało wziąć kredyt w złotówkach. Jednak bank kusił, że franki są atrakcyjniejsze i, gdy wezmą kredyt walutowy, stać ich będzie na większe mieszkanie. Nie ostrzegano przed konsekwencjami. Gdyby wiedzieli, co może ich czekać za 10 lat, aż prawie 900 tysięcy nie podpisałoby tych umów - twierdzi adwokat Anna Wróblewska-Kała.

- Dla obu stron kredyt we frankach wydawał się czymś absolutnie och, absolutnie ach. Dziś wielu frankowiczów ma bliżej niż dalej do całkowitej spłaty kredytu, ich dług - mimo płacenia rat - wcale nie maleje. Podobno wielu z nich winnych jest bankom o nawet 25 proc. więcej niż w dniu wypłaty kredytu. Media pisały o frankowiczu, który wziął kredyt na 1,3 mln zł, a po 13 latach ma do spłacenia jeszcze 1,9 mln! W tym miejscu musimy przyznać, że nie rozumiemy hejtu na frankowiczów. Dlaczego ludzie wchodzą na portale i fora, po to, by im dogryźć? Jasne, kredytobiorcy we frankach myśleli, że robią interes życia, ale to nie oni naginali prawo! - dziwią się Wanda i Angelina Sielewicz.

- Choć frankowicze znajdują się w niezwykle trudnej sytuacji, nie jest to sytuacja bez wyjścia - uwolnić się od kredytu można na kilka sposobów - radzi Wanda Sielewicz na blogu mamkredytwefrankach.pl. Tłumaczy, że - jak to w wypadku tak toksycznego zobowiązania bywa - nie tylko dotyczy ono osób, które je zaciągnęły. Zdarza się, że rodzina i znajomi pomagają frankowiczom w płaceniu rat. Spowodowane jest to, oczywiście, ich niełatwą sytuacją finansową. Kredytobiorcy rozważają wiele możliwości, aby pozbyć się tej zaciśniętej na szyi pętli, a one są.

I tak: w przypadku stwierdzenia nieważności umowy obie strony, czyli konsument i bank, zwracają sobie nawzajem świadczenia. Bank oddaje to, co wypłacił, a kredytobiorca co wpłacił. Frankowicz zachowuje mieszkanie, a jeśli nadal jest coś winien bankowi, musi mu tę kwotę jak najszybciej zwrócić. Natomiast odfrankowienie polega na przewalutowaniu kredytu na złotówkowy, przy zachowaniu korzystnego oprocentowania LIBOR, oraz odzyskaniu nadpłaconych rat z ostatnich 6 lat. To często kwoty rzędu dziesiątek czy setek tysięcy złotych - odpowiada Wanda Sielewicz.

Można też ogłosić upadłość konsumencką (frankowicze często o to pytają), ale czy warto? Całkowite umorzenie długu nie jest wcale takie łatwe, to raz. A dwa - syndyk przejmie kontrolę nad majątkiem frankowicza. - Nie wiem, czy każdy ma ochotę się na to pisać. Co więcej, gdy po czasie sytuacja finansowa konsumenta znacznie się poprawi, może dowiedzieć się od sądu, że ten wszystko zamierza cofnąć! - mówi mecenas Anna Wróblewska-Kała.

Czy opłaca się wystosować pozew grupowy? (niektórzy kredytobiorcy to rozważają). - Nie jestem przekonana do tego rozwiązania, bowiem formalności zajmują tyle czasu, że gdyby konsument zdecydował się na pozew indywidualny, z pewnością byłoby już dawno po sprawie. Im więcej decyzyjnych osób, tym więcej odmiennych opinii i problemów. Dlatego, choć pozew grupowy brzmi interesująco ze względu na niższe koszty, odradzam go moim klientom - zdradza Wanda Sielewicz. Frankowicze cały czas walczą.

- W ciągu trzech lat liczba pozwów składanych przez kredytobiorców we frankach wzrosła ponad 5-krotnie. To dane ZBP z początku tego roku, nieuwzględniające wszystkich pozwów złożonych na fali orzeczenia TSUE oraz tych, które zaczęły napływać w czasie pandemii. Ich liczba robi wrażenie, bo tylko jeden z banków otrzymuje ich nawet 60 dziennie - podkreśla pani Wanda.

Pojawiają się głosy, że jak tak dalej pójdzie, banki nie będą miały z czego wypłacić pieniędzy. Ich fatalna kondycja odbije się na całym społeczeństwie.

Polecamy także: Wyrok TSUE to przełom dla frankowiczów. Polskie sądy będą musiały anulować umowy kredytowe?

- Dlatego tak naprawdę w interesie każdego z nas leży, by sytuacja potoczyła się w możliwie jak najlepszym kierunku. Banki pracują już nad ugodami. To wkrótce będzie jedyne rozwiązanie, które im się opłaci. Uratuje w jakimś stopniu ich skórę, a frankowiczom pozwoli odzyskać może mniej pieniędzy, ale za to szybciej i sprawniej, bez długotrwałego procesu sądowego. W obu przypadkach pomoc prawnika okaże się nieodzowna. Przypominam, że osoby znajdujące się w gorszej sytuacji finansowej lub nieposiadające wystarczającej wiedzy, by samodzielnie występować przed sądem, mogą zwrócić się o pomoc do adwokata z urzędu - mówi Wanda Sielewicz.

Pamiętny czarny czwartek...

O frankowiczach głośno zrobiło się w 2015 roku. To wtedy wysokość rat kredytów frankowych wystrzeliła w górę. Powód? Galopujący kurs franka, następstwo jego uwolnienia przez Szwajcarski Bank Narodowy. W momencie, gdy kredyty w helweckiej walucie cieszyły się największym powodzeniem, frank oscylował wokół 2 zł. Kilka lat później, 15 stycznia (tzw. czarny czwartek), przeskoczył poziom 5 zł.

Kim są frankowicze?

Według BIK osoby, które mają kredyt we frankach, to 5,2 proc. ogółu polskich kredytobiorców. Większość z nich ma obecnie ok. 40-50 lat, a połowa mieszka w dużych miastach. Banki miały w zwyczaju przekonywać przyszłych kredytobiorców, że nie mają zdolności na kredyt złotowy, co innego na ten we frankach. W ten sposób mogły nie tylko przyciągnąć nową klientelę, ale i również dodatkowo zarobić na spreadzie walutowym (różnica między kupnem a sprzedażą waluty). Banki umieszczały w umowach klauzule abuzywne, czyli zapisy będące niekorzystne dla konsumenta, które naruszały równowagę między stronami, a także dobre obyczaje.

Pewne jest, że „szwajcarscy dłużnicy” zburzyli mit banku jako potężnej i nienaruszalnej instytucji. - To także ich sytuacja sprawiła, że banki straciły twarz jako instytucje zaufania publicznego. Być może teraz nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę, ale z perspektywy czasu zauważymy, że to właśnie frankowicze zatrzęśli całym systemem, nie tylko bankowym - podsumowują siostry Sielewicz.

W artykule wykorzystano informacje z mamkredytwefrankach.pl

Siostry Angelina (od lewej) i Wanda Sielewicz.
Siostry Angelina (od lewej) i Wanda Sielewicz. Nadesłane: Angelina Sielwicz

6 grudnia będzie dodatkową niedzielą handlową

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Frankowicz

E-kancelaria wspiera i walczy o odrobinę sprawiedliwości. Państwo nic nie robi w tym temacie, więc trzeba samemu zająć się sprawą.