MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W "Borowiku" umierali ludzie. Ten ośrodek terapii uzależnień zamknięto, a na nowy są już pisma do prokuratury

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Paweł, Jakub i Piotr zmarli podczas pobytu w ośrodku "Borowik" w Jerzmionkach. Były śledztwa i kontrola Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Placówka została wykreślona z listy podmiotów medycznych. W tym samym miejscu powstają teraz "Żurawie", którym już przygląda się prokuratura
Paweł, Jakub i Piotr zmarli podczas pobytu w ośrodku "Borowik" w Jerzmionkach. Były śledztwa i kontrola Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Placówka została wykreślona z listy podmiotów medycznych. W tym samym miejscu powstają teraz "Żurawie", którym już przygląda się prokuratura 123RF
W "Borowiku" w Jerzmionkach zmarło trzech pacjentów. Były śledztwa, wojewoda wykreślił placówkę z listy podmiotów medycznych. Kilka tygodni temu w tym miejscu zaczął działać nowy ośrodek, "Żurawie", w sprawie którego wpłynęły już nowe zawiadomienia do prokuratury.

Telefon ze Szczecina. Dzwoni siostra alkoholika. Pyta, czy brat zostanie przyjęty na terapię będąc nietrzeźwym.

- Wie pani, co? Najlepiej… on jest pod wpływem teraz, tak? - pyta pracownica "Żurawi", istniejącego dopiero od kilku tygodni ośrodka terapii niedaleko Kamienia Krajeńskiego w Kujawsko-Pomorskiem. Zajmuje się pacjentami, jest osobą od kontaktów z żonami, siostrami, matkami klientów.

- Tak, ciężko mu odstawić… - pada odpowiedź.

- No dobra, niech nie odstawia, bo jak ma ciąg, to dostanie padaczki i będzie jeszcze gorzej, bo się zepnie i (…) boleści mięśni i tak dalej. To my go zaczniemy płukać i ja go sobie lekami ustawię.

Pracownica zapewnia, że na miejsce zostanie wezwana pielęgniarka. W dalszej części rozmowy: -Umówmy się, że zrobi pani wszystko, żeby on wjechał jutro.

Pada też porada: - Załaduje go pani, nawet mu flachę w łapę i niech go pani wiezie.

Nazwa inna, miejsce to samo

"Żurawie" w Jerzmionkach działają od maja 2024 r. Wcześniej w tym samym miejscu istniał Ośrodek Terapii Uzależnień „Borowik”. Pracowała tam ta sama terapeutka. Adres się zmienił, ale to fikcja. To samo miejsce, te same współrzędne geograficzne.

W „Borowiku” od marca do września 2023 r. zmarło trzech pacjentów. Jednym z nich był mężczyzna, który trafił do ośrodka będąc pijanym. Podano mu wlewy dożylne. Dwóch pozostałych to mężczyźni w wieku 22 lat, którzy popełnili samobójstwo. Jedyni lekarze, którzy wtedy ruszyli na pomoc, to inni pacjenci, przebywający również na terapii. W „Borowiku” w ogóle nie było medyków, a zajmowano się kilkudziesięcioma osobami z ciężkimi uzależnieniami.

Kiedy nasza gazeta poinformowała o sprawie, wojewoda kujawsko-pomorski powołał specjalny zespół kontrolny pod przewodnictwem psychiatry prof. Aleksandra Araszkiewicza, apotem zdecydował o wykreśleniu ośrodka z listy podmiotów medycznych. We wnioskach po kontroli napisano o „bardzo poważnych” nieprawidłowościach. Wskazano, że liczba łóżek ujęta w księdze rejestrowej w ośrodku wynosiła 20, podczas gdy faktycznie placówka dysponowała 37. Wbrew zapisom nie funkcjonował tam dział farmacji [leki wydawał m.in. pracownik techniczny - to ustalenie naszej redakcji]. Odnotowano „brak jakichkolwiek dokumentów stanowiących ostanie zdrowia pacjentów, (…) o ich stanie psychicznym w momencie przyjazdu do Ośrodka, jak i podczas pobytu”.

Poza tym recepty na leki psychiatrzy wypisywali m.in. przez internet.

Urząd zawiadomił Rzecznika Praw Pacjenta. Ten „uznał praktykę stosowaną przez ośrodek za naruszającą zbiorowe prawo pacjentów i wezwał do natychmiastowego jej zaniechania”.

O sprawie Borowika pisaliśmy po raz pierwszy w marcu 2023 r., gdy zmarł pierwszy z pacjentów, Paweł P. Kolejnym razem w kwietniu tego samego roku, po śmierci 22-letniego Jakuba Niewadzi, uzależnionego od amfetaminy. Następny pacjent zmarł we wrześniu. 22-letni Piotr zmagał się z piciem. Kulisy tych tragicznych spraw przedstawiliśmy w kwietniu 2024 r.

