Ogłoszenie o pracę kłamstwem. Nie zostaniesz testerem
Na czym polega przekręt? Zwykle ogłoszenia pojawiają się na lokalnych portalach. Autor informacji podaje się za osobę oferującą zatrudnienie. Szuka pracowników, którzy zechcieliby testować aplikacje mobilne i desktopowe. Stawki wynagrodzeń są jasno określone:
- umowa o pracę – 1900 zł netto;
- umowa zlecenie – 1800 zł netto.
Jak zauważa dziennikarz Innpoland.pl Arkadiusz Przybysz podawanie widełek pensji jest rzadko spotykane w ogłoszeniach na lokalnych portalach. Poza tym zwykle większe pieniądze oferuje się przy umowie zlecenie. Ponadto autor ogłoszenia nie wymaga CV i listu motywacyjnego. Wystarczy się zgłosić.
Na początek przyjemna gra, później wysokie koszty
Arkadiusz Przybysz zdecydował się na sprawdzeniu oferty. Zgłosił się na ochotnika i po wymianie kilku maili dostał pierwsze zadanie jako „tester”. Musiał sprawdzić, czy w grze „Crossout” pojawia się jakiś błąd. Po wykonaniu zadania i opisaniu doświadczeń związanych z rozrywką, kontakt z firmą się urwał.
Oszustwo polega na namawianiu internautów na kliknięcie w link aktywujący grę. Okazuje się, że jest to link sieci afiliacyjnej. Autor za zdobycie danych od użytkownika zyskuje drobną nagrodę – w postaci 3,6 zł.
To miało być kosmiczne show! Niestety, Big Brothera na Marsie nie będzie!
Arkadiusz Przybysz podkreślił, że kilka lat temu podobne oszustwo polegało na oferowaniu pracy w charakterze „testera kont bankowych”
Po tym jak skontaktowałem się z autorem ogłoszenia, zaproponował mi on założenie kont w ośmiu bankach oraz napisanie opinii dla nowego serwisu. Miałem za to dostawać około półtora tysiąca złotych miesięcznie. Jak udało mi się później dowiedzieć, po założeniu kont twórca ogłoszenia znikał, a tester kont zostawał z kilkoma kontami bankowymi. Za każde założone konto autor ogłoszenia mógł zgarnąć ok. 50-80 zł.
