Warszawiacy zakochani w Bydgoszczy. Zróbmy coś wspólnie, będzie super!

Justyna Tota
Justyna Tota
Bianca Godlewska i Philipp Kempa zapraszają bydgoszczan na dziedziniec ul. Gdańskiej już w sobotę (8 maja)
Bianca Godlewska i Philipp Kempa zapraszają bydgoszczan na dziedziniec ul. Gdańskiej już w sobotę (8 maja) Dariusz Bloch
- Jesteśmy totalnie zauroczeni Bydgoszczą - mówią zgodnie Bianca i Philipp, którym nie było wcale żal opuścić Warszawy, by zacząć nowe życie i rodzinny biznes w naszym mieście. To właśnie u nas widzą przestrzeń do działania, nawet w dobie pandemii.

Zobacz wideo: Trasa Uniwersytecka w Bydgoszczy - przetarg na remont mostu

Bianca i Philipp poznali się w Warszawie. Ona wraz z siostrą i mamą prowadzi rodzinny sklep, jaki pani Hanna w stolicy otworzyła ponad 15 lat temu - po narodzinach swych córek. On z Niemiec przyjechał do Warszawy studiować, następnie otworzył biuro coworkingowe, działa też społecznie.

Narzeczeni właśnie przeprowadzili się do Bydgoszczy, by prowadzić sklep stacjonarny z asortymentem dla dzieci. Skąd taki pomysł?

Polecamy także

Praprababka przeniosła swoją restaurację z Berlina do Bydgoszczy

- Ja w pewnym sensie wracam do Bydgoszczy, miałem tu swoich przodków - przyznaje Philipp Kempa, którego praprababcia miała restaurację, najpierw w Berlinie. - Na przełomie lat 20. i 30. ubiegłego wieku praprababcia wraz z mężem przyjechała do Bydgoszczy i otworzyła restaurację na ulicy Chołoniewskiego. Nie znam konkretnego motywu, dla którego przeprowadzili się. Być może byli zachwyceni Bydgoszczą, nazywaną małym Berlinem („Klein Berlin”), tak samo jak my teraz - zastanawia się Philipp, który nie ma wątpliwości co do tego, że w przypadku jego przeprowadzki głównym motorem działania jest narzeczona.

Bydgoszcz - miasto, gdzie można złapać balans

- Jestem zauroczona Bydgoszczą i jej malowniczymi okolicami (wieś Kozielec w dolinie dolnej Wisły skradła moje serce!), już od jakiegoś czasu szukałam takiego miejsca. Bydgoszcz jest idealna, by złapać równowagę. To miasto rozwinięte, ale wciąż z przestrzenią do tego, by mniejsi przedsiębiorcy mogli wspólnie coś zdziałać. W Warszawie ta przestrzeń kurczy się, górują wielkie firmy, które przytłaczają małe przedsiębiorstwa - wyjaśnia nam Bianca Godlewska.

- Niedawno odebrałem telefon od przedstawicieli bydgoskiej szwalni z zapytaniem, czy mamy pomysł, by produkować coś wspólnie dla dzieci, bo są gotowi na współpracę. To jest właśnie to, o czym mówi Bianca - nie zdążyliśmy na dobre otworzyć sklepu, a lokalni producenci już proponują: zróbmy coś razem. I to jest super! - wtrąca pan Philipp.

Z kolei pani Bianca dodaje, że jedna z bydgoskich marek tekstyliów dla dzieci współpracuje ze sklepem jej mamy w Warszawie. - W naszym sklepie w Bydgoszczy lokalna marka będzie miała specjalną sekcję - podkreśla nasza rozmówczyni.

Spotkajmy się w sklepie!

Otwieranie sklepu stacjonarnego w dobie pandemii wydaje się jednak szalonym pomysłem. Co na to najbliżsi, znajomi? - pytamy.

- Wszyscy bardzo nam kibicują! Moja mama także jest pod urokiem Bydgoszczy, dlatego nie jest wykluczone, że rodzice również tu przeprowadzą się - odpowiada pani Bianca.

Polecamy także

- Dziś faktycznie zmierza się ku digitalizacji wszystkiego, a potrzeby klientów są wyliczane przez algorytmy. My mamy zupełnie inną filozofię. W sklepie naszej mamy wypracowałyśmy taką atmosferę, że klienci, którzy do nas przychodzą, już po pierwszej wizycie przestają być anonimowi. Przez te lata wiele osób obdarzyło nas zaufaniem i to motywuje, by nie przenosić wszystkiego do internetu (choć i my mamy stronę www) i nawet w czasach jakie są, otwierać sklep stacjonarny, bo to zupełnie inny poziom obsługi - wyjaśnia Bianca Godlewska, podkreślając, że równie ważne jest stawianie na jakość produktów, wykonanych z bezpiecznych dla zdrowia materiałów. Taka dbałość jest doceniana, nawet przez... książęta. To właśnie pani Hania wraz z córkami urządzała pokoik dziecięcy dla pociech księcia Williama i księżnej Kate podczas ich wizyty w warszawskim Pałacu prezydenckim w 2017 r.

Festyn na dziedzińcu ulicy Gdańskiej na powitanie. Jarmark w przyszłości?

Tymczasem oficjalne otwarcie sklepu w Bydgoszczy w sobotę, 8 maja. W godz. 10-15 na dziedzińcu ul. Gdańskiej 27 planowane są atrakcje dla dzieci: pojawią się znane postacie z bajek, będą kreatywne kąciki, konkursy czy lody i wata cukrowa, kawa z lokalnej kawiarenki. Na żywo grać muzykę będzie saksofonista, a mama Hania udzielać porad.
- Nasza firma jest rodzinna i chcielibyśmy, żeby wszyscy, którzy nas odwiedzą, tak się poczuli - dodaje Bianca.

A pan Philipp zdradza, że chciałby, aby sobotni festyn był wstępem do cyklicznego wydarzenia, np. w formule jarmarku. - Gdy minie pandemia, na dziedzińcu chcemy świętować cyklicznie wraz z lokalnymi przedsiębiorcami i mieszkańcami - zapowiada.

Philipp Kempa swój pomysł przedstawił już menadżerowi Starego Miasta i Śródmieścia, który, jak słyszeliśmy, spogląda przychylnym okiem na te plany.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Seba1978
6 maja, 10:15, Gość:

A ja z perspektywy rodowitego bydgoszczanina, radziłbym stąd wiać, póki jeszcze można, tak dennego miasta i zawistnych osobowości ludzkich jak tutaj, to chyba nigdzie nie ma, a wszystko wskazuje, że będzie jeszcze gorzej. Jedyne fajne wspomnienia z tego miasta jakie posiadam, to lata 90

A ja mam zupełnie inne zdanie...rozumiem że Ty zwiales....?:)

Dodaj ogłoszenie