- Ten ośrodek działa dalej – mówi Tomasz Niewadzi, ojciec Jakuba. - Prowadzona jest terapia, ale placówka nie ma żadnego umocowania prawnego do takiej działalności! Śmierć naszych dzieci nic nie znaczy?

Tomasz wypowiada się również w imieniu Małgorzaty Czerwińskiej, matki Piotra. Wśród poszkodowanych jest też Karolina P., żona Pawła.

Trzy śmierci, trzy śledztwa

Postępowania w tych trzech sprawach prowadziła Prokuratura Rejonowa w Tucholi. Wszystkie umorzono. Nie dopatrzono się winy kierujących ośrodkiem. Bo placówka prywatna, bez umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wymogi dotyczące publicznych placówek medycznych, jak argumentował prok. Marcin Przytarski, szef Prokuratury Rejonowej w Tucholi, takiego ośrodka nie dotyczą. A osobnych przepisów dla prywatnych terapii uzależnień brak. Prokurator mówił o związanych rękach.

- Brak jest po prostu chęci ścigania takiej działalności. Mój syn trafił do „Borowika”, był w kryzysie i popełnił tam samobójstwo, bo nikt go nie przypilnował. Bo pozostawiono go samego – mówi Małgorzata Czerwińska. - Liczyły się pieniądze, a nie dobro pacjentów.

Pieniądze niemałe. Koszt czterotygodniowego pobytu to kilkanaście tysięcy.

Tomasz Wachowiak, założyciel „Borowika” nie miał sobie nic do zarzucenia. Pytany o okoliczności zgonów pacjentów, odpowiadał m.in.: -Sprawy prowadzone przez prokuraturę zawsze toczone były w sprawie, a nie przeciwko. Żadnemu z terapeutów dyżurujących nikt nie postawił zarzutów, nie wysnuł wniosków o niewłaściwym postępowaniu czy zaniechaniu działania. Umorzenie spraw jest na to dowodem. Mimo tragicznych zdarzeń, budującym jest fakt, że zdecydowana większość pacjentów kończy program z sukcesem, utrzymując z nami dalszy kontakt, dzięki któremu możemy śledzić ich proces trzeźwienia.

Wachowiak odwołał się od decyzji wojewody do Ministerstwa Zdrowia. Stało się to 20 marca. Jak dotąd, rozstrzygnięcie z resortu nie wpłynęło do wojewody.

Taka firma od detoksu

W ofercie na stronie internetowej „Żurawi” znajduje się detoks. Czy zatem takie zabiegi są przeprowadzane obecnie w ośrodku? - Nie są i nie miały być – odpowiada Tomasz Schmidt, obecny szef placówki działającej w tym samym miejscu, co „Borowik”.

Pytamy zatem, jak to możliwe, że klientka, która dzwoniła, by umówić na wizytę w ośrodku brata uzależnionego od alkoholu, była instruowana, jak przygotować go do „płukania” i do leczenia farmakologicznego.

- Pracownica miała polecenie, by odsyłać takich pacjentów do innych ośrodków. Jest taka strona internetowa firmy, która robi te zabiegi w całym kraju. Natomiast na miejscu zabiegi nie są wykonywane, nato nie jesteśmy gotowi – słyszymy.

Niedobitki kadrowe

Jak ustaliliśmy, ośrodek „Żurawie” prowadzi obecnie firma Facelia Sp. zo.o. Schmidtowie. Pan Tomasz, wraz ze swoją żoną nie są terapeutami. W świetle prawa nie muszą. Słyszymy, że zamierzają kupić lub dzierżawić nieruchomość w Jerzmionkach od państwa Wachowiak. - Nie mamy wpisu do działalności medycznej - przyznaje Szmidt. - Obecnie skupiamy się na terapii przypominającej. Naszym największym wyzwaniem jest zgromadzenie kadry - z poprzedniej zostały tylko niedobitki. W zasadzie na nowo gromadzimy terapeutów, psychologów, chcemy zaangażować także neuropsychologa. Dodatkowo - fizjoterapeutów i dietetyków, specjalistów od pracy z małżeństwami oraz takimi uzależnieniami, jak szeroko rozumiane komputery: gry, social media itp.

Terapię wyobrażają sobie „jako holistyczny powrót do normalności”, zarówno „na poziomie psychiki”, jak i „ciała oraz intelektu”.

