Bydgoszczanie nadspodziewanie ostro i tłumnie zareagowali na informację, że plany rewitalizacyjne parku nie uwzględniają punktu gastronomicznego o bodajże ponad 40-letnim rodowodzie. Komentarze są niezwykle emocjonalne, osobiste. Właściciele lodziarni też się emocjonują. Czują, że przyjdzie im zwinąć interes, prowadzony od 30 lat.
[break]
Umowa zerwana
- Przed nami też były w tym miejscu lody - mówi w imieniu właścicielki obiektu, czyli swojej żony, Jerzy Łaszewski. - Żona pracowała kiedyś w „Społem” i wydzierżawiła od tej spółdzielni punkt gastronomiczny. Grunt należy do miasta. Każdego roku przedłużaliśmy umowę na kolejny rok, z zastrzeżeniem, że miasto może natychmiast ją zerwać i zażądać rozbiórki. Tak się właśnie ostatnio stało. Oczywiście, nasz kiosk nie wygląda najlepiej, jesteśmy tego świadomi. Niemniej, proponowaliśmy, że zainwestujemy w nowy obiekt, że chętnie dostosujemy się do wizji architekta miasta, plastyka, a nawet projektantów odpowiedzialnych za rewitalizację parku, jednak tylko pod warunkiem, że umowa będzie zawarta na przykład na dziesięć lat, nie tylko na rok...
Jerzy Łaszewski nie wierzy w kompromis, choć bardzo podbudowała go akcja protestacyjna mieszkańców. - Chcielibyśmy tu zostać. Urzędnicy chyba nie, skoro doradzali, żebyśmy wynajęli coś w pobliskich kamienicach. Potraktowaliśmy tę propozycję jako żart. Czynsze w kamienicach są horrendalne, a my sprzedajemy lody tylko cztery miesiące w roku. Do naszej budki jest doprowadzona woda, prąd. To idealne miejsce na taką działalność.
„Express” zapytał ratusz, co sądzi o proteście mieszkańców i czy może on mieć wpływ na zmianę decyzji. - Urbaniści, przystępując kilka lat temu do opracowania Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, informowali o swoich planach społeczeństwo, tak jak to zawsze się robi - mówi Marta Stachowiak, rzecznik prasowy UM Bydgoszcz. - Nikt wtedy nie podnosił kwestii pozostawienia tam działalności gospodarczej w tej formie.
Lody na kółkach?
Rzeczniczka przypomina, że punkt gastronomiczny, zlokalizowany u zbiegu ulicy Mickiewicza i 20 Stycznia 1920 r., przed laty został wybudowany w miejscu dawnego wejścia do parku jako obiekt tymczasowy, czego odzwierciedleniem jest jego niska jakość estetyczna i architektoniczna. - Adaptacja na cele gastronomiczne jest więc nieuzasadniona - tłumaczy przedstawicielka ratusza. Dodaje, że urząd ostatecznie nie wyklucza działalności handlowej w parku, w formie mobilnej czy też w oparciu o małą architekturę. W parkach historycznych, gdzie zabudowa jest ograniczona względami konserwatorskimi, sprzedaż lodów, kawy, soków może być prowadzona przy wykorzystaniu estetycznych, stylowych obiektów mobilnych, czego dobrym przykładem jest pojazd z kawą, funkcjonujący Wyspie Młyńskiej.
- Jesteśmy gotowi do współpracy, tyle, że nikt nam jej nie zaproponował - mówi Jerzy Łaszewski. - Być może to się zmieni, gdy odwiedzimy ratusz z naszą lista protestacyjną...