- Ośrodek obejmuje ponad 30 ha terenów zielonych: lasy, łąki, siedliska żurawi. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na zresetowanie ciała i ducha. Zakładam, że rozruch uda się zrobić do końca wakacji i oferta się sformalizuje. Pewnie będziemy się rejestrowali jako ośrodek medyczny, ale póki co nie robimy żadnych zabiegów. Jest nastawienie na klientów, którzy przechodzą terapie dla przypomnienia.

Zawiadomienia na dalszą działalność „terapeutyczną” w tym samym miejscu złożył K-PUW. - Do policji trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia polegającego na wykonywaniu działalności leczniczej bez wymaganego wpisu do rejestru - informuje Karol Kantorski, z biura wojewody kujawsko-pomorskiego.

Dyrektor Wydziału Zdrowia K-PUW, Dorota Doktór podczas przesłuchania w Komisariacie Policji Śródmieście w Bydgoszczy również złożyła ustnie zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia w tej sprawie. Urząd potwierdza też, że ośrodek „Żurawie” nie figuruje w rejestrze podmiotów wykonujących działalność leczniczą prowadzonym przez Wojewodę Kujawsko-Pomorskiego. - Zgodnie z artykułem 103 ustawy o działalności leczniczej działalność leczniczą można rozpocząć po uzyskaniu wpisu do rejestru - słyszymy w biurze wojewody.

Natomiast do śledczych w Tucholi wystąpiły ponownie rodziny pacjentów „Borowika”.

- Wpłynęły pisma procesowe trzech zainteresowanych osób – mówi prok. Marcin Przytarski.

Bliscy pacjentów domagają się ponownego śledztwa w sprawie „Borowika”, ale i złożyli zawiadomienia o prowadzeniu działalności gospodarczej przez nowy podmiot, bez wymaganego zgłoszenia do ewidencji. - Też jesteśmy żywo zainteresowani tym, żeby krzywda się ludziom nie działa – przyznaje prokurator. - Możemy jednak działać wyłącznie w granicach prawa.

Radny, szef KRUS i terapeuta na Majorce

Co z dawnym kierownictwem „Borowika”? - Wachowiakowie są teraz w Hiszpanii – mówi jedna z osób blisko „Żurawi”. Tomasz Wachowiak zaangażował się w rozwijanie swojego nowego ośrodka. Placówka działa od jesieni 2023 r. na Majorce.

Co ciekawe, w kadrze OTU „Terapia Majorka” znalazł się m.in. Leszek Krajnik, obecny (i były) radny powiatu rypińskiego. W notce na jego temat na stronie placówki można przeczytać: „Posiadam doświadczenie w pracy w Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz w Zespole Interdyscyplinarnym. (…) wiedzę terapeutyczną zdobyłem uczestnicząc w wielu kursach i szkoleniach. Jestem absolwentem Studium Terapii Uzależnień Instytutu Psychologii Zdrowia w Warszawie. Jako Instruktor Terapii Uzależnień w procesie certyfikacji (Zaświadczenie nr 1433/I/2022) pracuję w Punkcie Konsultacyjno-Informacyjnym dla osób z uzależnieniem i ich rodzin w Urzędzie Miejskim w Rypinie, a także w ośrodku Terapia Majorka.”

Leszek Krajnik jest również kierownikiem Placówki Terenowej KRUS w Brodnicy i właścicielem pasieki, czym zresztą chwali się na swoim profilu FB. A Tomasz Wachowiak to jeden z jego facebookowych znajomych.

Jak doszło do tego, że znalazł pracę na wyspie? Jak udaje mu się pogodzić obowiązki w Polsce i zagranicą? Chcieliśmy zapytać, ale do czasu zamknięcia wydania Leszek Krajnik nie odpowiedział na kilkukrotne próby kontaktu telefonicznego, także przez SMS i FB.

Zmiana prawa po tragediach w ośrodku?

Na kanwie historii pacjentów "Borowika" w urzędzie wojewódzkim w Bydgoszczy zapadła decyzja o powołaniu specjalnego konsultanta w dziedzinie psychoterapii uzależnień.

Urzędnicy widzą też potrzebę zmiany prawa, które umożliwiałoby większą kontrolę nad prywatnymi ośrodkami terapii: - Aktualnie przygotowywane jest pismo do Ministerstwa Zdrowia o szczegółowe zdefiniowanie świadczeń terapii uzależnień oraz z wnioskiem o taką zmianę przepisów, która uniemożliwi wpis do rejestru podmiotów wykonujących działalność lecznicza na podstawie oświadczenia wnioskodawcy - podkreśla Karol Kantorski.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: W "Borowiku" umierali ludzie. Ten ośrodek terapii uzależnień zamknięto, a na nowy są już pisma do prokuratury - Gazeta Pomorska

Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski